Korea Północna śle sygnał do sąsiadów z Południa. Siostra Kima "bardzo docenia"

Świat Paweł Sekmistrz / wka / polsatnews.pl

Siostra przywódcy Korei Północnej Kim Jo Dzong przyznała, że "bardzo docenia" działania Seulu dotyczące zwiększenia bezpieczeństwa granicy po incydentach związanych z przekroczeniem jej przez drony z Korei Południowej. To już drugi raz w ciągu ostatnich dni, gdy członkini Komisji Spraw Państwowych KRLD w ciepłych słowach wypowiada się o działaniach sąsiedniego kraju.

Kim Jo Dzong przemawia za mównicą z kilkoma mikrofonami przed sobą.
KCNA via KNS/AP
Kim Jo Dzong w ciepłych słowach o działaniach południowokoreańskiego ministra

Oświadczenie Kim Jo Dzong opublikowane zostało na łamach Koreańskiej Centralnej Agencji Informacyjnej (KCNA). "Bardzo doceniam, że południowokoreański minister ds. zjednoczenia Chung Dong-young oficjalnie potwierdził prowokacyjne wtargnięcie drona z Korei Południowej w przestrzeń powietrzną naszego kraju, ponownie wyrażając żal i gotowość do zapobieżenia powtórzeniu incydentu" - czytamy.

 

Słowa siostry Kim Dzong Una są reakcją na kroki podjęte przez Seul po zdarzeniu, jakie miało miejsce na granicy obu krajów na początku stycznia. KRLD informowała, że na jej terytorium pojawił się dron wyposażony w sprzęt szpiegowski. Po wszczętym przez południowokoreański rząd śledztwie potwierdzono doniesienia północnego sąsiada.

Odwilż między Koreami? Ciepłe słowa siostry Kima pod adresem Seulu

10 lutego podczas mszy świętej odprawionej w seulskiej katedrze w intencji "wzajemnego uznania i pokojowego współistnienia między obiema Koreami" południowokoreański Chung Dong-young wyraził "głębokie ubolewanie" z powodu styczniowego incydentu.

 

Dzień później do jego słów odniosła się Kim Jo Dzong, nazywając oświadczenie "całkiem rozsądnym zachowaniem". Siostra przywódcy KRLD stwierdziła też, że zdarzenie stanowiło "poważne naruszenie suwerenności" i przestrzegała Seul przed podobnymi sytuacjami w przyszłości, wskazując, że wywołają one "straszną reakcję".

 

ZOBACZ: Kierował zamachem stanu. Surowy wyrok dla byłego prezydenta Korei Południowej

 

Wkrótce po publikacji komunikatu siostry Kima południowokoreańskie Ministerstwo ds. Zjednoczenia wydało oświadczenie, w którym zobowiązało się do podjęcia niezwłocznych działań celem lepszego zabezpieczenia granicy. - Aby zapobiec podobnym przypadkom, resort opracuje środki zapobiegawcze i wdroży je natychmiast - powiedział rzecznik ministerstwa, Jun Min-ho.

Seul o "sygnale Północy". "Pozytywny zwrot" w relacjach na Półwyspie Koreańskim

Jun Min-ho przyznał, że oświadczenie Kim Jo Dzong odczytywane jest jako "sygnał Północy o potrzebie wspólnych wysiłków międzynarodowych", mających na celu złagodzenie napięć na Półwyspie Koreański. Pozytywny zwrot w relacjach zauważają również południowokoreańskie media.

 

ZOBACZ: Kim kieruje wzrok ku europejskiemu państwu. Wystosował propozycję

 

Warto przypomnieć, że od początku 2024 roku dyplomacja między obiema Koreami praktycznie nie istniała. Kim Dzong Un uznał oficjalnie, że pokojowe zjednoczenie się jest niemożliwe, określając relacje z Seulem mianem "wrogich". KRLD dokonała kilka miesięcy później demonstracyjnego wysadzenia w powietrze odcinków dróg i torów kolejowych łączących ją z krajem sąsiada.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie