"Rażące naruszenie". Burza po słowach ambasadora USA o Izraelu
Ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee stwierdził, że "nie byłoby nic złego" gdyby - zgodnie z biblijną interpretacją - Izrael zajął znaczną część Bliskiego Wschodu. Opinia amerykańskiego urzędnika spotkała się z reakcją państw arabskich i muzułmańskich. Liga Państw Arabskich oświadczyła, że takie wypowiedzi są "ekstremistyczne i pozbawione jakichkolwiek solidnych podstaw".

Amerykański prawicowy komentator Carlson zapytał ambasadora USA, czy Izrael ma prawo do ziemi, którą – według Księgi Rodzaju – Bóg obiecuje potomkom Abrahama: od Nilu po Eufrat. Chodzi o obszar obejmujący m.in. dzisiejszą Jordanię, Syrię, Liban oraz części Egiptu, Arabii Saudyjskiej i Iraku.
"Ekstremistyczna retoryka". Krytyka po słowach ambasadora USA
Mike Huckabee odpowiedział na to, że zgodnie z biblijną interpretacją Izrael mógłby rościć sobie prawo do terytorium obejmującego znaczną część Bliskiego Wschodu i "nie byłoby w tym nic złego, gdyby przejął to wszystko".
ZOBACZ: Korea Północna wysłała żołnierzy do Ukrainy. Tak teraz Kim "honoruje" ich rodziny
Agencja Reutera przekazała, że wypowiedź ambasadora USA w Izraelu wywołała natychmiastowy oficjalny sprzeciw ze strony Egiptu, Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu, Omanu, Organizacji Współpracy Islamskiej oraz Ligi Państw Arabskich.
Ministerstwo spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej określiło komentarze amerykańskiego dyplomaty jako niedopuszczalną "ekstremistyczną retorykę" i wezwało Departament Stanu USA do wyjaśnienia swojego stanowiska w tej sprawie. Egipskie MSZ nazwało komentarze Huckabee "rażącym naruszeniem" prawa międzynarodowego, podkreślając, że "Izrael nie ma suwerenności nad okupowanym terytorium palestyńskim ani innymi ziemiami arabskimi".
Wrze na Bliskim Wschodzie po słowach ambasadora. "Stwierdzenia pozbawione podstaw"
- Stwierdzenia tego rodzaju - ekstremistyczne i pozbawione jakichkolwiek solidnych podstaw - służą jedynie rozpaleniu uczuć i wzbudzeniu emocji religijnych i narodowych - oświadczyła Liga Państw Arabskich.
ZOBACZ: Iran przygotowuje się na atak USA. "Nie ugniemy się"
Izraelskie prawo nie określa jednoznacznie granic państwa. Międzynarodowo uznawane granice tego kraju opierają się na liniach rozejmowych z 1949 r. (tzw. Zielonej Linii) oraz późniejszych porozumieniach pokojowych Izraela – m.in. z Egiptem z 1979 r. i z Jordanią z 1994 r.
Status Zachodniego Brzegu, Wschodniej Jerozolimy, Strefy Gazy i Wzgórz Golan – które znalazły się pod kontrolą Izraela w wyniku wojny sześciodniowej w 1967 r. - jest przedmiotem sporów międzynarodowych. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) uznał w 2024 r., że izraelska okupacja terytoriów palestyńskich jest niezgodna z prawem międzynarodowym.
Część izraelskich polityków publicznie odwołuje się do obecnej w środowiskach religijno-nacjonalistycznych idei "Wielkiego Izraela", zakładającej rozszerzenie granic państwa nawet poza terytoria zdobyte w 1967 r.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej