Wybuch na Moście Krymskim. Panika na Krymie

Świat
Wybuch na Moście Krymskim. Panika na Krymie
Twitter/Michael A. Horowitz

Zniszczenie Mostu Krymskiego spowodowało poważne utrudnienia w dostępie do Rosji. Władze zaanektowanego Krymu oświadczyły, że sprzedaż niektórych produktów spożywczych zostanie ograniczona. Gigantyczne kolejki ustawiają się też na stacjach benzynowych, a według niektórych doniesień w Cieśninie Kerczeńskiej tłoczą się statki.

W wyniku eksplozji na Moście Krymskim część przeprawy uległa zniszczeniu. Całkowicie wstrzymano pociągów oraz aut.

 

Ukraińska agencja Ukrinform podaje, że w miastach wybuchła panika. Choć, okupacyjne władze Krymu zadeklarowały, że przez most otwarta zostanie przeprawa promowa, mieszkańcy obawiają się, że zajmie to dużo czasu.

 

Na półwyspie nie ma dużych zapasów paliwa, w związku z czym na stacjach benzynowych tworzą się wielkie kolejki.

 

 

Władze obawiają się także, że panika może spowodować również wykupowanie towarów ze sklepów. W związku z tym wprowadzono ograniczenia na sprzedaż m.in. kaszy, soli, cukru i mąki - podaje niezależny portal Meduza. Maksymalnie można kupić 3 kg na osobę.

 

 

Rosyjska administracja Krymu uspokaja jednak, że do deficytów nie dojdzie. Zapewniają o szybkiej naprawie mostu.

 

Pojawiają się także doniesienia, że wstrzymany został ruch statków w pobliżu mostu, a w cieśninie tworzą się korki.

 

"Podważy to morale armii i społeczeństwa"

Pytany o tę sprawę w Polsat News prof. Daniel Boćkowski, specjalista ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu w Białymstoku, podkreślił, że z perspektywy Rosji ważniejszy od mostu drogowego jest most kolejowy, który również ucierpiał.

 

- Cały rosyjski transport ciężki opierał się na transporcie kolejowym, a płonący pociąg na moście kolejowym mógł zniszczyć stalową konstrukcję tej przeprawy - powiedział.

 

Przypomniał, że półwysep jest aktualnie "wysuniętą bazą bojową Federacji Rosyjskiej, z której idzie całe zaopatrzenie na front południowy".

 

- To oznacza, że na Krym, a dalej w kierunku chersońskim nie dotrą ani amunicja, ani paliwo, ani ciężki sprzęt - stwierdził.

 

WIDEO: Zobacz całą rozmowę z prof. Danielem Boćkowskim

 

 
Ekspert nie przewiduje jednak buntów i protestów na Krymie. Według niego może jednak wybuchnąć panika, bo już teraz ludzie nie mają, jak się wydostać z półwyspu.

 

- Obrazki z Krymu będą się przedzierać do masowej świadomości i będzie to wpływało na ludzi. Podważy to również morale rosyjskiej armii i społeczeństwa. To jest katastrofa, która ciężko będzie wyciszyć - powiedział. 

 

Według profesora Boćkowskiego Rosjanie będą starali się odbudować most. - Most, jak każdą infrastrukturę, da się oczywiście naprawić, ale to wymaga czasu i pieniędzy - podkreślił.

 

- Możliwe, że z czasem Rosjanie uruchomią dostawy na Krym statkami, tak jak robili to na samym początku. Ale to znowu wymaga czasu, sprzętu i ludzi - dodał.

Wybuch na Moście Krymskim

Do pożaru na moście i zniszczenia kolejowej oraz drogowej nitki przeprawy doszło w sobotę rano. Na nagraniach, które pojawiły się w sieci widać moment wybuchu. 

 

Ukraińska agencja Interfax-Ukraina podała w sobotę, powołując się na źródła, że eksplozja, do której doszło rankiem na moście zbudowanym przez Rosję na anektowany Krym, była operacją specjalną Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. SBU nie odniosła się do tych doniesień. 

 

ZOBACZ: Pożar na Moście Krymskim. Zawaliła się część przeprawy

 

Wybuch ciężarówki jak przyczynę pożaru podał rosyjski Narodowy Komitet Antyterrorystyczny.

 

Jednak jak zauważa portal Nexta, "nie jest łatwo dostać się na Most Krymski". "Przy wjazdach znajdują się stacjonarne inspekcyjne kompleksy radiotechniczne ST-6035 Dyrekcji Bezpieczeństwa Departamentu Ministerstwa Transportu Rosji. Sprawdzają również samochody pod kątem materiałów wybuchowych" - podaje.

 

 

prz/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie