Dariusz Matecki zjawił się w sądzie. W tle jego państwowa posada

Polska

Dariusz Matecki w roli świadka stawił się w szczecińskim sądzie. Poseł PiS złożył wyjaśnienia w sprawie swego zatrudnienia w Lasach Państwowych, gdzie w latach 2020-2023 miał zarobić prawie pół miliona złotych. Jednocześnie w odrębnym postępowaniu politykowi postawiono zarzuty fikcyjnego zatrudnienia w LP. Byłym dyrektorom prokuratura zarzuca przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków.

Poseł PiS Dariusz Matecki w garniturze i czerwonym krawacie trzyma dokumenty, obok stoi mężczyzna w todze prawniczej.
PAP/Marcin Bielecki
Dariusz Matecki złożył wyjaśnienia w sprawie swojego zatrudnienia w Lasach Państwowych

Poseł PiS Dariusz Matecki w procesie byłych dyrektorów Lasów Państwowych zeznaje jako świadek. Prokuratura również jemu postawiła zarzuty dotyczące fikcyjnego zatrudnienia w LP, ale wyłączono je do odrębnego postępowania. Polityk od początku śledztwa zgadza się na podawanie jego danych.

 

We wtorek rano stawił się w Sądzie Rejonowym Szczecin-Centrum. Przed wejściem na salę rozpraw zapowiedział, że jako poseł złoży interpelację w sprawie audytu przeprowadzonego po zmianie władzy w Lasach Państwowych. Przekonywał, iż audytor Rafał Wiechecki miał zarobić na tym więcej niż on sam w Lasach Państwowych.

Dariusz Matecki w sądzie. Chodzi o jego zatrudnienie w Lasach Państwowych

Przed sądem Matecki powiedział, że zanim został zatrudniony w Lasach Państwowych, na Uniwersytecie Szczecińskim napisał pracę naukową na temat wizerunku tej instytucji. Jak podkreślił, wcześniej przez kilka lat wykonywał zlecenia dla Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczące mediów społecznościowych i takie też zadania wykonywał dla Lasów Państwowych.

 

ZOBACZ: Straż Graniczna zareagowała ws. Bąkiewicza. Jest zgłoszenie do prokuratury

 

Według polityka PiS jego zadaniem było przeciwdziałanie dezinformacji. Zarządzał kontem LP na Twitterze (dzisiejszym serwisie X). Wyjaśnił, że szkolił pracowników LP, którzy też tym się zajmowali. Poinformował też, że "ujednolicił kilkadziesiąt fan-page'ów" nadleśnictw.

 

Dodał, że zajmował się m.in. "monitoringiem życia publicznego i politycznego dotyczącego LP", "współpracą z jednostkami LP" i samorządowcami. Podkreślił, że jego korespondencja z pracownikami LP często nie odbywała się takimi "oficjalnymi kanałami, jak mail", ale przez komunikatory WhatsApp, Signal. Polityk zaprezentował sędziemu przykłady takiej korespondencji.

 

Matecki pytany przez dziennikarzy, co potwierdza pracę, którą wykonywał, stwierdził, iż "dziesiątki zdjęć, dziesiątki spotkań". - Cała masa działalności, która miała miejsce w ciągu trzech lat - zapewnił.

Proces byłych szefów Lasów Państwowych. Śledczy o fikcyjnej posadzie Mateckiego

Proces byłych dyrektorów LP rozpoczął się jesienią zeszłego roku. Prokuratura zarzuca im przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, m.in. w związku z fikcyjnym zatrudnieniem Mateckiego, co miało doprowadzić do strat w wysokości ok. 500 tys. zł.

 

Oskarżeni - były dyrektor generalny LP Józef K., Andrzej Szelążek (były szef RDLP w Szczecinie) i Michał C. (kierował Centrum Informacyjnym LP) nie przyznali się do stawianych im zarzutów. W listopadzie i grudniu składali wyjaśnienia przed sądem. Szelążek odmówił odpowiedzi na pytania stawiane przez prokuratora, więc sędzia Rafał Pawliczak odczytywał treść zeznań złożonych w śledztwie.

 

ZOBACZ: Ziobro dziękuje Orbanowi. Zapowiada obalenie rządu

 

Matecki, ówczesny radny miejski i działacz Solidarnej Polski, od 2020 r. do pierwszych dni 2023 r. pracował w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych. Większość prac miał wykonywać zdalnie. Następnie (od 13 stycznia do października 2023 r.) pracował w Regionalnej Dyrekcji LP w Szczecinie. Utworzono dla niego stanowisko kierownika zespołu ds. współpracy z otoczeniem regionalnym. Według ustaleń śledczych w CILP polityk zarobił 320 722 zł brutto, a w RDPL - 163 138 zł brutto.

 

Szelążek wyjaśniał przed sądem, że Matecki chciał przenieść się do RDLP, bo mieszka w Szczecinie i oczekiwał wtedy narodzin dziecka. Utworzenie zespołu w RDLP - jak tłumaczył - czyli zmiana w regulaminie organizacyjnym RDLP wymaga zgody centrali, którą wydał Józef K. Wyjaśniał też, że kiedy naczelnik wydziału kadr pytał, ile ma zarabiać kierownik zespołu, on stwierdził, że "jak najmniej". - Miał otrzymywać 5300 na rękę - powiedział.

 

Z akt śledztwa wynika, że wynagrodzenie Mateckiego wynosiło 9900 zł brutto miesięcznie plus 450 zł dodatku funkcyjnego.

Praca Mateckiego w Lasach Państwowych. W tle śledztwo ws. Funduszu Sprawiedliwości

Szelążek przyznał, że nie kontrolował konkretnych efektów pracy Mateckiego, m.in. w mediach społecznościowych LP. Miał to robić m.in. naczelnik wydziału kadr. Wyjaśnił też, że spotykał się z Mateckim średnio dwa razy w miesiącu. Przyjmował od niego raporty ustne. Wydawał też polecenia, by np. Matecki uczestniczył w spotkaniach z samorządowcami.

 

Józef K. stwierdził przed sądem, że zarzut fikcyjnego zatrudnienia Mateckiego to "aberracja, potwarz". Wyjaśnił, że jako dyrektorowi generalnemu LP podlegało mu 26 tys. pracowników. Przekonywał, że zatrudnieniem Mateckiego nie zajmował się w szczególny sposób. Powtarzał, że nie był przełożonym Mateckiego oraz że nie ma wiedzy, co Matecki robił dla szczecińskiej dyrekcji LP.

 

- Pan Matecki nie jest moim przyjacielem. Nie miałem żadnych prywatnych kontaktów - powiedział. - Machinalnie podpisałem jego przeniesienie do Szczecina - stwierdził.

 

ZOBACZ: Specjalny komunikat z Kancelarii Prezydenta. "Atak na fundamenty ustroju"

 

Akt oskarżenia byłych dyrektorów LP dotyczy wątku dołączonego do śledztwa prowadzonego w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie w grudniu 2024 r. przejęła Prokuratura Krajowa. Byli dyrektorzy LP zostali zatrzymani przez CBA w lutym 2025 r. Po przesłuchaniach i postawieniu zarzutów zostali zwolnieni. Zastosowano zabezpieczenia majątkowe na rachunkach bankowych. Zarzucane im czyny są zagrożone karą do 10 lat więzienia.

 

Dariusz Matecki jest jednym z podejrzanych w śledztwie dotyczącym sprzeniewierzenia mienia z Funduszu Sprawiedliwości. Prokurator postawił mu sześć zarzutów, w tym cztery dotyczące Funduszu Sprawiedliwości.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Marta Stępień / wka / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie