Podwójne zabójstwo w Warszawie. Kryminolog o "zimnej kalkulacji" 49-latka

Polska

- To wygląda na zimną kalkulację - ocenił w rozmowie z Polsat News dr Paweł Moczydłowski. Kryminolog komentował zachowanie 49-letniego mężczyzny, który zabarykadował się w domu na warszawskim Targówku. Jego zdaniem sprawca mógł liczyć na pomoc rodziców, której nie otrzymał, co w konsekwencji doprowadziło do popełnienia zbrodni.

Policjant w kamizelce odblaskowej "POLICJA" stoi na zaśnieżonej ulicy. Obok widoczny fragment twarzy mężczyzny w okręgu.
Polsat News
Kryminolog dr Paweł Moczydłowski analizuje zdarzenie z Targówka

Zdaniem dr. Pawła Moczydłowskiego, kryminologa i byłego szefa Służby Więziennej, wszystko wskazuje na to, że doszło do kolejnej tragedii rodzinnej. Fakt, że zdarzenie miało miejsce w budynku wolnostojącym, może sugerować, iż była to zbrodnia popełniona w obrębie najbliższej rodziny. O tym, iż ofiary są rodzicami zatrzymanego 49-latka, dowiedział się nieoficjalnie Polsat News.

 

- To, że prawdopodobny sprawca tej zbrodni powiadamia potem inną osobę telefonicznie, żeby zechciała zawiadomić policję o tym, co tam się zdarzyło, wskazuje na to, że mamy do czynienia z osobą, która być może rozważała w efekcie czynu, którego dopuściła się - czyli zbrodni, zabójstwa tych starszych ludzi - odebranie też życia sobie samemu - tłumaczył Moczydłowski.

Rodzinny dramat na Targówku. Kryminolog o możliwym motywie zbrodni

Ekspert na antenie Polsat News podkreślił, że sprawca mógł zdawać sobie sprawę, iż uniknięcie odpowiedzialności nie będzie możliwe. Po ochłonięciu mogło pojawić się u niego poczucie winy oraz myśli samobójcze, jednak nie był on zdolny do takiego czynu wymierzonego w samego siebie.

 

- W związku z tym ten akt powiadomienia policji, niepoddawania się w pierwszym momencie, mógł być też kalkulacją taką, że w ramach próby ujęcia osoby, która najprawdopodobniej dopuściła się zbrodni, a nie chce się poddać, najprawdopodobniej trzeba będzie użyć broni. Liczył, że tę "robotę" wykonają za niego atakujące oddziały policji - ocenił.

 

Jednocześnie Moczydłowski zwrócił uwagę na profesjonalizm działań służb. - Służby okazały się niezwykle sprawne, bo udało się przejąć tego człowieka z zachowaniem jego życia i w ten sposób zostanie doprowadzony przed sąd i będzie odpowiadał - podkreślił.

"Mała batalia". Ekspert o akcji służb na warszawskim Targówku

Według eksperta tło zdarzenia może wskazywać na głęboki i długotrwały konflikt rodzinny. Mężczyzna miał wyprowadzić się z domu, będąc w ostrym sporze z rodziną, a następnie wrócić do rodziców w poszukiwaniu miejsca do dalszego życia.

 

- Prawdopodobnie nie dochodzi do porozumienia, nie godzą się na to, być może go motywują, żeby do rodziny wrócił. Dla niego jest to sytuacja bardzo trudna. Liczył na rodziców i w związku z tym, w rozpaczy i samotności, dokonuje tej egzekucji rodziców - mówił Moczydłowski, dodając, że wszystko "wygląda na zimną kalkulację". 

 

ZOBACZ: Podwójne zabójstwo w Warszawie. Policja przeprowadziła szturm, zatrzymała 49-latka

 

Ekspert zwrócił również uwagę na przebieg policyjnej interwencji, z której może wynikać, że mężczyzna miał broń palną. - Jeśli się mówi o kilkudziesięciu strzałach, to wygląda na rodzaj małej batalii, która miała tam miejsce. W efekcie nie został zabity, a unieszkodliwiony, zraniony i - jeśli odniósł obrażenia - odwieziony do szpitala. Tak powinno to wyglądać - zaznaczył.

 

- Konflikty rodzinne niestety mają miejsce i są one irracjonalne. Mamy do czynienia po prostu z wybuchem emocji. Tu z pewnością będzie potrzebna ocena biegłych, niewykluczona jest obserwacja psychiatryczna. Nie można też wykluczyć, że sprawca był pod wpływem środków odurzających. To wszystko będzie teraz ustalane - podsumował ekspert w rozmowie z Polsat News.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Agata Sucharska / wka / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie