Dron spadł na jednostkę wojskową w Łódzkiem. Trwa dochodzenie

Polska

Bezzałogowy statek powietrzny spadł na teren 1 batalionu kawalerii powietrznej w Leźnicy Wielkiej (woj. łódzkie) - poinformowała w mediach społecznościowych Żandarmeria Wojskowa. Trwa dochodzenie w sprawie.

Funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej przy pojeździe służbowym.
Żandarmeria Wojskowa
Żandarmeria Wojskowa prowadzi dochodzenie w sprawie incydentu z dronem (zdj. ilustracyjne)

O incydencie poinformował w piątek chwilę po godz. 12 Oddział Żandarmerii Wojskowej w Łodzi

 

"OŻW w Łodzi prowadzi dochodzenie w sprawie małego BSP, który 6 lutego br. spadł na teren 1 batalionu kawalerii powietrznej w Leźnicy Wielkiej, nie wyrządzając żadnych szkód. Obecnie trwają czynności procesowe na miejscu zdarzenia" - przekazano na platformie X. 

 

W kolejnym wpisie Żandarmeria Wojskowa przypomniała, że "zgodnie z Prawem lotniczym, wykonywanie lotów przy użyciu statku powietrznego m.in. nad terenami i obiektami wojskowymi, stanowi przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5".

 

W Leźnicy Wielkiej koło Łęczycy w woj. łódzkim stacjonuje 1 dywizjon lotniczy oraz 1 batalion kawalerii powietrznej, wchodzące w skład 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. To jedno z największych lotnisk wojskowych w Polsce, baza śmigłowców Wojsk Lądowych, zabezpieczająca działania powietrzno-szturmowe

Przasnysz. BSP spadł na placówkę Żandarmerii Wojskowej

Radio Zet podało w poniedziałek, że 28 stycznia na teren placówki Żandarmerii Wojskowej w Przasnyszu miał spaść dron.

 

"Placówka Żandarmerii Wojskowej Przasnysz prowadzi dochodzenie w sprawie BSP (bezzałogowego statku powietrznego), który 28 stycznia br. spadł na teren tamtejszej Jednostki Wojskowej, nie wyrządzając żadnych szkód. Ze wstępnych ustaleń wynika, że był to dron-zabawka, pozbawiony karty pamięci i karty SIM" - poinformowała ŻW we wpisie na platformie X.

 

Obecnie - dodano - prowadzone są dalsze czynności procesowe.

 

ZOBACZ: Odnaleziono kolejne drony. Akcja służb na Mazowszu

 

Również rzecznik MON Janusz Sejmej powiedział w poniedziałek, że po sprawdzeniu obiektu stwierdzono, że nie zawierał on "żadnych urządzeń niezbędnych do obserwacji czy do sczytywania jakichkolwiek danych". Dodał, że "nie było to w żaden sposób jakiekolwiek zagrożenie dla tej jednostki, a raczej zabawka, która uciekła komuś z mieszkańców".

 

- Uspokajam wszystkich tych, którzy powtarzają informacje, że był to dron mający cechy obserwacyjne czy też wręcz szpiegowskie. Nic takiego nie miało miejsca - zapewnił rzecznik MON.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Artur Pokorski / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie