"Jak ubezpieczenie". Szef kancelarii Nawrockiego z jasną deklaracją o Radzie Pokoju

Polska

- Jeżeli chodzi o moje zdanie, to oczywiście tak - uważa Zbigniew Bogucki, pytany o dołączenie Polski do Rady Pokoju. W "Politycznym WF-ie z gościem" ocenił inicjatywę Donalda Trumpa. - To jest trochę tak, jak z wykupywaniem ubezpieczenia - ocenił szef Kancelarii Prezydenta RP.

Donald Trump siedzi przy biurku, mówiąc i gestykulując.
PAP/EPA/FRANCIS CHUNG / POOL
Za stałe miejsce w Radzie Pokoju należy wnieść opłatę w kwocie miliarda dolarów

- Miliard dolarów to około czterech miliardów złotych. Teraz pytanie, czy państwa polskiego nie stać na to, żeby siedzieć przy stole i decydować w dużej mierze o tym, co się dzieje na świecie, w którą stronę idzie wolny świat, świat Zachodu - wskazał Zbigniew Bogucki w "Politycznym WF-ie z gościem".

"Oczywiście tak". Zbigniew Bogucki o udziale Polski w Radzie Pokoju

Jak wskazał w rozmowie z Marcinem Fijołkiem i Łukaszem Szpyrką, "jeśli dzisiaj nas na to nie będzie stać, to być może za chwilę będziemy musieli wykładać gigantyczne środki po to, żeby się bronić, w jakiś sposób zabezpieczać to, na co nie mieliśmy wpływu". Dziennikarze dopytali wprost szefa Kancelarii Prezydenta, czy Polska powinna dołączyć do Rady Pokoju Donalda Trumpa.

 

- Jeżeli chodzi o moje zdanie, to oczywiście tak - odparł Bogucki. Stwierdził również, że rząd "gra" aspektem finansowym sprawy, który zniechęca Polaków do przystąpienia naszego kraju do Rady. - Dobrze byłoby się zapytać ministrów Domańskiego, Sikorskiego, premiera Tuska, ile wydajemy na różnego rodzaju organizacje międzynarodowe jako Polska, z których właściwie nic nie mamy (...) - odparł Bogucki.

 

Następnie zaznaczył na antenie Polsat News, że wolałby, żeby w organie wymyślonym przez prezydenta USA nie było Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki. - Z drugiej strony czy jesteśmy w stanie rozwiązywać najważniejsze problemy, nie utrzymując pewnych kanałów dyplomatycznych? - zapytał prezydencki minister.

Polska odmówi Trumpowi? "Rząd bierze odpowiedzialność"

Prowadzący "Polityczny WF z gościem" zwrócili uwagę, iż dołączenie do Rady Pokoju wymagałoby ratyfikacji i zgody parlamentu. Decyzja wymaga też przychylności Rady Ministrów. - Rząd nie powinien oglądać się na to, co robią Niemcy, Francja czy inne kraje, tylko powinien spojrzeć na polskie interesy i polską rację stanu. Jeżeli tak spojrzy, to moim zdaniem powinien ten proces postępować bardzo szybko. Myślę, że to kwestie tygodni, najbliższych miesięcy najdalej - ocenił Bogucki.

 

ZOBACZ: Zbigniew Bogucki premierem? "Każdy będzie lepszy niż Tusk"

 

A co, jeśli sprawa zostałaby odłożona? - To rząd bierze na siebie odpowiedzialność tego, że Polska (...) po prostu nie będzie uczestniczyć w najważniejszych procesach nowo kształtującej się geopolityki - zaznaczył szef kancelarii Nawrockiego.

 

WIDEO: "Jak ubezpieczenie". Człowiek Nawrockiego wprost o Radzie Pokoju

 

Pomysł Donalda Trumpa na Radę Pokoju. "Trochę jak ubezpieczenie"

Dziennikarze dopytywali też, czy istnieje ryzyko, że Trump znudzi się nowym pomysłem i Rada Pokoju "rozmyje" się w najbliższych miesiącach. Bogucki odpowiedział, iż według niego organ będzie wypełnił istotną rolę ze względu na dynamikę ostatnich wydarzeń w polityce międzynarodowej.

 

ZOBACZ: Polsat News: Nawrocki z ofertą dla Trumpa. Chodzi o Radę Pokoju

 

- Musimy moim zdaniem w tego rodzaju przedsięwzięciach uczestniczyć, dlatego że to jest trochę tak, jak z wykupywaniem ubezpieczenia. Płacimy za coś, niekoniecznie to wykorzystujemy (...). Czasami inwestujemy w coś, ale niekoniecznie wyciągamy z tego zyski. Byłem przedsiębiorcą (...). Jedne działania były opłacalne, inne nieopłacalne, ale gdybym nie robił nic, to nie miałbym żadnych zysków - stwierdził Bogucki.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

jk/wka / polsatnews.pl / Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie