Lwiątka z Ukrainy nie mogą polecieć do USA. Brakuje dokumentu CITES

Polska
Lwiątka z Ukrainy nie mogą polecieć do USA. Brakuje dokumentu CITES
Wydarzenia
Lesia, Stefania, Prada oraz Taras nie mają potrzebnych dokumentów

Przeżyły piekło wojny, ale są już bezpieczne. Cztery lwiątka uratowane z Ukrainy mają nawet bilety do Stanów Zjednoczonych, gdzie czeka na nie wielohekatrowy park. Jest też prywatny odrzutowiec, którym mają polecieć do USA. Na drodze stanęły jednak formalności, bo zwierzęta nie mają wszystkich wymaganych dokumentów. Materiał "Wydarzeń".

Cztery lwiątka - Lesia, Stefania, Prada oraz Taras - znajdują się w ogrodzie zoologicznym w Poznaniu. Co kilka dni przybierają na wadze dwa kilogramy.

 

ZOBACZ: Australia: Stado lwów uciekło z zagrody w zoo. Włączono ogłuszający alarm

 

- Są to maluchy wymagające mleka i pełnej matczynej opieki, u nas doszły do siebie - mówi dla "Wydarzeń" Ewa Zgrabczyńska, dyrektor poznańskiego zoo. 

Lwy miały trafić na nielegalny handel 

Zwierzęta na dworcu w Odessie znalazł weterynarz dr Andrew Kushnir. To Amerykanin z ukraińskimi korzeniami. Lwiątka były w torbie podróżnej. Najprawdopodobniej miały trafić na nielegalny handel. 

 

Z Odessy trafiły do Kijowa do Natalii Popowej, która ratuje zwierzęta z terenów objętych działaniami wojennymi. Następnie lwiątka wyruszyły do Polski. Na granicy czekali na nich pracownicy poznańskiego zoo. W pomoc zwierzętom zaangażowali się Amerykanie. Lwiątka mają trafić do Sanktuarium Dzikich Kotów w Minesocie.  

 

ZOBACZ: RPA: Tragedia w rezerwacie dzikich zwierząt. Żyrafa zadeptała 16-miesięczną dziewczynkę

 

- Nie handlujemy zwierzętami, zapewniamy im naturalny dom. Jesteśmy bardzo podekscytowani i dumni, że ta czwórka u nas zamieszka - powiedziała Tammyt Thies z Sanktuarium Dzikich Kotów. 

 

WIDEO: Lwy nie mogą polecieć do USA

Lwy odbyły kwarantannę w Poznaniu. Brakuje dokumentów z Kijowa 

Lwiątka musiały w Poznaniu przejść miesięczną kwarantannę, która właśnie się skończyła. Zwierzęta polecą prywatnym samolotem do Chicago, gdzie przejdą całą celną procedurę. Samolot podstawi prywatny darczyńca. Transport nie jest jednak teraz największym wyzwaniem, tylko procedura. Kocia czwórka nie ma dokumentów CITES

 

- Służą one temu, żeby uniemożliwić, albo przynajmniej mocno utrudnić przemyt i nielegalny handel dzikimi zwierzętami - tłumaczy Małgorzata Chodyła, rzeczniczka zoo w Poznaniu. Bez dokumentacji lwy będą traktowane jak z przemytu.

 

ZOBACZ: Pies i kot towarem luksusowym. Skutki szalejącej inflacji

 

- To jest dokument, którego w tej chwili nie może wystawić urząd ukraiński ponieważ nie pracuje. Kijów został po raz kolejny narażony na ataki rakietowe - dodaje dyrektor poznańskiego zoo. 

 

Ogród zoologiczny apeluje do Ministerstwa Klimatu Środowiska o zrobienie wyjątku w tej sprawie. 

- Wszystko jest gotowe tylko jest ta niemożność wytworzenia dokumentu w Kijowie - podkreśla rzeczniczka. 

Organizacje prozwierzęce szacują, że w Ukrainie jest jeszcze około 400 lwów pochodzących z nielegalnych hodowli. 

dsk/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie