Rząd zmienił plany wobec prezesa NBP? Media podały szczegóły

Biznes Marcin Boniecki / polsatnews.pl

Koalicja rządząca wycofała się po cichu z planów postawienia prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu - podała agencja Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą. Powodem mają być obawy o zniechęcenie zagranicznych inwestorów oraz konieczność finansowania deficytu budżetowego.

Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, przemawia za mównicą.
NBP/X
Prezes NBP Adam Glapiński

Rządowi politycy na czele z Donaldem Tuskiem zapowiadali od dłuższego czasu postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. W miniony poniedziałek sprawą zajmowała się sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej.

 

Jak podała agencja Bloomberg, powodem wycofania się rządu ze swojego planu jest obawa, że spór prawny z prezesem NBP mógłby zniechęcić zagranicznych inwestorów. Anonimowi informatorzy przekazali agencji, iż "partia rządząca doszła do wniosku, że kontynuowanie sprawy przyniesie niewielkie, jeśli w ogóle, korzyści polityczne".

 

ZOBACZ: Chcieli ograniczyć władzę Glapińskiego w NBP. Jest komunikat rzecznika

 

"Konieczność sfinansowania rosnącego deficytu budżetowego Polski również odegrała istotną rolę. Niektórzy urzędnicy państwowi obawiają się, że napięcia z bankiem centralnym mogą podważyć zaufanie inwestorów obligacji" - czytamy w artykule.

Adam Glapiński przed Trybunałem Stanu? NBP wybija argumenty

W kampanii wyborczej z 2023 roku przyszli rządzący krytykowali prezesa NBP za utrzymywanie wysokich stóp procentowych, czym mogli zapunktować u wyborców. Ten argument już jednak nie istnieje, gdyż za nami kilka obniżek, a w planach kolejne.

 

Adam Glapiński niedawno sam zabrał głos w tej sprawie. Jak sugerował, obniżkami stóp procentowych pomaga rządowi. - Utrzymuje się wysoki deficyt sektora finansów publicznych. Największa słabość polskiej gospodarki, bardzo duża słabość. W bieżącym roku deficyt ma się zbliżyć do niemal 7 proc. PKB. W przyszłym roku według planów rządu deficyt powinien się nieco obniżyć, ale nadal pozostanie bardzo wysoki - powiedział prezes NBP.

 

- Wysoki deficyt fiskalny oczywiście ogranicza przestrzeń do luzowania polityki pieniężnej. Oznacza, że trzeba postępować bardzo ostrożnie i konserwatywnie - mówił.

 

ZOBACZ: Prezes NBP przedstawił sukces. "Najniższa dezinflacja i najwyższy wzrost gospodarczy"

 

Glapiński podkreślił, że utrzymujący się wysoki deficyt zwiększa wyraźnie dług publiczny. - Warto wspomnieć, że nasze obniżki stóp procentowych istotnie ograniczają koszty obsługi tego długu. Według naszych symulacji bankowych obniżka stóp procentowych o 175 pkt bazowych, której dokonaliśmy w tym roku, redukuje koszty obsługi zadłużenia o ok. 25 mld zł w ciągu pierwszych dwóch lat - wskazał.

 

Według serwisu Business Insider Polska, wyliczenia prezesa Glapińskiego pomijają spadek wpływów z VAT wynikający z niższej inflacji. Niższe ceny oznaczają mniejsze wpływy do budżetu, a ostateczny bilans może okazać się ujemny, więc realne korzyści mogą nie pokryć utraconych dochodów podatkowych, szacowanych wcześniej na 25 mld zł.

Trybunał Stanu. W ponad stuletniej historii skazano... dwie osoby

Instytucja Trybunału Stanu pojawiła się w polskim systemie prawnym w 1921 roku i funkcjonowała nieprzerwanie do wybuchu II wojny światowej. Choć władze PRL formalnie przywróciły ją w 1982 roku, obecnie zasady jego działania opierają się przede wszystkim na przepisach Konstytucji oraz specustawie.

 

Jako organ powołany do egzekwowania odpowiedzialności konstytucyjnej, Trybunał rozlicza najwyższych funkcjonariuszy państwowych z naruszeń prawa popełnionych w ścisłym związku z ich funkcjami publicznymi.

 

ZOBACZ: Nowa praca Kornhauser-Dudy? Mamy komentarz NBP

 

W ramach swoich uprawnień może orzekać o utracie praw wyborczych oraz złożeniu z urzędu, a w przypadku przestępstw pospolitych lub skarbowych ma prawo wymierzać kary przewidziane w kodeksach karnych.

 

W ponad stuletniej historii Trybunału Stanu prawomocnie skazano dwie osoby. Najgłośniejszy proces miał miejsce w 1997 roku, kiedy przed Trybunałem stanęło pięciu dygnitarzy z czasów PRL, w tym gen. Czesław Kiszczak oraz były minister finansów Andrzej Wróblewski. Sprawa dotyczyła tak zwanej afery alkoholowej, a oskarżonym zarzucono zaniechania oraz niedopełnienie obowiązków służbowych.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie