"Zostałam sprzedana". Polsat News Ujawnia kulisy handlu ludźmi w Polsce
Manipulują, obiecują miłość albo karierę, jednak zwykle kończy się to wyzyskiem. "Loverboye" wciągają kobiety w pułapkę handlu ludźmi i zarabiają miliony złotych. Jak wygląda ten "biznes" w Polsce? O tym mówiły kobiety znające ten świat od środka w reportażu Moniki Gawrońskiej "Zostałam sprzedana" z cyklu Polsat News Ujawnia.

Prawie pół tysiąca kobiet rocznie w Polsce trafia w ręce handlarzy ludźmi i jest zmuszanych do prostytucji - wynika z ustaleń służb i organizacji pomocowych. Jak podkreślają śledczy, to przestępstwo trudne do wykrycia, oparte na manipulacji, przemocy i wykorzystywaniu życiowych kryzysów ofiar.
Handel ludźmi obejmuje werbowanie, transport, przekazywanie i przetrzymywanie osób z użyciem przemocy, groźby, podstępu lub wykorzystania zależności.
Jedną z najczęściej stosowanych metod jest tzw. loverboy - sposób werbunku oparty na uwodzeniu i budowaniu emocjonalnej zależności.
- To rozkochanie w sobie tej osoby, pokazanie wizji cudownego życia - wyjaśnia podinsp. Monika Matyjewicz z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji.
ZOBACZ: Polsat News Ujawnia. "Śmierć Bartłomieja Miecznikowskiego"
Sprawca obiecuje wspólną przyszłość, dom, wyjazdy, stabilizację. Gdy ofiara zaufa, pojawia się propozycja "pomocy" w trudnej sytuacji finansowej - świadczenia usług seksualnych "dla waszej wspólnej przyszłości".
"Jest jak lutro dla marzeń"
O mechanizmie mówi także Irena Dawid-Olczyk, prezeska Fundacja La Strada, która od 30 lat zajmuje się przeciwdziałaniem handlowi ludźmi. - "Loverboy" jest jak lustro dla marzeń. Oferuje dokładnie to, czego dana osoba potrzebuje - podkreśla.
Ofiarą może stać się każdy: osoba w kryzysie finansowym, emocjonalnym, z doświadczeniem przemocy czy bez wsparcia bliskich.
Ewa miała 18 lat, gdy poznała mężczyznę, który obiecywał jej karierę modelki. Zamiast castingu był lokal, w którym przyjmowała klientów. - Mówili, że mamy umowę. Jeśli nie przyjdę, zapłacę karę - relacjonuje.
Później wyjechała do Szwecji z kolejnym partnerem, który - jak się okazało - również czerpał zyski z jej prostytucji. Połowę zarobków oddawała jemu.
Kolejne grupy zostały rozbite
W grudniu 2025 roku policja rozbiła grupę działającą w Łodzi, Zgierzu i Działoszynie. Zatrzymano dziewięć osób. Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Łodzi, gang miał ścisły podział ról: jedna osoba werbowała kobiety, inna odpowiadała za ogłoszenia internetowe, kolejna za umawianie spotkań. W kilka miesięcy grupa osiągnęła około pół miliona złotych zysku. Wobec kobiet stosowano przemoc fizyczną i psychiczną, a lokale były monitorowane. Ofiarami mogło paść kilkadziesiąt kobiet.
ZOBACZ: "Cena piękna". Polsat News Ujawnia sekrety branży beauty
Na początku stycznia 2026 roku funkcjonariusze zatrzymali kolejne 13 osób w sprawie prowadzonej przez policję z Wrocławia. Grupa działała w 17 lokalizacjach w kraju, zajmowała się także produkcją i dystrybucją substancji zakazanych oraz przejmowaniem nieruchomości od seniorów. Ośmiu podejrzanych trafiło do aresztu, zabezpieczono mienie o wartości 2,5 mln zł.
Według danych policji w 2025 roku stwierdzono 24 przypadki handlu ludźmi i 11 przypadków zmuszania do prostytucji. To jednak tylko ujawnione sprawy. - To miesiące, a nawet lata pracy operacyjnej. Często ofiary nie mają świadomości, że są ofiarami - zaznacza podinsp. Matyjewicz.
Jak wygląda werbunek?
Werbunek coraz częściej przenosi się do internetu. Aplikacje takie jak Telegram czy Snapchat stają się kanałami ogłoszeń i kontaktów z klientami. Justyna zaczęła ogłaszać się przed 16. urodzinami. Jak mówi, do prostytucji pchnęła ją bieda i przemoc w domu. Miała setki kontaktów z dużo starszymi mężczyznami. - Szukali poczucia władzy nade mną - wspomina.
Policja podkreśla, że sama prostytucja nie jest w Polsce karalna, ale przymus, wyzysk i czerpanie korzyści z cudzej prostytucji stanowią przestępstwo.
ZOBACZ: „Echa Kremla” w Polsce. Jacek Smaruj w Polsat News Ujawnia
Fundacja La Strada prowadzi tzw. safe house - bezpieczne miejsca pobytu dla kobiet. Lokalizacje pozostają tajne. Organizacja szacuje, że liczba ofiar handlu ludźmi związanych z Polską jako krajem pochodzenia, tranzytu lub przeznaczenia może sięgać ponad 15 tys. rocznie.
- Ten świat wciąga tak, że jak już się w niego wejdzie, to ciężko z niego wyjść - mówi Ewa, która dziś ma rodzinę, jednak skutki tamtych doświadczeń pozostają z nią do dziś.
Handel ludźmi to trzeci najbardziej dochodowy nielegalny biznes na świecie - po handlu bronią i nielegalnymi substancjami. Ilu osobom w Polsce odebrano w ten sposób wolność, wciąż nie wiadomo.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej