"Śniadanie Rymanowskiego"."Nie jestem zaskoczony słowami Millera. Anulował kiedyś Baltic Pipe"

Polska
"Śniadanie Rymanowskiego"."Nie jestem zaskoczony słowami Millera. Anulował kiedyś Baltic Pipe"
Polsat News
Radosław Fogiel ocenił, że "niestandardowe podejście Leszka Millera do polskiego bezpieczeństwa energetycznego jest znane nie od dziś

Może strasznie zaskoczony słowami Leszka Millera nie jestem, jestem rozczarowany, że w ten sposób wypowiada się były premier - powiedział w programie "Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii" Radosław Fogiel. Rzecznik PiS komentował słowa byłego premiera, który ocenił, że sposób wyboru wykonawcy elektrowni atomowej w Polsce może doprowadzić do "blokady tej inwestycji przez KE".

Były premier Leszek Miller uważa, że sposób wyboru amerykańskiej firmy do budowy pierwszej w Polsce elektrowni atomowej może otworzyć nowe pole konfliktu z Brukselą. Jego zdaniem unijne prawo wymaga przeprowadzenia tzw. postępowania konkurencyjnego, w którym musi być kilku oferentów. - Nasz kraj może mieć bardzo poważne problemy, włącznie z blokadą tej inwestycji przez KE - mówił w sobotę w Polsat News.

 

Wypowiedź komentowali goście programu "Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii".

 

- Wszystkie te procedury powinny być przeprowadzone znacznie wcześniej, bo Prawo i Sprawiedliwość od siedmiu lat zapowiada budowę elektrowni atomowej, więc czemu akurat na gwałt dopiero teraz? - zapytała posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska.

 

Oceniła, że "mogło to być zrobione transparentnie, co rzeczywiście chroniłoby nas przed zarzutami ze strony Komisji Europejskiej, że to było w trybie zupełnie bezprzetargowym". - Moim zdaniem to Prawo i Sprawiedliwość robi to celowo, żeby potem powiedzieć, jaka ta Unia jest zła. Znowu nam coś blokuje - dodała.

Radosław Fogiel: To przecież Leszek Miller po raz pierwszy anulował Baltic Pipe

- Może strasznie zaskoczony słowami Leszka Millera nie jestem, jestem rozczarowany, że w ten sposób wypowiada się były premier - powiedział rzecznik PiS Radosław Fogiel.

 

Fogiel ocenił, że "niestandardowe podejście Leszka Millera do polskiego bezpieczeństwa energetycznego jest znane nie od dziś. To przecież on po raz pierwszy anulował Baltic Pipe. Gdyby kontynuował to po rządach AWS-u, to my nie otwieralibyśmy tego połączenia z Norwegią kilka miesięcy temu". - Leszek Miller w kwestii bezpieczeństwa energetycznego nie jest dla mnie specjalnym autorytetem - zaznaczył.

 

- To jest decyzja o strategicznym znaczeniu. To nie jest zamawianie papieru do drukarek w urzędzie - podsumował.

 

"Tuż przed wyborami w 2001 roku, z powodów czysto propagandowych, firmy norweskie i polski PGNiG parafowały umowę. Jeśli chodzi o Polskę to warunkiem uruchomienia tej inwestycji był przepływ przez rurę z Norwegii co najmniej 8 mld m3 norweskiego gazu, z czego 5 mld miała wziąć Polska, a odbiorców dodatkowych 3 mld mieli znaleźć Norwegowie. Po dwóch latach Norwegowie poinformowali, że mimo starań oni nie są w stanie znaleźć dodatkowych odbiorców i proponują wygaszenie tego kontraktu. On wygasł, na prośbę Norwegów. Ta operacja od początku była niewykonalna" - wyjaśniał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Leszek Miller, pytany o to, czemu jego rząd zrezygnował z budowy gazociągu Baltic Pipe. Twierdzenia takie ocenił jako "kłamstwo". 

 

ZOBACZ: Leszek Miller i elektrownia atomowa w Polsce. KE może zablokować tę inwestycję

 

- Musimy mieć swobodę wyboru dostawcy technologii nuklearnej. Mówienie o Unii Europejskiej, kiedy tak naprawdę realnie w UE jest tylko jedno państwo dysponujące technologią nuklearną, to albo lobbowanie za francuskim interesem, albo już takie kompletne niebiesko żółte z gwiazdkami klapki na oczach, że w sprawach zupełnie absurdalnych powołujemy się na Unię. Za chwilę będzie problem, że kauczuku nie sprowadzamy z Unii Europejskiej, mimo że on nie jest tam produkowany - podsumował.

"Wszystko powinno być bardzo transparentne"

Poseł PO Robert Kropiwnicki, ocenił, że "wszystko powinno być bardzo transparentne, byśmy wiedzieli, na jakich warunkach to się dzieje". - Do teraz wydaliście już ponad miliard złotych na przygotowanie inwestycji dalej niewiele wiem". - PiS jest tuż przed oddaniem władzy i nagle chce zaciągnąć zobowiązania na kilkadziesiąt lat - ocenił.

 

Pytany, czy po ewentualnej wygranej PO będzie kontynuowała budowę elektrowni, odparł, "nie wiem". - Uważam, że jeżeli PiS chce wygrać, to powinno naprawdę zaprosić ekspertów wszystkich opcji i myślę, że eksperci by się dogadali.

 

WIDEO: "Nie jestem zaskoczony słowami Millera. Anulował kiedyś Baltic Pipe"

 

Wicemarszałek Senatu, Michał Kamiński, ocenił, że "warto by było przerwać tę bardzo złą zasadę Prawa i Sprawiedliwości, którą pokazywał Antoni Macierewicz w dziedzinie obrony narodowej - filozofię niszczenia kontynuacji inwestycji strategicznych". 

"Unia Europejska nie ma tak praktycznych mechanizmów zablokowania"

- My nie powinniśmy, a priori odrzucać każdej ważnej strategicznej decyzji, którą PiS podejmie - podkreślił. Na pytanie, czy zgadza się z przytoczonymi wyżej słowami Leszka Millera, ocenił, że "nie podpisałby się pod nimi". - Nie lubię straszyć, że UE jest zagrożeniem dla Polski, ja widzę w UE szansę - wyjaśnił. 

 

Dodał też, że "o ile znam się na Unii Europejskiej, a na pewno Leszek Miller zna się lepiej, ale na ile ja się znam, mam na dzisiaj wrażenie, że Unia Europejska nie ma tak praktycznych mechanizmów zablokowania w Polsce inwestycji. Jeżeli my to będziemy robili zgodnie z procedurami, to nie ma takich możliwości, żeby to zablokować". Dodał jednak, że w interesie PiS jest, by to wszystko było przejrzyste. 

 

ZOBACZ: Jakub Kumoch: Bardzo współczuję rosyjskim dyplomatom

 

Paweł Sałek z Kancelarii Prezydenta przypomniał, że "dostawców technologii na świecie jest kilku, jeśli chodzi o energetykę jądrową na tę chwilę Polskę dyskutuje z Amerykanami, z Koreą i stroną francuską. To są kwestie, które są związane w ogóle z bezpieczeństwem energetycznym, też pewnego inwestowania, wiązania się w też w sojusze. To są bardzo duże pieniądze, które na tę inwestycję za chwilę będą wydawane i tutaj generalnie wydaje mi się, że zgoda, co do zasady to jest, ponieważ nie ma jakichś zastrzeżeń, że strony chyba opozycji co do sposobu wyboru ogólnie mówiąc tej technologii natomiast chyba na użytek polityczny dyskusja ta się odbywa".

 

- Nie wszystkie rzeczy, jeśli chodzi na przykład o uzbrojenie, o różnego rodzaju dostępność technologii, także w energetyce, mogą podlegać zamówieniom publicznym, bo są pewne technologie, które po prostu muszą być dedykowane - zaznaczył. 

 

Ocenił jednak, że nie jest to ścisłą tajemnicą, że "dyskusja na poziomie komisji parlamentarnych w Sejmie czy senackich się odbywa. To nie jest tajemnica, że Polska negocjuje z Amerykanami, co do technologii jądrowych". 

 

Lider partii KORWiN, Sławomir Mentzen mówił, że "chyba z powodów politycznych opcja amerykańska była najlepsza, ponieważ czeka nas rzeczywiście starcie z Komisją Europejską i mam wrażenie, że Amerykanie mogą mieć lepsze przełożenie na Brukselę".

"Nie mamy już czasu"

- Już z Koreą Południową nie chciałbym, żeby to było organizowane w formie przetargu z dwóch powodów. Raz, ciężko jest napisać taki przetarg w tej branży, którego nie wygrałyby firmy chińskie, dwa ten przetarg wydłużył całą procedurę o kilka lat - ocenił, dodając, że "my już naprawdę nie mamy czasu".

 

Zdaniem Mentzena "Komisja Europejska zmusza nas do odejścia od węgla. Nie mamy innej opcji, musimy węgiel zastąpić atomem. Polska klasa polityczna to o elektrowni atomowej mówi już od lat".

 

ZOBACZ: Nowe bomby atomowe w krajach Europy. To odpowiedź na szantaż Rosji

 

Wymieniając wcześniejsze deklaracje polityczne liderów i premierów co budowy elektrowni, które nie doszły do skutku, podsumował: Nie mamy już więcej czasu, więc dosyć gadania jedziemy z tym atomem, bo naprawdę jesteśmy spóźnieni. 

 

Pozostałe odcinki programu można obejrzeć tu.

laf/ml/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie