Gnojowica przed domem ministra. Podejrzany usłyszał zarzuty
Prokuratura postawiła zarzuty mężczyźnie podejrzanemu o rozlanie gnojowicy pod domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego i kierowanie gróźb. Zatrzymany nie przyznaje się do winy. Śledczy złożyli wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Za czyny wskazane przez organ ścigania grozi kara do pięciu lat więzienia.

Incydent miał miejsce w piątek wieczorem, gdy rolnicy protestowali w Warszawie przeciwko umowie UE z Mercosurem. Minister Stefan Krajewski poinformował w "Debacie Gozdyry" na antenie Polsat News o zdarzeniu, w którym usiłowano uszkodzić ogrodzenie jego posesji w woj. podlaskim.
- Przed moim domem została wylana gnojowica. (...) Próba zniszczenia ogrodzenia, jak widzimy, zostały tam liny, pasy, którymi (sprawca) próbował wyrwać ogrodzenie. Doszło też do gróźb karalnych (...) Składał groźby karalne w stosunku do mojej osoby, do ministrów polskiego rządu - mówił Krajewski.
Zarzuty dla sprawcy incydentu przed domem ministra rolnictwa
35-latek z województwa lubelskiego, zatrzymany w sobotę, usłyszał zarzuty m.in. stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz gróźb karalnych. Groźby obejmować miały także premiera, trzech ministrów oraz prezydenta Warszawy.
Dorota Leszczyńska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łomży, poinformowała, że podejrzany zarówno na policji, jak i w prokuraturze nie przyznał się do zarzutów, ale składał wyjaśnienia. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o trzymiesięczny areszt dla zatrzymanego.
ZOBACZ: "Może dojść do tragedii". Atak na dom ministra rolnictwa
Za postawione czyny grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Incydent z gnojowicą. Szczegóły zdarzenia i groźby online
Według prokuratury, 9 stycznia podejrzany przyjechał pod posesję ministra, gdzie rozlał około 500 litrów substancji "koloru brunatno-zielonego". Następnie, po powrocie na miejsce, miał kierować groźby wobec żony ministra, nawiązując do działalności politycznej jej męża i grożąc popełnieniem przestępstwa na szkodę jej lub osoby najbliższej.
Swoje działania i groźby mężczyzna opublikował w nagraniu na portalu społecznościowym. W ocenie prokuratury zawierało ono groźby karalne z powodu przynależności politycznej wobec premiera, szefów MSWiA, MSZ, ministra rolnictwa oraz prezydenta Warszawy.
Na nagraniu miały paść słowa m.in. "będziesz wisiał Donald, będziesz wisiał Stefan, Radek, Kierwiński też".
Reakcja polityków PSL. "Szaleniec"
W związku z incydentem, politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego członkiem jest Stefan Krajewski, zaapelowali do wszystkich środowisk politycznych o tonowanie nastrojów.
Krzysztof Paszyk, przewodniczący klubu parlamentarnego PSL, nazwał sprawcę "szaleńcem", który "zaatakował mienie, zaatakował rodzinę".
ZOBACZ: "Katastroficzna manipulacja". Ekspert przekonuje, że umowa Mercosur "to nie dramat"
- To jest bandyterka i nie bójmy się tego słowa. Nie został zaatakowany polityk, tylko zostali zaatakowani jego najbliżsi - dodał zastępca szefa kancelarii premiera Jakub Stefaniak, wskazując na środowiska "zachęcające" do takich zachowań.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej