Polska tymczasowo zamknęła dwa lotniska. Wydano ważny komunikat

Polska

"W związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego, lotniska w Rzeszowie i Lublinie wstrzymały operacje lotnicze" - poinformowała we wtorek Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Jak przekazała agencja Reutera, powodem było poderwanie polskich myśliwców. Lotniska wznowiły działalność po godz. 7.40.

Pracownik lotniska kieruje samolot na pasie startowym.
Port Lotniczy Rzeszów-Jasionka im. Rodziny Ulmów/Facebook
Polskie lotniska wstrzymały tymczasowo ruch (zdj. ilustracyjne)

Zamknięcie polskich lotnisk miało związek z rosyjskim atakiem na Ukrainę. Jak przekazała agencja UNIAN, w nocy z 19 na 20 stycznia doszło do uderzenia na Kijów za pomocą rakiet i dronów. Mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko napisał w serwisie Telegram, że doszło do zakłóceń w dostawach prądu i wody. Ze wstępnych doniesień wynika, że nie żyje 50-letni mężczyzna.

 

Z przekazywanych informacji wynika, że poderwanie polskich myśliwców miało charakter rutynowy.

 

Major Ewa Złotnicka z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych RP podkreśliła w rozmowie z TVN24, że nie było zagrożenia dla polskiej przestrzeni powietrznej, a działania były wyłącznie prewencyjne. 

 

ZOBACZ: "Odwet za atak na rezydencję Putina". Rosja potwierdza użycie Oriesznika

 

Do sytuacji odniósł się również wiceszef MON Cezary Tomczyk. - Polskie Siły Powietrzne dmuchają na zimne. Nie było i nie ma żadnego zagrożenia dla polskiej przestrzeni powietrznej. Trzeba dmuchać na zimne i za każdym razem, kiedy Rosja podrywa bombowce strategiczne albo myśliwce, które mogą przenosić rakiety hipersoniczne, Polska po prostu aktywuje swoje systemy, żeby być w pełnej gotowości - powiedział na antenie TVN24.

 

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej poinformowała tuż po godz. 7.40 na platformie X, że lotniska w Rzeszowie i Lublinie wznowiły operacje lotnicze.

Rosyjski atak na Kijów. Uderzono dronami i rakietami

 

We wtorek rano pojawiły się doniesienia, że z rosyjskiej bazy Olenia poderwano bombowce strategiczne Tu-95. W nocy Ukraina była atakowana dronami, pociskami balistycznymi i bombami szybującymi. 

 

ZOBACZ: Cały świat śledzi pozycję potężnego lotniskowca USA

 

Ze wstępnych ustaleń wynika, że w wyniku nocnego ataku Rosjan zostały uszkodzone budynki dwóch stacji benzynowych w Kijowie.

 

Szef administracji wojskowej obwodu kijowskiego Mykoła Kałasznik poinformował, że medycy próbowali ratować życie 50-letniego mężczyzny. "Niestety nie udało im się go uratować. Mężczyzna zmarł na miejscu" - napisał Kałasznik na Telegramie. 

 

Rosyjski atak doprowadził do odcięcia od ogrzewania ponad 5,5 tys. budynków kilkukondygnacyjnych. Kliczko poinformował, że 80 proc. z nich to mieszkania, które 9 stycznia utraciły dostęp do ciepłowni.

 

Agencja UNIAN podaje, że fala uderzeniowa rosyjskiego ataku uszkodziła też budynek mieszkalny w obwodzie dniepropietrowskim i raniła tam 59-letniego mężczyznę. 

 

Trudna sytuacja energetyczna spowodowana uderzeniami przeciwnika wpłynęła na kijowskie metro. W związku z trwającym alarmem przeciwlotniczym występują utrudnienia na stacjach oraz spadła częstotliwość kursowania pociągów. 

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

adg / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie