Dziesiątki pączków spłynęły z kanalizacji. Zatkały rurociąg, wybuchła afera

Polska Agata Sucharska / wka / polsatnews.pl

Nietypowa interwencja w Słupi pod Kępnem wywołała prawdziwą burzę w mediach społecznościowych. W tłusty czwartek do kanalizacji trafiły… pączki, co doprowadziło do zatkania rurociągu i przepompowni. Wodociągi Kępińskie początkowo oskarżyły o spowodowanie awarii lokalną cukiernię, lecz wycofały się z tych twierdzeń. Właściciel firmy nazwał je "pomówieniami".

Dwa zbliżenia na zawartość zbiornika z oczyszczalni ścieków, ukazujące spienioną masę i grudki.
Wodociągi Kępińskie / Facebook
Pączki w przepompowni w Słupia pod Kępnem

Jak poinformowały Wodociągi Kępińskie, w sobotę pracownicy spółki musieli czyścić zatkany rurociąg oraz przepompownię z pączków, które - jak podkreślono - nigdy nie powinny znaleźć się w kanalizacji.

 

"Przypominamy, że kanalizacja nie jest miejscem na odpady spożywcze, a takie sytuacje mogą powodować poważne awarie. Zachęcamy wszystkich do odpowiedzialnego korzystania z sieci kanalizacyjnej" - zaapelowała spółka w mediach społecznościowych.

 

ZOBACZ: Awaria ciepłownicza we Włocławku. 50 tysięcy mieszkańców bez ogrzewania

 

Sprawa nabrała dodatkowego rozgłosu, gdy w pierwotnej wersji wpisu wskazano jako odpowiedzialną za zdarzenie lokalną cukiernię ze Słupi. Internauci szybko zaczęli podważać te sugestie, stając w obronie renomowanego zakładu.

Tłusty czwartek. Dziesiątki pączków zatkały kanalizację w Kępnie

W obronie przedsiębiorcy wystąpiło także Towarzystwo Miłośników Ziemi Kępińskiej, które opublikowało na Facebooku własne oświadczenie. Zwrócono w nim uwagę, że w tłusty czwartek wiele marketów oferowało pączki w bardzo niskich cenach, co - zdaniem stowarzyszenia - może wskazywać na inne źródło pochodzenia słodkich bułek.

 

Stanowcze stanowisko przedstawiła również sama Piekarnia Cukiernia w Słupi pod Kępnem. W opublikowanym komunikacie podkreślono, że pączki, które zatkały rurociąg, nie pochodzą z ich produkcji, a spółkę wodociągową poproszono o sprostowanie wcześniejszych informacji.

 

Głos w sprawie zabrał także właściciel cukierni, który rozmawiał z mediami. - To nie nasze pączki. Byłem dzisiaj na miejscu, widziałem je razem z prezesem wodociągów. Wodociągi Kępińskie wycofały się z tego pomówienia - powiedział w rozmowie z "Faktem".

 

 

Kto zatkał wodociąg pączkami? Miejska spółka wycofała się z oskarżeń

Jak zaznaczył szef cukierni, posiada ona kontener na odpady, a ewentualne zwroty czy nieudane wypieki są odpowiednio zabezpieczane i utylizowane. Dodał również, że pączki znalezione w kanalizacji były mniejsze niż te produkowane przez jego firmę.

 

ZOBACZ: Zaskoczył klientów nadzieniem pączków. Są po szczecińsku i wcale nie na słodko

 

Ostatecznie Wodociągi Kępińskie wycofały się z wcześniejszych sugestii dotyczących odpowiedzialności lokalnej cukierni, a wpis w mediach społecznościowych został skorygowany.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie