Ostrzegają przed deorbitacją chińskiej rakiety. Ryzyko obejmuje też Polskę

Technologie Agata Sucharska / wka / polsatnews.pl

Europejskie systemy monitorowania przestrzeni kosmicznej ostrzegają przed możliwą, niekontrolowaną deorbitacją masywnego, drugiego stopnia chińskiej rakiety nośnej Zhuque-3. Trasa przelotu obiektu przebiega m.in. nad Europą, w tym Polską. Choć ryzyko jest niewielkie, eksperci przypominają podobną sytuację sprzed roku, gdy fragmenty rakiety Falcon 9 spadły na Ziemię.

Rakieta nośna startująca z wyrzutni kosmicznej, otoczona dymem i płomieniami, na tle błękitnego nieba z chmurami.
LandSpace Tech/X
Chińska rakieta Zhuque-3

Informację nagłośnił w mediach społecznościowych Karol Wójcicki, popularyzator astronomii i autor profilu "Z głową w gwiazdach". Jak podkreśla, sytuacja jest bardzo podobna do głośnego przypadku z lutego ubiegłego roku, gdy doszło do niekontrolowanego wejścia w atmosferę drugiego stopnia rakiety Falcon 9.

 

"Zachęcam was do udostępnienia tej informacji na swoich tablicach. Może dzięki temu dotrze ona tym razem na czas do Ministerstwo Obrony Narodowej" - napisał nawiązując do sytuacji z lutego zeszłego roku, kiedy to MON wyjaśniało, iż nie było poinformowane o możliwym upadku części rakiety, ponieważ mail z ostrzeżeniem Polskiej Agencji Kosmicznej nie dotarł

Chińska rakieta zagraża Europie. Może spaść jej element

Z czym mamy do czynienia tym razem? Rakieta Zhuque-3, rozwijana przez prywatną chińską firmę LandSpace, wystartowała 3 grudnia 2025 roku z kosmodromu Jiuquan. Był to jej pierwszy lot orbitalny. Choć próba lądowania pierwszego stopnia zakończyła się niepowodzeniem, drugi stopień osiągnął orbitę okołoziemską, potwierdzając zdolności orbitalne nowej konstrukcji.

 

To właśnie ten element - oznaczony obecnie jako ZQ-3 R/B, budzi dziś największe zainteresowanie ekspertów. Obiekt waży ponad 12 ton i porusza się po wyjątkowo niskiej orbicie, z perygeum wynoszącym zaledwie 125 km. Na takiej wysokości wpływ górnych warstw atmosfery jest już znaczący, co powoduje szybkie i trudne do precyzyjnego przewidzenia zmiany orbity.

 

ZOBACZ: AI przeszukała miliony zdjęć z Hubble'a i odkryła coś szokującego

 

Według oficjalnych prognoz EU SST (European Union Space Surveillance and Tracking), okno możliwej deorbitacji obejmuje okres od 29 do 31 stycznia. Centralny moment prognozy wskazywany jest na piątek, 30 stycznia, około godziny 10:57, jednak margines błędu pozostaje bardzo duży i wynosi nawet 14 godzin.

 

 

Istotny jest fakt, że trajektoria obiektu przebiega nad znaczną częścią Europy. Wśród potencjalnych obszarów przelotu wymienia się m.in. Wyspy Brytyjskie, Danię, południową Skandynawię, rejon Morza Bałtyckiego, a także Polskę. Oznacza to, że nasz region znalazł się w strefie potencjalnego, choć wciąż niewielkiego zagrożenia.

 

ZOBACZ: Chorzów "wyleciał" w kosmos. Otrzymał własne ciało niebieskie

 

Jak podkreśla Karol Wójcicki, nie ma powodów do paniki. Statystycznie prawdopodobieństwo, że szczątki obiektu spadną na obszar zamieszkany, jest skrajnie niskie. Zdecydowana większość takich obiektów ulega spaleniu w atmosferze, a ewentualne fragmenty najczęściej trafiają do oceanów lub na niezamieszkane tereny.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie