Zabójstwo Izabeli Zabłockiej. Zapadł wyrok w głośnej sprawie

Polska

W Wielkiej Brytanii zapadł wyrok w sprawie Anny P., oskarżonej o zabójstwo Izabeli Zabłockiej - poinformował dziennikarz "Interwencji" Rafał Zalewski. Polka została skazana na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Zdjęcie Izabeli Zabłockiej i domów mieszkalnych w Wielkiej Brytanii.
Polsat News
Sprawa śmierci Izabeli Zabłockiej. Anna P. skazana na dożywocie

Anna P. została uznana winną zabójstwa Izabeli Zabłockiej. W środę Sąd Koronny w Derby nałożył na nią karę dożywotniego pozbawienia wolności. Informacjami w tej sprawie podzielił się dziennikarz "Interwencji" Rafał Zalewski, który poinformował, że zgodnie z brytyjskim prawem był to "jedyny wyrok, jaki sędzia mogła wydać".

 

Zalewski wyjaśnił, że "granica, po której Anna P. może starać się o przedterminowe zwolnienie" z zakładu karnego to 21 lat. Podkreślił jednak, że nawet jeżeli Polka po tym czasie skieruje wniosek w tej sprawie, to nie oznacza to, że otrzyma pozytywną decyzję. 

 

- Na twarzy Anny nie było widać szczególnych emocji, gdy przyjęła ten wyrok. Zachowywała się bardzo spokojnie, aczkolwiek - subiektywnie całkowicie - kiedy obserwowałem ją, miałem wrażenie, że w jej oczach pojawił się potworny strach - relacjonował Zalewski.

 

ZOBACZ: Prokuratura wzywa funkcjonariuszy SOP. W tle wypadek Beaty Szydło

 

Dziennikarze "Interwencji" śledzili sprawę Izabeli Zabłockiej od długiego czasu. We wtorek Zalewski informował za pośrednictwem Facebooka, że P. została uznana za winną morderstwa swojej byłej partnerki. Decyzję o wymiarze kary sąd ogłosił jednak dopiero w środę

Anna P. skazana na dożywocie. Została uznana winną zabójstwa Izabeli Zabłockiej

Poszukiwania Zabłockiej, która przez długi czas była uważana za zaginioną, trwały 15 lat. Przełom nastąpił po pierwszej wizycie Zalewskiego w Derby w maju 2025 roku. Wtedy dziennikarz był obecny na miejscu jako pierwszy i jedyny reporter śledzący losy Polki. To właśnie podczas tej wizyty dotarł do Anny P., byłej partnerki Izabeli, która "już od samego początku była wskazywana przez rodzinę zaginionej jako osoba, która może mieć wiedzę na temat tego tajemniczego zniknięcia".

 

Dziennikarzowi udało się porozmawiać z P. W czwartek, kiedy ruszył proces kobiety, prokurator nazwał to spotkanie "absolutnym przełomem" i "zwrotem akcji" z uwagi na to, że zaledwie kilka minut po zakończeniu wywiadu P. wysłała do brytyjskiej policji maila, w którym dokładnie wskazała, gdzie ukryła ciało Zabłockiej. Okazało się, że było ono zakopane w przydomowym ogródku.

 

ZOBACZ: Powoływali się na wpływy w Kancelarii Prezydenta. Jest ruch prokuratury

 

Od tego czasu P. przekonywała, że śmierć Zabłockiej nastąpiła w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Kobieta twierdziła, że jej była partnerka rzuciła się na nią w napadzie zazdrości i zaczęła ją dusić. Wówczas P., rzekomo działając w ramach obrony własnej, miała chwycić ciężką figurkę i zadać Izabeli cios w głowę, po której ta osunęła się na ziemię i zmarła.

 

- Natomiast Anna, bojąc się odpowiedzialności karnej, postanowiła ukryć jej ciało. Tutaj następuje makabryczna sekwencja wydarzeń, którą prokurator analizuje sekunda po sekundzie. Zanim Anna to ciało zakopała w ogrodzie, najpierw przepołowiła je kuchennym nożem. Włożyła je do worków na śmieci, a potem zakopała i zatrudniła dwóch robotników, którzy na tym "grobie" jeszcze wylali betonową wylewkę. Wszystko to zdaniem prokuratury było zaplanowane - powiedział Zalewski we wtorek na antenie Polsat News.

 

Zalewski relacjonował wówczas, że ława przysięgłych podeszła do sprawy z dużą dokładnością, przez dwa dni obradując nad tym, czy P. faktycznie mogła działać w obronie własnego życia lub zabić Zabłocką przez przypadek. Gdyby zachowanie Polki zostało uznane za nieumyślne spowodowanie śmierci, to groziłoby jej do kilkunastu lat pozbawienia wolności. Ostatecznie przysięgli uznali P. za winną morderstwa i uznali, że popełniła zbrodnię z premedytacją

Poszukiwania Izabeli Zabłockiej trwały 15 lat. Padła ofiarą innej Polki

Izabela Zabłocka pochodziła z Gryfic w województwie zachodniopomorskim, gdzie przez pewien czas - wraz z o sześć lat młodszą od siebie Anną P. - wychowywała córkę. W 2009 roku kobiety wyjechały do Wielkiej Brytanii w celach zarobkowych. Stało się to, kiedy Zabłocka miała 29 lat.

 

28 sierpnia 2010 roku zniknęła bez śladu, a jej bliscy natychmiast rozpoczęli poszukiwania. Jak mówiła w rozmowie z dziennikarzami "Interwencji" Katarzyna Zabłocka, córka pani Izabeli, w poszukiwania Polki zaangażowali się policjanci z Polski oraz Derby, którzy - w ocenie pani Katarzyny - ograniczały się jedynie do "kilku rozpytań".

 

ZOBACZ: Ludzkie szczątki odnalezione na żwirowni. "Ktoś podrzucił"

 

Katarzyna Zabłocka przekazała także, że P. na przestrzeni czasu "zmieniała swoją wersję wydarzeń" na temat tego, co mogło stać się z jej matką. W październikowym materiale zacytowano wypowiedź Anny, która przekonywała, że jej była partnerka "miała tendencję do ładowania się w tarapaty" oraz że "trudno powiedzieć, co się wydarzyło".

 

- Przyjechałyśmy (do Wielkiej Brytanii - red.) z takim zamiarem, żeby zarobić, ona miała iść na operację (zmiany płci - red.), bo ja mówiłam, że nie chcę żyć z dziewczyną. Ona niby też chciała tej operacji, ale to trzeba było iść do pracy i zarobić pieniądze na to. Była zazdrosna, np. że o pięć minut za późno do domu wróciłam, bo korki były - opisywała swoją wersję wydarzeń Anna P.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Alicja Krause / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie