20 lat temu runęła hala MTK na Śląsku. "Nie zapomnę stosu ciał w namiotach"

Polska

Mijają dwie dekady od zawalenia się dachu hali Międzynarodowych Targów Katowickich (MTK). Była to największa katastrofa budowlana w historii Polski, w której zginęło 65 osób, w tym dziewięciu cudzoziemców, a ponad 140 zostało rannych. Śledczy ustalili, że główną przyczyną katastrofy były błędy w projekcie wykonawczym pawilonu.

Widok z lotu ptaka na zawalony dach hali przemysłowej pokryty śniegiem, widoczne uszkodzenia konstrukcji.
Archiwum Telewizji Polsat
Uszkodzony dach hali przemysłowej po obfitych opadach śniegu

Rocznicowe uroczystości tradycyjnie odbyły się przy pomniku, wybudowanym w pobliżu placu po zawalonej hali. Podobnie jak w poprzednich latach zostały tam złożone kwiaty i zapalone znicze. Jak co roku hołd ofiarom oddali ich bliscy i ranni w katastrofie oraz strażacy, policjanci, ratownicy medyczni i górnicy oraz przedstawiciele innych służb, które uczestniczyły w akcji ratowniczej.

 

W sobotę, 28 stycznia 2006 roku w pawilonie nr 1 - największym na terenie MTK - odbywały się targi i ogólnopolska wystawa gołębi pocztowych "Gołąb 2006". Dach hali zawalił się około godz. 17.15. Wielu osobom będącym wtedy w pawilonie udało się z niego wyjść o własnych siłach i bez obrażeń. Na dachu o powierzchni hektara zalegała warstwa śniegu i lodu.

 

- Informacji, gdzie, po co i co się dzieje tak naprawdę, początkowo nie było. W trakcie dojazdu zaczęło do nas docierać, że to były targi, hala wystawowa. Wtedy uświadomiłem sobie, że może być tam dużo ludzi - powiedział Polsat News ratownik medyczny Michał Wrodarczyk. - Ta realna akcja zakończyła się dla mnie ok godz. 22.30. Wtedy z tej mojej przestrzeni wydostano ostatniego pacjenta - dodał. 

 

- Ogromna ilość stali, lodu, śniegu. Wszystko pokręcone, poskręcana konstrukcja i dochodzące spod niej głosy ludzi wołających o pomoc - tak katastrofę sprzed 20 lat zapamiętał inny uczestnik tych zdarzeń. - To było straszne. Nigdy nie zapomnę stosu ciał w tych namiotach - dodał.

20 lat od zawalenia się dachu hali MTK w Katowicach. Wspomnienia świadków

W kulminacyjnym momencie akcji ratowniczej - między pierwszą a drugą w nocy - na miejscu pracowało ponad 1,3 tys. strażaków, ratowników górniczych i medycznych, policjantów, goprowców i żołnierzy. Wydobytych z rumowiska rannych przewożono do szpitali m.in. w Chorzowie, Katowicach, Siemianowicach Śląskich i Sosnowcu. Pierwszy etap akcji ratowniczej zakończył się po kilkunastu godzinach, w niedzielę, 29 stycznia 2006 roku.

 

Później na gruzowisko kilka razy wchodzili ratownicy z psami wyspecjalizowanymi w poszukiwaniu zwłok. Dowodzący akcją ratowniczą ówczesny komendant wojewódzki PSP w Katowicach nadbryg. Janusz Skulich wspomina, że chociaż akcja nie była bardzo skomplikowana pod względem organizacyjno-technicznym, bo w regionie można było zmobilizować wielu ludzi i dużo sprzętu, to jednak od początku towarzyszyło jej bardzo silne napięcie emocjonalne, związane z liczbą ofiar i odpowiedzialnością, ale też reakcjami ludzi i relacjami mediów.

 

Silne emocje towarzyszyły też ratownikom, którzy uwalniali uwięzionych pod dachem pod presją czasu i silnego mrozu. Prace rozbiórkowe hali rozpoczęły się na początku lutego. W ich trakcie wydobyto ciała pozostałych poszkodowanych, ostatnie – 14 lutego. Posadzkę hali udało się całkowicie odsłonić 19 lutego. Wtedy było już pewne, że ostateczny bilans tragedii to 65 zabitych. Wśród nich było dziewięciu cudzoziemców.

Winni katastrofy hali MTK skazani. Projektant hali usłyszał wyrok

Sprawą katastrofy zajmowała się katowicka prokuratura okręgowa, która ustaliła, że na katastrofę złożyły się błędy i zaniechania już w fazie projektowania hali, a także jej użytkowania i nadzoru nad budynkiem. Główną przyczyną katastrofy były błędy w projekcie wykonawczym pawilonu. Odbiegał on znacząco od sporządzonego prawidłowo projektu budowlanego. Według biegłych pawilon mógł runąć w każdej chwili, już od momentu wybudowania go. Przed katastrofą hala kilkukrotnie ulegała awarii.

 

Proces karny w sprawie katastrofy ruszył w maju 2009 roku i był jednym z największych w historii śląskiego wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura oskarżyła pierwotnie 12 osób – jedna z nich dobrowolnie poddała się karze, inny oskarżony zmarł w trakcie procesu, a sprawa kolejnego została wyłączona do odrębnego postępowania ze względu na stan zdrowia.

 

Podczas siedmiu lat odbyło się ponad 200 rozpraw, które - jak obliczył jeden z adwokatów - trwały w sumie blisko 1250 godzin. W sprawie zgromadzono ponad 300 tomów akt głównych. Przed sądem przesłuchano 141 świadków, zeznania wielu innych odczytano. Opinie składało aż pięć zespołów biegłych.

 

ZOBACZ: Wyrok ws. katastrofy hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Skazano członka zarządu

 

W czerwcu 2016 roku przed sądem okręgowym w Katowicach zapadł wyrok pierwszej instancji, a we wrześniu 2017 roku prawomocne rozstrzygnięcie wydał katowicki sądem apelacyjnym. Sąd ten wymierzył kary od 1,5 do 9 lat więzienia pięciu oskarżonym, a cztery osoby uniewinnił - przedstawicieli firmy budującej halę i byłego członka zarządu spółki MTK Nowozelandczyka Bruce'a R.

 

Najsurowszą karę, 9 lat więzienia, wymierzył projektantowi hali Jackowi J., któremu przypisał umyślne sprowadzenie katastrofy z zamiarem ewentualnym. Uznał, że J. mógł liczyć się z tym, że budynek może się zawalić. Nie miał on stosownych uprawnień do projektowania budowli. Ponadto skazani zostali: były członek zarządu spółki MTK Ryszard Z. na 2 lata więzienia, były dyrektor techniczny spółki Adam H. na 1,5 roku, rzeczoznawca budowlany Grzegorz S. – na 2 lata i były inspektor nadzoru budowlanego w Chorzowie Maria K. – na 2 lata.

 

W listopadzie 2018 roku Sąd Najwyższy oddalił kasacje wobec pięciorga skazanych i orzeczenie w tym zakresie stało się ostateczne. Uchylił zaś uniewinnienie Bruce'a R. i przekazał jego sprawę ponownie do II instancji. W drugim procesie odwoławczym katowicki sąd apelacyjny uznał R. za winnego i w listopadzie 2019 roku skazał go prawomocnie na 1,5 roku więzienia za przyczynienie się do katastrofy. W październiku SN 2021 roku oddalił kasację obrony w sprawie Nowozelandczyka, tym samym zakończył się ostatni wątek karny tej sprawy.

20 lat od katastrofy hali MTK. Odszkodowania dla rodzin ofiar i poszkodowanych

Po katastrofie do sądów wpłynęło wiele jednostkowych spraw odszkodowawczych od rannych w katastrofie i rodzin ofiar. Sądy, przychylając się do roszczeń, zasądzały odszkodowania, zadośćuczynienia i renty w wysokości od kilku do kilkuset tysięcy złotych.

 

Początkowo rodziny ofiar i ranni w katastrofie kierowali swoje roszczenia pod adresem spółki MTK, ale później także do Skarbu Państwa, podkreślając, że on był samoistnym posiadaczem terenu, na którym stała hala (MTK tylko dzierżawiły teren). To stanowisko podzielały sądy, które uznały, że odszkodowania powinno wypłacić właśnie państwo. Strona powodowa wskazywała ponadto na zaniedbania władzy publicznej w zakresie nadzoru budowlanego, które przyczyniły się do katastrofy.

 

ZOBACZ: Obrona i prokuratura zaskarżyły wyrok ws. katastrofy hali MTK

 

W styczniu 2019 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie, który orzekał w sprawie pozwu zbiorowego około 90 bliskich ofiar katastrofy, prawomocnie uznał, że państwo odpowiada cywilnie za tę katastrofę. Konsekwencją tamtego wyroku była ugoda zawarta pomiędzy stronami w listopadzie 2019 roku.

 

Na jej mocy pod koniec 2019 roku Skarb Państwa za pośrednictwem chorzowskiego samorządu - na terenie którego znajdowała się hala - wypłacił poszkodowanym osobom łącznie ponad 15 mln zł. Zgodnie z postanowieniami ugody, poszkodowani zostali podzieleni na dwie grupy. Pierwsza – małżonkowie, rodzice i dzieci ofiar – otrzymali po 125 tys. zł zadośćuczynienia i 75 tys. zł odszkodowania. W drugiej grupie znalazło się rodzeństwo zmarłych w katastrofie. Wypłacono im po 25 tys. zł zadośćuczynienia i 25 tys. zł odszkodowania.

 

W 2020 roku w katowickim sądzie złożono kolejny pozew grupowy: tym razem obejmujący 114 bliskich śmiertelnych ofiar katastrofy. To osoby, które albo nie wiedziały, że toczyła się wcześniejsza sprawa, albo z innych przyczyn nie wzięły w niej udziału. Następnie zawierały one ugody ze Skarbem Państwa, uzyskując takie same kwoty zadośćuczynień i odszkodowań jak poszkodowani, którzy przystąpili do pierwszego pozwu.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Dawid Kryska / wka / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie