Sprawa Krzysztof Brejza kontra Jarosław Kaczyński. Jest wyrok sądu
Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście umorzył sprawę oskarżenia Jarosława Kaczyńskiego o zniesławienie ze względu na niską szkodliwość czynu. W marcu 2025 r. prezes PiS powiedział, że Krzysztof Brejza dopuścił się "poważnych, a przy tym odrażających przestępstw" i dlatego zastosowano wobec niego inwigilację z użyciem oprogramowania Pegasus. Polityk KO zapowiedział apelację.

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście orzekł, że słowa Jarosława Kaczyńskiego wypełniały znamiona zniesławienia zgodnie z literą art. 212 Kodeksu karnego, jednak zdecydował się umorzyć postępowanie ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu. Jarosław Kaczyński nie był obecny podczas ogłaszania wyroku.
Sąd orzekł, że nie ma wątpliwości, że Jarosław Kaczyński zarzucił Krzysztofowi Brejzie, że ten dopuścił się przestępstw, mimo że polityk KO nie został za żadne skazany.
ZOBACZ: Błaszczak apeluje ws. Pegasusa. "Niech Żurek ujawni listę"
- Poseł Kaczyński miał świadomość tego, że to postępowanie i te zachowania, które panu Brejzie były przypisywane, miały być dokonane już przed wielu laty i miał świadomość tego, że poseł Brejza nigdy za to nie został skazany i nigdy nie przestawiono mu zarzutów. Nie powinien twierdzić publicznie, że pan poseł Brejza popełnił przestępstwo - powiedział sędzia Tomasz Trębicki, stwierdzając, że postępowanie Jarosława Kaczyńskiego "wypełnia formalnie znamiona zachowania opisanego w artykule 212 paragraf 2 Kodeksu karnego".
Mimo stwierdzenia, że do zniesławienia doszło, w ocenie sądu zachowanie Jarosława Kaczyńskiego nie było szkodliwe społecznie w stopniu wymagającym nałożenia na prezesa PiS odpowiedzialności karnej.
- W ocenie sądu zachowanie pana posła Kaczyńskiego nie jest społecznie szkodliwe w stopniu przekraczającym granicę odpowiedzialności karne - powiedział sędzia Tomasz Trębicki, wskazując, że w ocenie uwzględnił kontekst, w jakim padła wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego.
Sąd umorzył sprawę przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Krzysztof Brejza zapowiedział apelację
Po ogłoszeniu wyroku Krzysztof Brejza zapowiedział, że jeszcze we wtorek złożona zostanie apelacja.
- Sąd uznał, że Jarosław Kaczyński kłamał, mówił nieprawdę, ale uznał jednocześnie, że nie przekroczył progu szkodliwości czynu i dla mnie ten wyrok jest wewnętrznie sprzeczny, jest niezrozumiały. Szanując absolutnie decyzję sędziego, na tym polegają rozstrzygnięcia sądu, absolutnie skarżyć ten wyrok - powiedział eurodeputowany.
ZOBACZ: Brejza spotkał się z Kaczyńskim w sądzie. "Na życzenie prezesa"
- Tego wyroku w sprawie akurat Jarosława Kaczyńskiego wewnętrznie ja nie jestem w stanie rozszyfrować. Jak można powiedzieć, że ktoś mówił nieprawdę, że sąd stwierdza, że ja nie popełniałem żadnych odrażających przestępstw, to jest kłamstwo. Czyli sąd uznaje, że Jarosław Kaczyński kłamie, ale jednocześnie nie przekracza to progu - powiedział Krzysztof Brezja.
- To nie jest dobry wyrok. Zdecydowanie złożymy jeszcze dzisiaj bądź jutro wniosek o uzasadnienie tego wyroku i zakrążę go apelacją - zapowiedziała reprezentująca polityka mec. Dorota Brejza, prywatnie jego żona, która sama także zeznawała przed sejmową komisją śledczą do spraw Pegasusa.
Jarosław Kaczyński: Krzysztof Brejza dopuścił się "odrażających przestępstw"
Sprawa dotyczyła słów Jarosława Kaczyńskiego, jakie padły w marcu 2024 r. podczas obrad sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział wówczas, że Krzysztof Brejza dopuścił się popełnienia poważnych przestępstw.
- Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw - mówił o Krzysztofie Brejzie Jarosław Kaczyński, zaznaczając, że miały one być podstawą do zastosowania wobec polityka Koalicji Obywatelskiej inwigilacji.
ZOBACZ: Pegasus. Deklaracja Krzysztofa Brejzy. Pozwie Jarosława Kaczyńskiego za "niesamowite insynuacje"
Krzysztof Brejza, jeden z polityków opozycji w latach 2015-2023, którzy mieli być podsłuchiwani z użyciem oprogramowania Pegasus, uznał te słowa za element "kampanii hejtu" i złożył akt oskarżenia o zniesławienie. Według eurodeputowanego z ramienia KO sprawa jednak szerszy zakres.
- Ten proces, który wytoczyliśmy prezesowi (...), jest elementem wyjaśnienia sprawy afery Pegasusa. Nie z zemsty, tylko dlatego, żeby ta sprawa nigdy się już nie powtórzyła - mówił Krzysztof Brezja, który w ramach zadośćuczynienia zażądał od Jarosława Kaczyńskiego 50 tys. zł nawiązki.
Jarosław Kaczyński kwestionował niezawisłość sądu. "Oczom nie mogłem uwierzyć"
Jarosław Kaczyński nie przyznał się do winy, a swojej wypowiedzi bronił, twierdząc, że regulamin komisji zobowiązywał go do mówienia wszystkiego, co wie w sprawie Pegasusa. Prezes PiS twierdzi, że informacje o rzekomych "bardzo poważnych przestępstwach" popełnionych przez Krzysztofa Brejzę miał otrzymać od Mateusza Morawieckiego.
ZOBACZ: "To nie jest finał" sprawy Pegasusa. Poseł PiS oburzony, Żurek zapowiada nowe kroki
Ponadto Jarosław Kaczyński kwestionował niezawisłość składu sędziowskiego. We wpisie opublikowanym w listopadzie w serwisie X, prezes PiS zasugerował, że prowadzący sprawę sędziowie nie są bezstronni.
"Stawiłem się dzisiaj w sądzie - choć stawiennictwo nie było obowiazkowe - i oczom nie mogłem uwierzyć: w sędziowskiej todze zasiadał Tomasz Trębicki, syn działaczki PO - Zofii Trębickiej, byłej dyrektor biura poselskiego Marcina Kierwińskiego... Co więcej, to sędzia awansowany przez p. Żurka na stanowisko prezesa Sądu Rejonowego Warszawa-Środmieście, na co dzień skrajnie zaangażowany politycznie" - przekazał Jarosław Kaczyński.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej