Tragiczny pożar w Warszawie. Jakie są możliwe przyczyny? "Tłumiony brakiem powietrza"
- Ten pożar był bardzo intensywny - na tyle, że zapaleniu uległ samochód na zewnątrz i kontener - komentował w Polsat News gen. Ryszard Grosset. Mowa o sobotniej tragedii na warszawskim Ursynowie, gdzie zginęło czterech mężczyzn. - Chcieli go ugasić, walczyli z nim przy pomocy dostępnych środków - przekazał natomiast bryg. Artur Laudy, rzecznik stołecznych strażaków.

Na warszawskim Ursynowie doszło w sobotę do tragicznego pożaru. Zapaliła się zamknięta od dłuższego czasu strzelnica, a także zaparkowany obok bus. Zginęły cztery osoby, dwie kolejne są ranne.
Warszawa. Pożar na Ursynowie. Cztery osoby nie żyją
O możliwym przebiegu pożaru mówił na antenie Polsat News gen. Ryszard Grosset, były rektor Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Zwrócił uwagę, że żywioł "był bardzo intensywny". - Na tyle intensywny, że zapaleniu uległ samochód na zewnątrz i kontener. To właściwie mogłoby wskazywać, że pożar, który rozwijał się wewnątrz pomieszczenia, był tłumiony brakiem utleniacza, brakiem powietrza - wyjaśniał.
ZOBACZ: Tragiczny pożar w Warszawie na Ursynowie. Cztery osoby nie żyją
Jak dodał, "w momencie, kiedy otwarto drzwi, mogło dojść do rozgorzenia, czyli sytuacji, w której wszystko, co palne, ulega zapaleniu w jednym momencie". - To oczywiście tylko hipoteza. Natomiast to mogłoby tłumaczyć, że były cztery ofiary śmiertelne - podkreślił Grosset.
Według rozmówcy Polsat News przyczyn zaprószenia ognia mogło być wiele, chociażby "zwarcie w instalacji elektrycznej, prowizorycznej instalacji, przygotowanej z racji remontu". - Bądź instalacji stałej, która była remontowana; mogło to być zaprószenie przy pracach spawalniczych. Tutaj możliwości jest multum - wyliczał generał.
Tragiczny bilans pożaru w Warszawie. Ekspert o możliwych przyczynach
Na nagraniach z okolicy ulicy Migdałowej, gdzie doszło do pożaru, widać unoszące się nad Ursynowem kłęby dymu. Są również informacje o co najmniej jednej eksplozji, do której miało dojść na miejscu zdarzenia - straż pożarna nie potwierdziła jednak tej informacji.
WIDEO: Eksperci o pożarze w Warszawie

- Mogły być to oczywiście materiały używane w trakcie remontu, czyli na przykład farby, lakiery, rozpuszczalniki. Mogła to być równie dobrze butla na przykład z acetylenem używanym w pracach spawalniczych. Znaków zapytania mamy tutaj bardzo wiele - komentował Ryszard Grosset.
ZOBACZ: Pożar elewacji na Białołęce. Dym widać było w centrum Warszawy
Ekspert zastanawiał się, dlaczego osoby, które zginęły, "nie ewakuowały się drugim wyjściem, przez które wchodzili strażacy, które musiało być zamknięte". Głos w tej sprawie zabrał też bryg. Artur Laudy, rzecznik warszawskich strażaków. - Przyczyny mogą być bardzo różne. Nie chcemy spekulować - powiedział w rozmowie z reporterką Polsat News Katarzyną Szatyłowicz.
- Myślę, że cokolwiek tam się wydarzyło, oni chcieli ugasić pożar, walczyli z nim przy pomocy dostępnych środków. Widzieliśmy tam m.in. puste gaśnice, które zostały użyte. Bardzo możliwe, że tę walkę przegrali, nałykali się dymu i stracili zdolność poruszania się - dodał bryg. Artur Laudy.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej