Virtuti Militari na ukraińskiej aukcji to fałszywka. IPN przekazał nowe informacje
Order Virtuti Militari z numerem 3353 wystawiony na ukraińskim portalu aukcyjnym to falsyfikat - przekazał Polsat News rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej dr Rafał Kościański. Najwyższe wojskowe odznaczenie, które otrzymał kpt. Juliusz Roman Heinzel pozostaje w rękach rodziny. Wcześniej nielegalne pochodzenie pamiątki sugerował poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

Informację, jakoby w ukraińskim serwisie aukcyjnym wystawiony na sprzedaż został order Virtuti Militari., podał poseł Konfederacji Konrad Berkowicz. Instytut Pamięci Narodowej przekazał Polsat News, że wystawiony na sprzedaż order to falsyfikat.
- Zgłosił się do nas przedstawiciel rodziny kapitana Juliusza Heinzla, osoby, która miała być rzekomo właścicielem tego orderu wojennego Virtuti Militari, który został wystawiony na sprzedaż. Osoba ta potwierdziła, że oryginał odznaczenia znajduje się w rękach rodziny - powiedział Polsat News rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej dr Rafał Kościański.
ZOBACZ: Zabytkowy pociąg PKP Intercity wyjechał na tory
- Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy prawdopodobnie na portalu internetowym został przedstawiony do sprzedaży order, który jest falsyfikatem, próbą oszustwa związanego z handlem pamiątkami po ofiarach II wojny światowej - stwierdził historyk.
WIDEO: dr Rafał Kościański z IPN o falsyfikacie Virtuti Militari

Virtuti Militari na ukraińskiej aukcji to falsyfikat. Oryginał przechowuje rodzina kpt. Heinzla
We wtorek Konrad Berkowicz opublikował w mediach społecznościowych wpis o aukcji, w której na sprzedaż wystawione zostało najwyższe polskie odznaczenie wojskowe. Poseł zasugerował, że odznaczenie mogło trafić na sprzedaż w rezultacie grabieży zwłok.
Dzięki numerowaniu udało się ustalić, że orderem Virtuti Militari numer 3353 został odznaczony w 1920 r. kapitan Juliusz Heinzel z 16. Pułku Ułanów Wielkopolskich, weteran Bitwy Warszawskiej.
ZOBACZ: Balony spadły na posesję w Białymstoku. Wylądowały tuż obok przedszkola
Heinzel został zamordowany przez NKWD w 1940 r. w Charkowie, a Berkowicz zasugerował, że wystawiony w ukraińskim portalu order mógł zostać skradziony krótko po jego egzekucji.
"Zwraca uwagę fakt, że sprzedający pochodzi właśnie z Charkowa. Ten Krzyż nie ma historii handlu. Jest 'z pierwszej ręki'. Jak więc wszedł w posiadanie odznaczenia należącego do oficera zamordowanego i pogrzebanego w tym rejonie? Zabrano mu tuż przed egzekucją czy zdjęto z trupa?" - podał Berkowicz.
W sprawie handlu pamiątkami alarmował poseł Konfederacji. IPN wystosował notę potępiającą
Po publikacji posła Konfederacji Instytut Pamięci Narodowej opublikował protest, w którym zażądał zamknięcia aukcji i zwrotu pamiątki, określając ofertę mianem "skandalicznej". W wyjaśnianie sprawy zaangażowała się także polska ambasada w Kijowie.
"IPN protestuje przeciwko moralnie nagannemu komercjalizowaniu jednej z największych zbrodni sowieckich popełnionych w czasie II wojny światowej. Apelujemy do właściciela orderu o przekazanie bezcennej pamiątki władzom RP oraz do administracji portalu o natychmiastowe zakończenie aukcji" - przekazał IPN we wtorek.
ZOBACZ: Ambasadorowie Iranu i Izraela w Polsat News. Padły słowa o Polsce
Rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej w środę powiedział Polsat News, że nota była uzasadniona, bo w przeszłości zdarzały się już przypadki prób handlowania prawdziwymi pamiątkami.
- To nie jest pierwszy przypadek, kiedy pojawia się w przestrzeni publicznej tego typu pamiątki. Były takie przypadki, że w sprzedaży znajdowały się dokumenty czy też pamiątki po ofiarach II wojny światowej, które były oryginałami - powiedział dr Kościański.
- Samo zaprotestowanie z naszej strony w tej sprawie miało uwrażliwić i uczulić między innymi przedstawicieli dyplomacji, aby się tą sprawą zajęły - stwierdził rzecznik.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej