Akcja policji w schronisku w Sobolewie. Funkcjonariusze wydali oświadczenie
"Podjęta na miejscu akcja policyjna miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom protestu, jak i przebywających w schronisku zwierzętom" - zapewniły służby, które wydały komunikat ws. interwencji w Sobolewie. Funkcjonariusze piszą o "atakach słownych i publicznych pomówieniach". O fatalnej sytuacji w schronisku informowały m.in. Polsat News i Agnieszka Gozdyra.

Schronisko "Happy Dog" w Sobolewie zostało zamknięte 24 stycznia decyzją Powiatowego Lekarza Weterynarii w Garwolinie. Zgodnie z nią właściciel miał natychmiast zamknąć obiekt i otrzymać zakaz prowadzenia tego typu placówek.
W niedzielę Mazowiecki Urząd Wojewódzki poinformował, że po zamknięciu schroniska pozostałe tam zwierzęta trafiły do schroniska w Wojtyszkach. Jednak ewakuacja nie przebiegła spokojnie. W sobotę na miejscu zgromadziło się wiele osób, które w pewnym momencie sforsowały płot i spontanicznie zaczęły zabierać stamtąd psy.
Część osób brała zwierzęta bez informacji do systemu ewidencji. Dlatego pod adresem obecnych na miejscu służb pojawiły się zarzuty, że nie zapanowały nad sytuacją.
ZOBACZ: Wszystkie psy opuściły schronisko w Sobolewie. Gdzie trafiły?
"Stanowczo oświadczamy, że podjęta na miejscu akcja policyjna miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom protestu, jak i przebywających w schronisku zwierzętom" - odpiera zarzuty mazowiecka policja.
Ewakuacja schroniska w Sobolewie. "Narazili zwierzęta na stres"
Funkcjonariusze podkreślają, że działali na podstawie i w granicach prawa. "Działania osób przebywających w okolicach schroniska, oraz tych, które pokonały zabezpieczenia i wdarły się na jego teren naraziły przebywające tam zwierzęta na dodatkowy stres" - podkreślają policjanci.
Dodają też, że wielokrotnie apelowali do zgromadzonych o zachowanie spokoju.
ZOBACZ: Schronisko w Sobolewie zamknięte. Premier: Nie będzie taryfy ulgowej
"Policja jest zobowiązana przepisami prawa do podjęcia działań w sytuacji, gdy w danym miejscu zapowiadane są protesty, zgromadzenia publiczne, akcje spontaniczne lub jakiekolwiek formy masowego pojawienia się osób. Nieprawdą jest jakoby policjanci utrudniali komukolwiek prowadzenie jakichkolwiek czynności. Twierdzenia takie są próbą celowego wprowadzania opinii publicznej w błąd" - zapewnia mazowiecka policja.
Policja ws. Sobolewa: Zabezpieczyliśmy dowody
Służby wskazały też, że działania związane z opieką nad zwierzętami i związane z tym decyzje podejmował wójt Sobolewa. Z kolei funkcjonariusze przeprowadzili czynności procesowe.
"Zabezpieczono m.in. monitoring wizyjny z terenu schroniska, pobrano i zabezpieczono próbki karmy podawane zwierzętom, przeprowadzono oględziny boksów, sporządzono szczegółową dokumentację fotograficzną. Nieprawdziwe są (...) doniesienia, jakoby funkcjonariusze nie zabezpieczyli na poczet prowadzonego postępowania przedmiotów mających ślady krwi, narzędzi czy innych dowodów wskazujących na znęcanie się lub uśmiercanie zwierząt. Żadne padłe zwierzę nie zostało ujawnione przez funkcjonariuszy w trakcie tych czynności" - zapewnia policja.
ZOBACZ: Psy ze schroniska w Sobolewie trafią do innego województwa. Policja ujawnia
"Twierdzenia, że policjanci 'nic nie robili', 'nie zabezpieczali dowodów' są więc nie tylko fałszywe - są one celowym wprowadzaniem w błąd opinii publicznej i próbą podważenia legalności oraz rzetelności prowadzonych czynności procesowych" - czytamy dalej w komunikacie.
Służby o atakach słownych na funkcjonariuszy
Policjanci podkreślają również, że nie "blokowali wejścia" parlamentarzystom działającym w trybie interwencji poselskiej, bo ci "mają prawo przeprowadzać interwencję poselską samodzielnie i w dowolnym momencie - bez konieczności oczekiwania na asystę policji".
Funkcjonariusze wskazują ponadto, że w 2018 roku zgromadzili materiał dowodowy przeciwko właścicielowi schroniska, świadczący o niewłaściwym traktowaniu zwierząt i dzięki tym materiałom sprawa trafiła do sądu.
ZOBACZ: Dorota "Doda" Rabczewska o patologiach w schroniskach dla zwierząt. Skala procederu poraża
"Ataki słowne i publiczne pomówienia kierowane przez pracowników niektórych fundacji na rzecz ochrony zwierząt pod adresem policjantów mazowieckich są całkowicie nieuzasadnione i bezpodstawne. Funkcjonariusze wykonują swoje obowiązki zgodnie z prawem, nie kierując się sympatiami czy antypatiami, lecz wyłącznie przepisami i zebranym materiałem dowodowym. Takie bezpodstawne ataki nie służą dobru zwierząt, a jedynie wprowadzają chaos informacyjny i podważają zaufanie do organów ścigania (...)" - podkreślają policjanci.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej