"Wydawało mi się, że słyszę późnego Gomułkę". Były premier o Czarnku

Polska

- Czasami, zwłaszcza kiedy Czarnek akcentował taką antyniemieckość, to zagrożenie ze strony Niemiec, to mi się wydawało, że słyszę późnego Gomułkę - powiedział w programie "Prezydenci i premierzy" Leszek Miller. Były premier skomentował przemówienie polityka, który w sobotę został ogłoszony jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera.

Cztery osoby siedzą przy okrągłym stole w studiu telewizyjnym. Po lewej stronie siedzi starszy mężczyzna w czarnym garniturze. Obok niego młodszy mężczyzna z laptopem. Po prawej stronie siedzi kobieta w czerwonej marynarce i dwóch starszych mężczyzn w garniturach.
Polsat News
W programie "Prezydenci i premierzy" dyskutowano m.in. Przemysławie Czarnku

Były minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek został w sobotę przedstawiony jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości na przyszłego premiera. - Słyszałem, że mam być maszynistą w tym pociągu, ale kierownikiem pociągu jest i będzie prezes Jarosław Kaczyński. W tym pociągu wszyscy mają swoje miejsce, całe Prawo i Sprawiedliwość - powiedział Czarnek podczas sobotniego kongresu partii.

"Gomułka również miał hopla". Miller o przemówieniu Czarnka

Zdaniem byłego premiera Leszka Millera, w przemówieniu Czarnka głośno wybrzmiała antyniemiecka retoryka.

 

- Czasami, zwłaszcza kiedy Czarnek akcentował taką antyniemieckość, to zagrożenie ze strony Niemiec, to mi się wydawało, że słyszę późnego Gomułkę (byłego pierwszego I sekretarza KC PZPR - red.), dlatego że Gomułka również miał hopla na punkcie antyniemieckości - stwierdził w programie "Prezydenci i premierzy".

 

ZOBACZ: Pierwsze wystąpienie kandydata PiS na premiera. Czarnek mówił o "opcji niemieckiej"

 

- Tylko był trochę bliżej doświadczenia wojennego - stwierdził były prezydent Bronisław Komorowski, odnosząc się do biografii Władysława Gomułki, ukrywającego się przed gestapo podczas II wojny światowej, gdy był on jednym z kluczowych działaczy komunistycznych. Wśród jego priorytetów politycznych było też m.in. doprowadzenie do uznania przez RFN nienaruszalności zachodniej granicy Polski. 

 

- Był bliżej realiów, oczywiście - zgodził się z Komorowskim Miller.

Czarnek nie zostanie premierem? "Z poprzednim wyszło średnio"

Goście Marty Budzyńskiej zwrócili uwagę, że wskazanie przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego kandydata partii na premiera wcale nie musi oznaczać, że po zaplanowanych na 2027 rok wyborach ten wybór zostanie podtrzymany.

 

- Z poprzednim tak wcześnie zgłoszonym przez Jarosława Kaczyńskiego kandydatem na premiera wyszło średnio, bo był to profesor Gliński, tak zwany "premier z tabletu", który nigdy premierem nie został, tylko na otarcie łez go powołano do funkcji wicepremiera - zauważył Komorowski.

 

ZOBACZ: Jarosław Kaczyński wskazał kandydata PiS na premiera

 

Inny przykład z przeszłości przypomniał Jan Krzysztof Bielecki, wskazując na Jana Rokitę, który w 2005 roku miał zostać premierem w zapowiadanej koalicji PO-PiS.

 

- Był taki premier z Krakowa. Nawet były fantastyczne plakaty, na których pisano "Premier z Krakowa" - przypomniał były szef rządu.

 

- Oprócz tych plakatów napisali program. On chodził z takim dużym programem i wszyscy powtarzali, że to jest przyszły premier. Potem przyszły wybory, nawet wygrane, powstała koalicja, trochę inna, no i ten premier nie był premierem - dodał Bielecki, wspominając rząd w latach 2005-2007 tworzony przez PiS, Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę.

 

WIDEO: "Gomułka również miał hopla". Były premier o przemówieniu Czarnka

 

"Coraz bardziej irytujące". Komentarze po decyzji Kaczyńskiego

W programie "Prezydenci i premierzy" zaakcentowano też postawę Jarosława Kaczyńskiego, który choć jest liderem swojego stronnictwa politycznego, sam nie aspiruje do funkcji szefa rządu. Był nim tylko przez nieco ponad rok w latach 2006-2007, zastępując Kazimierza Marcinkiewicza. Podczas ośmioletnich rządów Zjednoczonej Prawicy w latach 2015-2023 Prezesami Rady Ministrów byli Beata Szydło i Mateusz Morawiecki.

 

- Chcę zwrócić uwagę na pewien obyczaj, który się utrwala, mianowicie lider partii Jarosław Kaczyński już w ogóle nie pretenduje do tego, żeby uchodzić za tego, który ma być premierem - zauważył były prezydent Bronisław Komorowski.

 

- Na całym świecie jednak lider partii sam walcząc o zwycięstwo, jest tym, który ma w praktyce pokazać że jego poglądy, jego zachowania mają się przenosić na realną władzę. Jarosław Kaczyński chyba od tego ucieka, co oznacza, że albo po prostu słabnie albo wie, że pan Czarnek jest tylko na trochę - podsumował.

 

- To jest coraz bardziej irytujące, że szef partii politycznej nie pretenduje do roli szefa Rady Ministrów, gdzie na całym demokratycznym świecie jest reguła polegająca na tym, że jeżeli partia wygrywa wybory, to szef tej partii otrzymuje misję tworzenia rządu. Najczęściej ta misja przebiega z powodzeniem, czyli zostaje premierem. W Polsce to jakoś dziwnie z tym jest, a sądząc po zachowaniach pana Kaczyńskiego, on nawet już o tym nie myśli - skomentował Miller.

Poglądy Czarnka pod lupą. "Tożsamościowe zaostrzenie sporu"

Goście programu zwracali też uwagę na poglądy Przemysława Czarnka, które mają zapewnić Prawu i Sprawiedliwości powrót do niekwestionowanej dominacji na prawicy.

 

- Wybór pana Czarnka świadczy o bardzo mocnym, tożsamościowym zaostrzeniem sporu. Na czterolecie wojny na Ukrainie, kiedy pytano mnie co jest zagrożeniem w Polsce mówiłem, że sprawa sporu tożsamościowego. To przy inauguracji prezydenta Nawrockiego, arcybiskup warszawski mówił, że nie można dopuścić do tego, że odmawia się konkurentom politycznym swojej polskości. A Czarnek tego odmawia rządowi i premierowi Tuskowi. To jest bardzo niebezpieczne - przestrzegł Waldemar Pawlak, premier RP w latach 1992 i 1993-1995.

 

Zdaniem Leszka Millera, Czarnek mówi "dość prostym językiem" konserwatywnego elektoratu, gdyż jego zdaniem wyborcy "mają dosyć przemądrzania się".

 

- Jest bardzo sprawny w sporze medialnym i każdy kto się z nią ścierał przed kamerami czy przed mikrofonami o tym wie. No i potrafi mobilizować wyborców, którzy oczekują od niego ostrej obrony wartości, tak ma jedną zasadniczą wadę. Ma bardzo duży elektorat negatywny i on może z jednej strony jakby utwardzić ten elektorat PiS-u, ale z drugiej strony na pewno nie będzie mógł pozyskiwać nowego elektoratu - stwierdził polityk.

 

- Zadaniem pana Czarnka jest pewnie próba odzyskania wyborców, którzy przeszli do Konfederacji. To jest dosyć trudne zadanie - zauważył Komorowski.

 

Według Jana Krzysztofa Bieleckiego, postulaty zgłaszane przez byłego ministra nie są jednak atrakcyjne dla elektoratu Konfederacji, wśród którego znaczny odsetek stanowią ludzie młodzi.

 

- Poglądy, które przedstawił, szczególnie gospodarcze, pan Czarnek to dla ludzi z Konfederacji, panów Mentzena i Bosaka, to jest jak facet, który wstał z zaświatów, z XX albo XIX wieku i mówił, że przedsiębiorczość będziemy rozwijali przez rzemiosło. Albo, że najważniejszym surowcem energetycznym jest węgiel, a kobiety powinny siedzieć w domu i rodzić dzieci - zauważył.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Jakub Pogorzelski / polsatnews.pl / Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie