Kontrowersyjna wystawa w Gdańsku. "Jawna realizacja niemieckiej narracji"

aktualizacja: Polska
Kontrowersyjna wystawa w Gdańsku. "Jawna realizacja niemieckiej narracji"
Pixabay/Monika Neumann/X/KosiniakKamysz/X/mblaszczak
Gdańsk. Wystawa historyczna wywołała falę komentarzy. "Jawna realizacja niemieckiej narracji"

W Gdańsku zorganizowano wystawę "Nasi chłopcy" poświęconą mieszkańcom Pomorza Gdańskiego, którzy podczas II wojny światowej służyli w armii III Rzeszy. "Takie działania podważają fundamenty naszej tożsamości i godzą w szacunek dla ofiar" - skomentował Andrzej Duda. "Narracja wokół wystawy bywa wykorzystywana instrumentalnie dla celów politycznych" - podkreślono w oświadczeniu Muzeum Gdańska.

W sobotę w Galerii Palowej Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku została zaprezentowana wystawa "Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy". Ekspozycja opowiada o losach dziesiątek tysięcy mieszkańców Pomorza, którzy zostali wcieleni do armii III Rzeszy.

"Moralna prowokacja". Prezydent Duda reaguje na wystawę w gdańskim muzeum

W poniedziałek ekspozycja została skomentowana przez Andrzeja Dudę. Ustępujący prezydent opisał, że "z oburzeniem" przyjął informację na temat zorganizowania wystawy "Nasi chłopcy". Polityk wskazał, że w jego opinii "przedstawianie żołnierzy III Rzeszy jako naszych" to fałsz historyczny oraz moralna prowokacja.

 

ZOBACZ: Andrzej Duda uczcił pamięć ofiar. "Ich jedyną winą była wierność wolnej Polsce"

 

"Polacy, jako naród, byli ofiarami niemieckiej okupacji i niemieckiego terroru, a nie jego sprawcami, czy uczestnikami. Gdańsk - miejsce, gdzie zaczęła się II wojna światowa - nie może być sceną dla narracji, które rozmywają odpowiedzialność sprawców" - stwierdził Duda.

 

"Takie działania podważają fundamenty naszej tożsamości i godzą w szacunek dla Ofiar. Jako Prezydent Rzeczypospolitej stanowczo się temu sprzeciwiam. Kto relatywizuje zbrodnie, ten rozbraja sumienie narodu" - podsumował prezydent.

"Niebywały poziom zidiocenia i zdrady sprawy polskiej"

Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Tobiasz Bocheński opublikował w mediach społecznościowych post, w którym wytłumaczył, że jego zdaniem wystawa powinna być poświęcona innej grupie społecznej. Wskazał m.in. na obrońców Westerplatte, którzy w pierwszych dniach września 1939 roku bronili Wojskowej Składnicy Tranzytowej przed atakiem ze strony Niemiec.

 

ZOBACZ: IPN wszczęło śledztwo w sprawie Grzegorza Brauna. "Publiczne zaprzeczanie zbrodniom"

 

Bocheński napisał także, że na wystawę zasłużyli ci Polacy, którzy pomagali Żydom ukrywać się przez Niemcami lub ci, którzy wzięli udział w Powstaniu Warszawskim. "To jest niebywały poziom zidiocenia i zdrady sprawy polskiej" - podkreślił polityk PiS.

 

Na temat wystawy wypowiedzieli się również inni politycy PiS. Wśród nich znalazł się europoseł Bogdan Rzońca, który ocenił, że materiały przedstawione na wystawie "to nie sztuka - to hańba i wstyd". Polityk wskazał także na to, że Niemcy niedawno zdecydowały się upamiętnić polskie ofiary II wojny światowej, stawiając pomnik w kształcie kamienia. Forma rzeźby budziła kontrowersje.

 

Wystawa "Nasi chłopcy" w Gdańsku. "To jawna realizacja niemieckiej narracji"

Na temat wystawy w gdańskim ratuszu wypowiedział się także Mariusz Błaszczak, który przypomniał, że organizatorem wystawy jest Muzeum Gdańska w porozumieniu z Muzeum II Wojny Światowej. Polityk ocenił, że ekspozycja to "jawna realizacja niemieckiej narracji", która została opracowana przez instytucje, "które powinny strzec polskiej pamięci historycznej".

 

Błaszczak postanowił także uderzyć w koalicję rządzącą. Za pośrednictwem mediów społecznościowych polityk PiS przekonywał, że koalicjanci "realizują niemiecką agendę historyczną" oraz ocenił, że w ten sposób rozmywana jest odpowiedzialność za zbrodnie popełnione w trakcie II wojny światowej.

 

ZOBACZ: Zuchwała kradzież w muzeum. Eksponaty mogą być już na czarnym rynku

 

"Tego rodzaju wystawy to próba przekłamania historii. Nasi chłopcy bronili Polski i ginęli od niemieckich dział, a nie zakładali mundury Wermachtu czy SS. To nie jest tylko źle zorganizowana wystawa - to polityczna prowokacja" - napisał Błaszczak. - "Apeluję: powiedzmy stanowcze NIE projektom, które zamiast bronić pamięć - zakłamują historię" - dodał polityk.

Kontrowersyjna wystawa w gdańskim muzeum. Koalicjanci reagują

Sprawa poruszyła nie tylko polityków PiS. Wśród osób przejętych tematem znalazł się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Za pośrednictwem mediów społecznościowych przekazał on, że w jego ocenie bohaterami są polscy żołnierze i cywile, którzy bronili naszego kraju przed nazistowskimi Niemcami.

 

"Wystawa w Muzeum Gdańska Nasi chłopcy dotycząca mieszkańców Pomorza Gdańskiego służących w armii III Rzeszy nie służy polskiej polityce pamięci" - ocenił wicepremier.

 

 

Sprawę skomentował także europoseł Łukasz Kohut. Polityk Koalicji Obywatelskiej przyjął odmienną narrację i ocenił, że wystawa "Nasi chłopcy" sprzyjają temu, aby nie zakłamywać historii. Kohut podzielił się z internautami swoją historią rodzinną i przyznał, że jego przodkowie ginęli na wojnie, "często w innym mundurze niż polski".

 

"Historia nie jest czarno-biała i czas przestać udawać, że kiedykolwiek była" - podsumował europoseł.

Wystawa wzbudziła kontrowersje w sieci. Jest reakcja ministerstwa

Ekspozycja spotkała się z krytyką nie tylko ze strony polityków, dlatego stanowisko postanowiło zająć Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W mediach społecznościowych resortu pojawił się post, w którym napisano, że część sceny politycznej formułuje "zarzuty o przekłamywanie historii", które są "nie tylko szkodliwe", ale też "podważają zaufanie do instytucji, których fundamentalnym zadaniem jest strzeżenie prawdy historycznej".

 

"Instytucje muzealne kierują się etosem badawczym, opartym na weryfikacji źródeł, analizie faktów i prezentowaniu różnorodnych perspektyw. Przeszłość powinna być i jest opowiadana przez polskie instytucje kultury w sposób rzetelny, a nie taki w który wykorzystywane są wygodne narrację polityczne" - czytamy w komunikacie resortu.

Wystawa "Nasi chłopcy". Muzeum wydało komunikat

W poniedziałek po południu oświadczenie wydał rzecznik Muzeum Gdańska. "Ubolewamy nad tym, że narracja wokół wystawy bywa wykorzystywana instrumentalnie dla doraźnych celów politycznych" - napisał dr Andrzej Gierszewski.

 

Podał, że wystawa została przygotowana we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. "To efekt pracy zespołu historyków i muzealników, którzy od lat zajmują się dokumentowaniem złożonych losów mieszkańców Pomorza i innych ziem wcielonych do III Rzeszy. Celem wystawy jest pokazanie tragicznego losu ludzi, którzy po 1939 roku znaleźli się pod brutalnym przymusem - wpisani na Volkslistę, powoływani do Wehrmachtu pod groźbą represji wobec siebie i swoich rodzin" - przekazał.

 

Zaznaczył, że tytuł "Nasi chłopcy" nie jest przypadkowy. "Dotyczy on setek tysięcy osób – synów, braci i ojców z pomorskich rodzin. Zostali oni postawieni w sytuacji bez wyboru. Nasza wystawa pokazuje ich w sposób daleki od czarno-białych ocen" - dodał.

 

W oświadczeniu rzecznik muzeum przypomniał, że przymusowa germanizacja, wpisy na Volkslistę, wcielenia do armii niemieckiej to działania okupanta. "Wielu Pomorzan za odmowę służby, za dezercję z Wehrmachtu i próbę przedostania się do Polskich Sił Zbrojnych czy do partyzantki, było skazywanych na śmierć i trafiało do obozów koncentracyjnych" - napisał rzecznik.

 

W dalszej części oświadczenia rzecznik Muzeum Gdańska napisał, że aneksja ziem polskich, zmuszanie Polaków do podpisywania Volkslisty i przymusowe wcielanie do Wehrmachtu są niemiecką zbrodnią. "Nie będziemy milczeć o jej ofiarach, które przez dziesięciolecia ukrywały ten fakt, bojąc się potępienia i wykluczenia. Pokazujemy cierpienie ludzi, którym odebrano wybór. Nie zgadzamy się na przedstawianie ich jako zdrajców lub kolaborantów. Wykluczanie ofiar niemieckiej przemocy z polskiej narodowej wspólnoty jest nie tylko niegodne i niepatriotyczne, ale przypomina haniebną retorykę propagandy PRL-u, która przez dekady stygmatyzowała ofiary, a nie sprawców" - podał.

 

Alicja Krause / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie