Napad z bronią w Nowym Jorku. Rabusie ukradli Pokemony
Karty Pokemon warte co najmniej 110 tys. dolarów ukradli rabusie, którzy napadli na sklep Poke Court na Dolnym Manhattanie. Złodzieje wtargnęli do lokalu z bronią, grozili klientom i obsłudze. Ostatecznie nikt nie ucierpiał. To już trzeci napad związany z kartami Pokemon w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Jak podaje The New York Times, do zdarzenia doszło w środę ok. godz. 18:45 w sklepie Poke Court przy West 13th Street. Do lokalu wtargnęło trzech ubranych na czarno mężczyzn. Właścicielka relacjonowała, że jeden z nich natychmiast wyjął pistolet i zaczął nim mierzyć w kierunku pracowników i klientów.
Inny z rabusiów zasłonił wejście do sklepu, uniemożliwiając ucieczkę osobom znajdującym się wewnątrz. Z nagrania monitoringu wynika, że dwóch mężczyzn podeszło do zamkniętej gabloty, gdzie przechowywane były najcenniejsze produkty. Rozbili szkło młotkiem, a następnie zaczęli pakować do plecaków karty Pokemon.
Napad na sklep w Nowym Jorku. Złodzieje połasili się na karty Pokemon warte tysiące dolarów
Jak tłumaczyła właścicielka sklepu, złodzieje skupili się na kartach mających największą wartość kolekcjonerską. Wśród łupów miała znaleźć się profesjonalnie uwierzytelniona karta pochodząca z pierwszej edycji, przedstawiająca postać Charizarda. Jej wartość to ok. 15 tys. dolarów.
Na koniec rabusie podeszli do kasy i wyjęli z niej niesprecyzowaną sumę pieniędzy. Zabrali też telefon znajdującej się w sklepie 27-letniej kobiecie i uciekli. Według relacji właścicielki, cały napad rozegrał się w ciągu trzech minut.
ZOBACZ: USA. Policjanci zwolnieni, bo na służbie grali w Pokemon Go
Nowojorska policja poinformowała, że do tej pory nie dokonano żadnego zatrzymania. Prowadzone jest śledztwo w sprawie. Nikt nie ucierpiał w wyniku zdarzenia. Poke Court na Manhattanie zdecydował się na wzmocnienie bezpieczeństwa; już kolejnego dnia lokalu strzegli profesjonalni ochroniarze.
Nowojorski przypadek jest już kolejnym z serii napadów na sklepy prowadzące sprzedaż kart Pokemon. W styczniu przeprowadzono napad na lokal w Kalifornii podczas którego zrabowano towar o wartości co najmniej 300 tys. dolarów. W lipcu ubiegłego roku w Massachusetts skradziono karty i inne przedmioty związane z Pokemonami, wycenione na ponad 100 tys. dolarów.
Zabawa czy inwestycja? Ceny niektórych kart Pokemon przyprawiają o zawrót głowy
Pokemon to ciesząca się ogromną popularnością na całym świecie japońska franczyza powstała w 1996 r. Zainicjowały ją gry na przenośne konsole Nintendo Game Boy, w których gracze zbierali stworzenia zwane Pokemonami, a następnie wykorzystywali je w pojedynkach z przeciwnikami. Fenomen gier doprowadził do szybkiej ekspansji na kolejne media - seriale, filmy, komiksy itd.
W 1996 r. powstała też gra karciana Pokemon Trading Card Game, która obecnie przeżywa istny renesans. Fani na całym świecie kolekcjonują karty, a te najcenniejsze pochodzące z pierwszych edycji wydawanych jeszcze w latach 90., są dziś sprzedawane za olbrzymie pieniądze. Jak podaje serwis IGN, jedna z nich - wydana w 1998 r. "Pikachu Illustrator" - warta jest 2,1 miliona dolarów.
ZOBACZ: 13-latek ukradł kolekcjonerskie karty z Pokemonami za prawie 2 tys. zł
Zdaniem dr Coreya Williamsa z Uniwersytetu Shippensburg w Pensylwanii, odrodzenie fenomenu kart Pokemon na dużą skalę nastąpiło w czasie pandemii, gdy mający nadmiar pieniędzy i czasu fani dokonali ich ponownego "odkrycia". Ekspert w rozmowie z The New York Times wskazuje jednak, że część kolekcjonerów traktuje je przede wszystkim jako inwestycje.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej