"Fortecę sobie zbudował". Sąsiedzi po rodzinnej tragedii w Warszawie

Polska

- Fortecę sobie zbudował: żaluzje kuloodporne, szyby kuloodporne, odgrodzony od świata, rzadko kiedy wychodził - mówiła Polsat News jedna z sąsiadek o 49-latku, który w środę rano zamordował dwie osoby w domu na warszawskim Targówku. - Była duża strzelanina i zamieszkanie. Było bardzo dużo strzałów, z 50 to na pewno - relacjonowali świadkowie.

Zdjęcie przedstawia czarny pojazd opancerzony policji w ruchu na ośnieżonej drodze. W prawym górnym rogu znajduje się okrągły portret starszej kobiety.
Polsat News
Akcja policji i kontrterrorystów na Targówku w Warszawie, gdzie ujawniono zwłoki dwóch osób

W środę rano policja i kontrterroryści przeprowadzili akcję, po której ujęli zabarykadowanego w jednym z domów na Targówku w Warszawie 49-letniego mężczyznę. Na miejscu służby ujawniły zwłoki dwóch osób. 

Warszawa. Strzelanina na Targówku. Kontrterroryści w akcji

To, co wydarzyło się na osiedlu domków jednorodzinnych, było szokiem dla okolicznych mieszkańców. - Radiowóz pogotowie, za chwilę przyjechał wóz antyterrorystów i zaczął się, można powiedzieć,- szturm - relacjonował Polsat News mężczyzna mieszkający obok. 

 

- Policja zagrodziła wszystko. (...) Czuję się więźniem we własnym domu w tej chwili - stwierdził. Dodał, że w trakcie akcji służb podały strzały. Potwierdzają to inni świadkowie. - Była duża strzelanina i zamieszkanie. Było bardzo dużo strzałów, z 50 to na pewno - mówiła inna z rozmówczyń Polsat News.

 

ZOBACZ: Podwójne zabójstwo w Warszawie. Policja przeprowadziła szturm, zatrzymała 49-latka

 

Kolejna kobieta, która dobrze znała napastnika przekazała, że mieszkał na wyższej kondygnacji domu, gdzie zbudował sobie "fortecę". - Żaluzje kuloodporne, szyby kuloodporne, odgrodzony od świata, rzadko kiedy wychodził - opowiadała. 

Relacje sąsiadów. "Tata nie był zadowolony"

Według sąsiadów zwłoki dwóch osób, odnalezione przez służby po wejściu do domu napastnika, to ciała jego rodziców. Jak mówiła jedna z kobiet, 49-latek mieszkał razem z rodzicami, po tym jak zostawił żonę i córkę. - Tata (napastnika - red.) nie był zadowolony z tego powodu - dodała. - Ta córcia przyjeżdżała tutaj do dziadków - mówiła znajoma rodziny. 

 

Z relacji sąsiadek wynika, że małżeństwo było lubiane w okolicy. - Żyliśmy bardzo zgodnie. Znaliśmy się bardzo długo, to była miła  sąsiedzka atmosfera - mówiła. 

 

- Jak się sprowadziłam tutaj 30 lat temu, to pani Wiesia prowadziła sklep w tym domku. Bardzo fajna kobieta i bardzo w porządku - mówiła inna z sąsiadek. 

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Artur Pokorski / wka / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie