Krzysztof Bosak skomentował atak na Wenezuelę. "Czy Polska jest przygotowana?"

Polska

"Zero sentymentów wobec antyzachodniego, socjalistycznego dyktatora" - napisał w serwisie X lider Konfederacji Krzysztof Bosak. Według wicemarszałka Sejmu atak USA na Wenezuelę to przejaw "nowego koncertu mocarstw", w którym argumentem jest siła. "Twardy realizm Dmowskiego, zamiast liberalnych i lewicowych iluzji" - skomentował Bosak.

Krzysztof Bosak, lider Konfederacji, przemawia przy mównicy.
Krzysztof Bosak/FB
Lider Konfederacji Krzysztof Bosak skomentował amerykański atak na Wenezuelę

Według Krzysztofa Bosaka atak Wenezueli i obalenie Nicolasa Maduro to dowód na to, że świat "wkroczył w etap nowego koncertu mocarstw".


"Rządzi siła, w kluczowych stolicach negocjuje się strefy wpływów i rachuje zasoby. Twardy realizm Dmowskiego, zamiast liberalnych i lewicowych iluzji" - ocenił lider Konfederacji.

 

ZOBACZ: "2026 zaczyna się od mocnego uderzenia". Tusk skomentował ataki w Wenezueli


Według Krzysztofa Bosaka Polska nie powinna mieszać się w sprawę ataku. Wyjątkiem, na który podczas sobotniej odprawy zwracał także uwagę Donald Tusk, są rynki paliwowe.


"Zero sentymentów wobec antyzachodniego, socjalistycznego dyktatora. Zero sentymentów wobec jego następców już wytypowanych przez CIA"

Bosak ostrzega: czy Polska odparłaby podobny atak?

Lider Konfederacji w kontekście ataku USA na Wenezuelę zwrócił także uwagę na bezpieczeństwo Polski i naszą odporność na błyskawiczne ataki przeprowadzone z powietrza w celu obalenia władz.


"Warto przeanalizować czy i na ile Polska jest przygotowana na odparcie tego rodzaju ataku. Z Brześcia do Warszawy jest 200 kilometrów. Jeśli nie stworzymy procedur ochrony kierownictwa państwa i reagowania na zagrożenia, to można nam zrobić to co zrobili Amerykanie" - ocenił Krzysztof Bosak.


"Zacznijmy siebie traktować poważnie jeśli chcemy by inni na arenie międzynarodowej traktowali nas poważnie" - zaapelował lider Konfederacji.

 

ZOBACZ: Atak USA na Wenezuelę. Senator zdradził plany Białego Domu

Atak USA na Wenezuelę. Władze kraju żądają dowodu, że Maduro żyje

Po godz. 10 czasu polskiego Donald Trump przekazał, że Nicolas Maduro wraz z żoną zostali pojmani i wywiezieni z kraju. "Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły z powodzeniem zakrojoną na szeroką skalę operację przeciwko Wenezueli i jej przywódcy" - przekazał Trump w Truth Social.

 

Wenezuelskie władze zażądały od USA dowodu na to, że przywódca wciąż żyje. - Nie wiemy, gdzie znajduje się Nicolas Maduro i jego żona, żądamy od rządu USA natychmiastowych dowodów na to, że żyją - powiedziała na antenie państwowej telewizji wiceprezydent Wenezueli Delcy Rodriguez.

 

ZOBACZ: Pojmanie Nicolasa Maduro i jego żony. "Żądamy dowodu, że żyją"

 

Według Białego Domu dyktatura Nicolasa Maduro sprzyjała kartelom narkotykowym, które zapewniały dostawy do USA, i celem sobotniej operacji było jego aresztowanie. W ostatnich tygodniach amerykanie bombardowali łodzie, którymi transportowane miały być narkotyki. W nalotach zginęło 110 osób.

 

W połowie grudnia prezydent USA podczas spotkania z dziennikarzami stwierdził, że w polityce USA wobec Wenezueli chodzi o odzyskanie dostępu do tamtejszych złóż ropy naftowej.

 

"Pamiętacie, zabrali nam wszystkie prawa do energii. Zabrali całą naszą ropę… i chcemy ją odzyskać. Zabrali ją. Zabrali ją nielegalnie" - mówił stacji SkyNews Trump, odnosząc się do zarządzonej jeszcze przez Hugo Chaveza nacjonalizacji wenezuelskiego sektora naftowego w 2009 r.

 

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Maciej Olanicki / mjo / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie