USA wysyłają migrantów do afrykańskiego kraju. Płacą za to miliony
Kraj Eswatini poinformował o przyjęciu kolejnych czterech imigrantów z państw trzecich, którzy nielegalnie przebywali w USA. W sumie w tym afrykańskim państwie przebywa już 19 osób, które znalazły się tam na mocy porozumienia lokalnego rządu z amerykańską administracją.

Dwóch migrantów, spośród świeżo deportowanych pochodziło z Somalii, jeden z Sudanu, a jeden z Tanzanii. Wśród deportowanych, którzy przybyli w lipcu ubiegłego roku, byli obywatele Wietnamu, Kuby, Laosu i Jemenu. Prawniczka jednej z tych osób - Alma David - powiedziała agencji Reutera, że Kambodżanin Pheap Rom ma zostać repatriowany, a drugi zwolniony.
Umowa Eswatini z USA. Miliony dolarów na stole
Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa wysyła deportowanych do Eswatini od lipca ubiegłego roku. Stany Zjednoczone podpisały umowę z tym państwem, która zobowiązuje je do przyjmowania określonej liczby nielegalnych migrantów z państw trzecich w zamian za duże pieniądze. Takie osoby trafiają do specjalnych ośrodków zanim ruszą w drogę do swoich ojczyzn.
"Zgodnie z tą umową kraj przyjął kolejną grupę czterech obywateli krajów trzecich ze Stanów Zjednoczonych" - czytamy w oświadczeniu rządu Eswatini. Dodano, że władze negocjują odesłanie migrantów do krajów ich pochodzenia.
ZOBACZ: Polacy w rękach agentów ICE. Nie chroni ich czysta kartoteka
Eswatini jest jednym z kilku krajów afrykańskich, które zawarły takie tajne umowy z USA. Miejscowy sąd najwyższy oddalił w zeszłym miesiącu skargę wniesioną przez lokalnych prawników zajmujących się prawami człowieka, którzy ją kwestionowali.
Prawnicy podkreślają, że warunki bytowe panujące w tego typu ośrodkach są tragiczne. Jednocześnie ta umowa która przyniosła małemu państwu z Afryki Południowej 5,1 miliona dolarów zysku - przekazała agencja Reutera.
Migranci wysyłani do krajów trzecich. Alarmujący raport
W lutym ukazał się raport demokratów, którzy przyjrzeli się nowej strategii walki z migracją. Dokument był miażdżący dla administracji Donalda Trumpa. Raport wskazuje, że w skrajnych przypadkach koszt deportacji jednej osoby przekraczał milion dolarów, a całkowite wydatki mogły już sięgnąć ponad 40 mln dolarów.
W wielu przypadkach rząd USA płacił najpierw za wysłanie migrantów do państwa trzeciego, a następnie ponownie za ich transport do ojczyzny. Z dokumentu wynika, że administracja Trumpa zawarła porozumienia lub realizowała deportacje do ponad 20 krajów, a rozmowy toczyły się z kolejnymi kilkudziesięcioma.
ZOBACZ: "Czarna lista" USA. Obywatele 75 krajów bez nowych wiz
Umowy zakładały przyjmowanie migrantów w zamian za pieniądze, korzyści polityczne lub oba te elementy jednocześnie. Najwięcej pieniędzy - ponad 32 mln dolarów - trafiło do pięciu rządów: Gwinei Równikowej, Rwandy, Salwadoru, Eswatini i Palau. Środki były często wypłacane ryczałtowo, jeszcze przed przybyciem migrantów, mimo że łącznie kraje te przyjęły jedynie około 300 obywateli państw trzecich.
Autorzy raportu cytują anonimowych urzędników, według których wysłanie migrantów do bardzo odległych krajów, takich jak Palau czy Eswatini, miało działać odstraszająco. - Administracja może grozić ludziom, że zostaną dosłownie porzuceni na środku niczego - powiedział jeden z rozmówców.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej