Potrącona 85-latka leżała na jezdni, wołając o pomoc. Auta tylko ją mijały
Kierowca nie zatrzymał się, by udzielić pomocy po tym, jak potrącił 85-latkę przechodzącą przez ulicę w Wesołej (woj. małopolskie). Rannej i czołgającej się pani Kazimierze nie pomogli też inni jadący tą drogą. Policja prosi o pomoc świadków w namierzeniu sprawcy. - Pozbierałam tę nogę moją urwaną... Bo to pięta była, but jeden tak, a drugi tak - wspomina seniorka w rozmowie z Polsat News.

Nagranie z monitoringu, które trafiło do sieci, poruszyło setki internautów. Widać na nim dramatyczne chwile z udziałem Kazimiery Wiklik. Do zdarzenia doszło w grudniu, kilka minut przed północą. Seniorka wracała do domu i przechodziła przez ulicę, gdy została potrącona. Jak wynika z nagrania, kierowca nawet nie zwolnił.
- Przejechał jak błyskawica. Taka znieczulica, mówię pani. Około 20 centymetrów i pewnie bym już zginęła - relacjonowała pani Kazimiera w rozmowie z Polsat News. Kobieta doznała poważnych obrażeń nogi. - Pozbierałam tę nogę moją urwaną... Bo to pięta była, but jeden tak, a drugi tak - opowiedziała poszkodowana.
WIDEO: Seniorka leżała na jezdni wołając o pomoc. "Znieczulica" w Małopolsce

Przez dłuższy czas nikt nie zatrzymał się, by pomóc kobiecie. Leżała na środku jezdni, próbując zwrócić na siebie uwagę nadjeżdżających samochodów. Miała jasne ubranie, warunki pogodowe były dobre, nie było też śnieżycy ani ograniczonej widoczności.
Pomoc przyszła jednak dopiero wtedy, gdy przejeżdżająca samochodem sąsiadka zauważyła ranną seniorkę. Wkrótce z domów wybiegli inni mieszkańcy, a na miejsce wezwano pogotowie.
Nikt nie pomógł potrąconej seniorce. Małopolska policja apeluje
Policja przypomina, że już samo wezwanie służb ratunkowych jest formą udzielenia pierwszej pomocy. Funkcjonariusze apelują do kierowców, którzy mogli być świadkami zdarzenia.
- Być może przejeżdżaliśmy trasą Słomniki - Domniarki. Jeśli mamy rejestrator, sprawdźmy nagrania - apelowała st. asp. Katarzyna Boroń z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie w rozmowie z Polsat News.
Za nieudzielenie pomocy grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. - Każdy myśli, że to ktoś pijany - próbował tłumaczyć przed kamerą Polsat News jeden z mieszkańców.
ZOBACZ: Tragiczny wypadek nastolatków w Częstochowie. Zmarła jedna z pasażerek
Inną hipotezę mają psychologowie. - Nie ingerując, próbujemy chronić własne bezpieczeństwo. Nie chcemy odpowiedzialności ani konsekwencji - wyjaśnia Paweł Wróbel, psycholog ze szpitala MSWiA w Cieplicach. - Powinniśmy przyjąć bardzo proste założenie: jeśli ja nie pomogę, to nie pomoże nikt inny - apeluje natomiast psycholog Tomasz Kozłowski.
Kazimiera Wiklik przeżyła, bo zdołała doczołgać się bliżej swojego domu. Miała złamaną nogę i przeszła już trzy operacje. Przed nią długa i trudna droga do powrotu do zdrowia.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej