Erotyka i brudna polityka w Biblii. Ekspert odsłania pomijane wątki

Polska Agata Sucharska / polsatnews.pl

W programie "Najważniejsze pytania" prof. Marcin Majewski zwraca uwagę na zapomniane i pomijane wątki Pisma Świętego: brutalną politykę, erotykę oraz przemoc. Pełna jest również rożnych form literackich oraz odniesień historycznych. - Biblia czasem bywa niegrzeczna, dzika, niebezpieczna - ocenił biblista.

Portret profesora Marcina Maciejewskiego, biblisty, siedzącego przed otwartą Biblią.
Polsat News
Prof. Marcin Maciejewski o literackim i teologicznym charakterze Ewangelii

Prof. Marcin Majewski podkreślił, że Ewangelie nie są tekstami historycznymi w nowoczesnym znaczeniu tego słowa. - To nie są kroniki ani relacje faktograficzne takie, jakich dziś oczekujemy od historii - zaznaczył biblista w programie "Najważniejsze pytania". Jak wyjaśniał, są przede wszystkim tekstami literackimi o wyraźnym charakterze teologicznym, których celem było kształtowanie wiary.

 

Ekspert zaznaczył, że powstały one kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa jako zapis dojrzałego kerygmatu, czyli nauczania i wyznania wiary pierwszych chrześcijan, a nie jako "historia sensu stricto".

"Bywa niegrzeczna, dzika, niebezpieczna". Ekspert o pomijanych wątkach w Biblii

Biblista zwrócił także uwagę na to, jak fragmentaryczna jest znajomość Biblii wśród wiernych. - Jeżeli ktoś w ogóle chodzi do kościoła to poznaje około 5-10 proc. treści biblijnej - mówił. Według prof. Majewskiego w praktyce liturgicznej czytane są głównie "bezpieczne" fragmenty, podczas gdy około 90 procent Biblii to teksty trudne, mówiące o przemocy, erotyce czy brutalnej polityce

 

Biblista jako przykład podał psalm "Pieśń nad pieśniami", który jest łagodzony w tłumaczeniach. - W oryginale tekst wychwala piękno kobiecego ciała wprost, natomiast w przekładach czytamy o "wdziękach" zamiast o piersiach - zauważył.

 

Prof. Majewski przypomniał historię sukcesji po królu Dawidzie. - Król Dawid miał wiele dzieci z różnych żon. I teraz bardzo brudna polityka zaczyna się w momencie, kiedy musi kogoś namaścić na następcę - wskazał. Jak wyjaśnił Salomon, syn Dawida, który wcale nie był jego pierwszym wyborem został następcą dzięki niemoralnym czynom i tajnym układom. 

 

ZOBACZ: Najbardziej świecki region w Polsce. Nowe dane o praktykach katolików

 

Biblista zwrócił także uwagę na proces reinterpretowania historii już wewnątrz samej Biblii. Księgi Kronik - jak wyjaśniał - przepisują materiał ze starszych Ksiąg Królewskich, pomijając wydarzenia stawiające Dawida w złym świetle, takie jak grzech z Batszebą czy zabójstwo Uriasza.

 

Taka forma cenzurowania tekstu, wynika jego zdaniem z przekonania, że Biblia jako księga święta musi być zawsze poważna i "grzeczna". Tymczasem - jak podkreślił - Biblia jest pełnoprawnym dziełem literackim, korzystającym z wielu gatunków, w tym także poezji miłosnej czy filozoficznych traktatów.

 

Zdaniem prof. Majewskiego problemem współczesnego odbioru Biblii jest także fałszywe wyobrażenie o jej "ugładzonej" naturze. – Często traktujemy ją jak prosty katechizm, tymczasem Biblia czasem bywa niegrzeczna, dzika, niebezpieczna - mówił.

Prawda o liczbie Bestii. Biblista rozkodował liczbę 666

Prof. Majewski podkreślił, że Biblia dla osób wierzących nie jest wyłącznie zbiorem starożytnych tekstów, lecz księgą objawioną, która niesie przesłanie wykraczające poza kontekst historyczny. - Człowiek wierzący szuka w Biblii natchnienia, objawienia i prawdy idącej "spoza świata" - mówił biblista. 

 

Jednym z najbardziej znanych, a zarazem najmniej rozumianych fragmentów Biblii pozostaje Apokalipsa św. Jana. Jak zauważył prof. Majewski, powszechnie kojarzy się ona z końcem świata, armagedonem i globalną katastrofą. Tymczasem - jak wyjaśniał - Apokalipsa powstała pod koniec I wieku n.e. i była skierowana do bardzo konkretnych odbiorców.

 

- To tekst silnie osadzony w realiach Imperium Rzymskiego, będący w istocie pamfletem wymierzonym w cesarstwo, a nawet w samego cesarza Nerona - tłumaczył. Biblista zwrócił uwagę, że Apokalipsa odnosi się przede wszystkim do prześladowań chrześcijan i doświadczeń pierwszych wspólnot, a nie do dosłownego końca świata.

 

ZOBACZ: Zmarł dyskretny współpracownik trzech papieży. Przez lata milczał o swojej roli

 

Każde kolejne pokolenie próbowało jednak odczytywać ją na nowo, doszukując się "znaków czasu" odpowiadających własnej epoce. - W średniowieczu szukano ich w przełomowych datach, dziś mówi się o chipach czy "znamieniu bestii" - zauważył prof. Majewski.

 

Jednym z najbardziej symbolicznych elementów Apokalipsy jest liczba 666, powszechnie uznawana za "liczbę szatana". Jak wyjaśnił ekspert, jej znaczenie jest znacznie bardziej przyziemne.

 

- W starożytności stosowano gematrię, czyli przypisywanie literom wartości liczbowych. Gdy zapiszemy po hebrajsku imię "Cezar Neron", suma liter daje dokładnie 666 - tłumaczył. - Sama Apokalipsa mówi, że jest to "liczba człowieka", a tym człowiekiem był właśnie Neron. To odniesienie do konkretnych wydarzeń historycznych, a nie zapowiedź zagłady świata - zaznaczył gość programu.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie