Trump zaatakuje Iran? "Nie istnieje żadna podstawa w prawie międzynarodowym"

Polska

Sytuacja na Bliskim Wschodzie od lat spędza sen z powiek wielu politykom. Według publicysty Konstantyna Geberta w ostatnim czasie w regionie nastąpiła "duża zmiana układu sił", na czym najbardziej stracił Iran. Ekspert wyraził jednak nadzieję, że nie dojdzie do ataku USA na ten kraj. - Nie istnieje żadna podstawa w prawie międzynarodowym, która na taki atak by pozwalała - stwierdził w Polsat News.

Mężczyzna w brązowej marynarce siedzi w studiu telewizyjnym.
Polsat News
Konstanty Gebert w programie "Najważniejsze Pytania"

- Jest bardzo duża zmiana układu sił na Bliskim Wschodzie. (...) Najistotniejszą zmianą nie jest wzrost potęgi militarnej Izrael, tylko spektakularna klęska Iranu - powiedział w programie "Najważniejsze Pytania" publicysta Konstanty Gebert. 

"Iran pozostaje bardzo potężnym państwem"

Według niego "Iran opierał swoją siłę militarną na dwóch zestawach czynników". - Jednym z nich było własne uzbrojenie i program nuklearny, który nigdy nie doprowadził do budowy bomby atomowej, natomiast działał od strony psychologii zastraszania atomowego, a drugim były organizacje sprzymierzone z Iranem, czyli Hezbollah w Libanie, reżim Asada i Hamas w Gazie - stwierdził.

 

- Innymi słowy strategia Iranu opierała się na założeniu, że Izrael może się angażować w jakieś konflikty z Iranem, ale świadomość, że w wypadku pełnoskalowej wojny zostałby zaatakowany przez Hamas, Hezbollah i Syrię, ograniczała możliwość izraelskiej odpowiedzi na irańskie działania - wyjaśnił.

 

ZOBACZ: Duże zmiany na szczytach irańskiej armii. "To przygotowania do starcia z USA"

 

- Tymczasem okazało się, że wszyscy sojusznicy Iranu ponieśli klęskę. Spektakularną klęskę militarną poniósł Hamas, spektakularną klęskę poniósł również Hezbollah, reżim Asada został obalony, a Izraelczycy zlikwidowali irański program obrony przeciwrakietowej. Wtedy okazało się, że Iran nie nie jest w stanie realizować swoich gróźb - powiedział.

 

Ekspert przestrzega jednak przed lekceważeniem Iranu. - Iran pozostaje bardzo potężnym państwem i należy mieć nadzieję, że Amerykanie go nie zaatakują, bo nie istnieje żadna podstawa w prawie międzynarodowym, która na taki atak by pozwalała - podkreślił.

 

Według niego taką podstawą do ataku nie są nawet argumenty Izraela, że Iran rozwijając swój program nuklearny jest dla nich zagrożeniem egzystencjonalnym. - W świetle prawa międzynarodowego to nie jest wystarczający powód, by rozpoczynać działania - dodał.

 

WIDEO: Konstanty Gebert w programie "Najważniejsze pytania"

"Haniebne i karygodne". Ekspert o słowach Trumpa

Przypomniał, że w ubiegłym roku, po kolejnym zaognieniu sytuacji, Izraelczycy przekonywali Amerykanów, żeby nie uderzyli właśnie dlatego, że "otwarcie nowego frontu z Iranem dramatycznie skomplikowałoby i tak bardzo skomplikowaną sytuację".

 

Ekspert stwierdził, że Amerykanie nie powinni również reagować na protesty w Iranie. Przypomniał, że oficjalne źródła reżimowe mówią o 3300 zabitych, natomiast opozycja mówi o nawet 30 000 ofiar.

 

ZOBACZ: Impas negocjacji USA-Iran. Żądanie Trumpa odrzucone od razu

 

- Rzeź, jaką popełnił reżim Ajatollahów na ulicach irański miast jest katastrofalna i haniebna. To pozbawiło ten reżim raz na zawsze legitymizmu, ale nie chciałbym żyć w świecie, w którym państwa decydują o ataku na inne państwo, dlatego że polityka wewnętrzna tego państwa im się nie podoba - wyjaśnił.

 

- Te słowa Trumpa do protestujących Irańczyków, że wytrwajcie, odsiecz jest w drodze, są czymś haniebnymi i karygodnym - ocenił. 

 

Przypomniał słowa prezydenta USA Georgea H.W. Busha podczas I wojny w Zatoce Perskiej, które sprawiły, że przeciwko Saddamowi Husajnowi powstali i Kurdowie i sunniccy Arabowie i oba powstania zostały krwawo stłumione, bo Amerykanie nie interweniowali.

 

- Nie wolno robić takich rzeczy. Amerykańska interwencja mogłaby osłabić reżim Ajatollahów, ale nie da się przeprowadzić zmiany reżimu z powietrza. A Iran to jest ogromne państwo, w którym mieszka 90 milionów ludzi - podkreślił.

"Interwencja wojskowa z zewnątrz w niczym w tym nie pomoże"

Według niego, niezależnie od tego, co Irańczycy myślą o swoim reżimie, bardzo wątpliwe jest, że entuzjastycznie powitaliby obcy najazd innego państwa.

 

- Nie bardzo również wiadomo, co miałoby obecny reżim zastąpić. Pomysł, żeby syn obalonego szacha Reza Pahlaw wrócił na tron wzbudził pewien entuzjazm w Iranie, bo jest to jedyna postać, która odpowiada na wyobrażenia o tym, jak może wyglądać zmiana. Ale jest to przywódca całkowicie niesprawdzony, nie wiadomo, czy się cieszy jakimś rzeczywistym poparciem - stwierdził.

 

ZOBACZ: Wrze na Bliskim Wschodzie. Są gotowi zaatakować bez Trumpa

 

Jak ocenił, "rozpaczliwą sytuację w Iranie będą więc musieli jakoś rozwiązać sami Irańczycy". - Interwencja wojskowa z zewnątrz w niczym w tym nie pomoże - powiedział.

 

- Należy sądzić, że ten reżim istotnie dogorywa. Pamiętajmy, że Republika Islamska istnieje już dłużej niż istniała PRL. Najbardziej prawdopodobna jest wewnętrzna zmiana władzy, w której Ajatollahów zastąpią dowódcy Gwardii Rewolucyjnej - stwierdził.

 

- Bardziej więc skłaniam się do opcji zmiany władzy z rąk Ajatollahów w stronę bardziej technokratycznego reżimu zarządzanego przez Gwardię Rewolucyjną, pod warunkiem, że ich interesy ekonomiczne pozostałyby nienaruszone - podsumował.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Dawid Kryska / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie