Szkocja. 41-letni Polak pobity w parku. Zaatakowali, kiedy zawołał psa po polsku

Polska
Szkocja. 41-letni Polak pobity w parku. Zaatakowali, kiedy zawołał psa po polsku
Wikipedia Commons/X/Police Scotland
Polak zaatakowany w parku w Edynburgu. Zdj. ilustr.

41-letni Polak wyprowadzał psa w parku w stolicy Szkocji, kiedy rzuciło się na niego dwóch młodych mężczyzn. Napastnicy dotkliwie go pobili i wulgarnie zalecili mu powrót do swojego kraju. Mężczyzna mieszka w Edynburgu od 19 lat, ale po ataku nie czuje się już tam bezpiecznie. - Wszystko, czego chcę, to być szanowanym jako część społeczności, a najwyraźniej nie jestem - mówił szkockim mediom.

Do ataku na Polaka doszło w środę około godz. 5 rano, kiedy mężczyzna spacerował z psem w edynburskim Leith Links Park. Po tym, jak mężczyzna przywołał swojego psa w języku polskim, zaatakowało go dwóch mężczyzn, którzy zaczęli kopać go po żebrach, biodrach i nogach - podaje serwis internetowy Edinburgh Live.

 

Na zdjęciach udostępnionych przez szkockie media widać również siniaki na twarzy 41-latka. - Jestem obolały i zdruzgotany po tym, co się stało. Moja twarz jest cała opuchnięta i widzę tylko na jedno oko - mówił Polak w rozmowie z dziennikarzami. Jak dodał, kiedy leżał na ziemi i był kopany, jeden z mężczyzn krzyczał do niego "ty polski sku*******! Wracaj do swojego kraju, mamy cię dość".

 

ZOBACZ: Beskidy: Polak zginął w słowackich górach. Przygniótł go skuter śnieżny

 

41-latek zdecydował się na opisanie napaści w mediach w nadziei, że sprawcy zostaną schwytani. Opisał obu mężczyzn jako osoby w wieku 18-20 lat, mieli na sobie czarne bluzy i mówili z silnym szkockim akcentem. W chwili napaści byli nietrzeźwi i zachowywali się bardzo agresywnie, szukając pretekstu do bójki. 

Zaatakowali go, bo jest Polakiem

Poszkodowany Polak dodał, że poza fizycznymi obrażeniami, sytuacja wpłynęła również na stan psychiczny jego i psa, który teraz boi się wychodzić z domu. 

 

To jednak nie pierwszy raz, kiedy został pobity w dzielnicy Leith. 15 lat temu przechodził obok pubu w Elm Row wraz z czterema przyjaciółmi, gdy rzuciła się na nich grupa 17 osób. Wtedy pretekstem do ataku była jego orientacja seksualna.

 

ZOBACZ: Białoruś. Alaksandr Łukaszenka znów uderza w Polaków. Uniemożliwia start w wyborach

 

- Służąc tej społeczności jako kierownik domu opieki i kierownik opieki jestem tak zaskoczony, że ponieważ mam inny akcent, nadal nie jestem uważany za część tego społeczeństwa - mówił Edinburgh Live. - Mieszkam w Edynburgu od 19 lat i to już drugi raz, kiedy zostałem zaatakowany, tym razem dlatego, że jestem Polakiem - z czego jestem dumny. Nie oczekuję niczego w zamian i płacę podatki jak wszyscy inni. Wszystko, czego chcę, to być szanowanym jako część społeczności, a najwyraźniej nie jestem - stwierdził 41-latek. 

Aleksandra Kozyra / Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie