"Państwo w Państwie". Domy mogą runąć w przepaść. Pozwolenie na budowę wydano, wszyscy umywają ręce

Polska
"Państwo w Państwie". Domy mogą runąć w przepaść. Pozwolenie na budowę wydano, wszyscy umywają ręce
Polsat News
Mieszkańcy mają żal do urzędników, że pozwolili na budowę domów na takim terenie. Do prokuratury zgłosili oszustwo, a do sądu skierowali pozew o zapłatę

Kupili domy w malowniczej okolicy niedaleko Rzeszowa. Teraz żyją dosłownie nad przepaścią! Ich domy stoją na osuwisku, które pochłonęło już drogę dojazdową. Mieszkańcy twierdzą, że deweloper nie poinformował rodzin, na jakim terenie postawił ich domy, a urzędnicy wydali pozwolenie na budowę, mimo że wiedzieli o zagrożeniu! Więcej w materiale Przemysława Siudy w programie "Państwo w Państwie".

Kilka rodzin kupiło przed paroma laty od dewelopera domy w malowniczej okolicy na wzgórzu w Kielnarowej pod Rzeszowem. Jedna rodzina wprowadziła się w grudniu 2018 roku, pozostałe dwie około pół roku i rok później. Na zakup domów wszyscy zaciągnęli kredyty.

 

8 marca 2021 roku miało miejsce pierwsze tąpnięcie. Od tej chwili każdego kolejnego dnia grunt przy domach osuwał się coraz bardziej. Pracownicy gminy przez całe miesiące regularnie kontrolowali okolicę, a deweloper zapewniał, że wkrótce wszystko zostanie załatwione i znów będzie bezpiecznie. W taki oto sposób mieszkańcy dowiedzieli się, że mieszkają na osuwisku.

 

ZOBACZ: Stumetrowe osuwisko we Wrocławiu. Do wyrwy wpadły samochody

 

Wszyscy od razu zdecydowali się wyprowadzić samochody. Słusznie, bo - jak się okazało - od dnia osunięcia się gruntu nie mają nawet dojazdu do swoich domów. A to był zaledwie początek ich kłopotów.

Domy nad przepaścią, osunęła się droga

Wjazd na oberwaną drogę zastawiła gmina. Dojazd do posesji został zatem skutecznie zablokowany. Tymczasem skarpa nie została zabezpieczona w żaden sposób. Gmina twierdzi, że podjęła działania związane z naprawą drogi, jednak do tej pory mieszkańcy nie mają dojazdu do domów.

 

Kilka miesięcy po tym, jak osunęła się droga, mieszkańcy dowiedzieli się, że cały teren jest zagrożony osunięciem. Nie mają wątpliwości, że deweloper był tego świadomy. Zanim kupił działkę, miał wgląd m.in. do dokumentów dotyczących warunków zabudowy, które zawierają informacje na ten temat. Deweloper o pozwolenie na budowę ubiegał się w starostwie, do którego - zdaniem mieszkańców - złożył błędną opinię geologiczną. Sam nie zabezpieczył odpowiednio terenu i wybudował domy. Teraz nie ma sobie nic do zarzucenia.

 

ZOBACZ: Trzebinia, osiedle Gaj: Na cmentarzu zapadła się ziemia. Zniknęło kilkadziesiąt grobów

 

- Deweloper, który wybudował osiedle, nie ma sobie nic do zarzucenia. Przed zakupem nie poinformował klientów, na jakim gruncie stoją ich domy, a budynki powstały bez niezbędnych w takich warunkach zabezpieczeń - mówi reporter "Państwa w Państwie" Przemysław Siuda. 

 

WIDEO: - Proszę mnie o takie coś nie posądzać, bo to jest siła wyższa. Ja tego nie wiedziałem - przekonuje Andrzej D. 

 

Mieszkańcy: Deweloper wiedział. Deweloper: To jest siła wyższa 

Przekonana o tym jest Ksenia Sztuk, która kupiła dom na osuwisk. - Deweloper od początku wiedział, jakie to są tereny i z premedytacją oszukał nas, wprowadził nas w błąd i sprzedał te domy.

 

Jednak deweloper wszystkiemu zaprzecza. - Proszę mnie o takie coś nie posądzać, bo to jest siła wyższa. Ja tego nie wiedziałem. Proszę mi wierzyć, gdyby to był teren osuwiskowy, to ja bym tego nie budował tam - przekonuje Andrzej D. 

 

Gmina również umywa ręce. - My wydajemy pozwolenie na budowę na podstawie dokumentów. Naszym zadaniem nie jest sprawdzanie, czy fachowiec, który stworzył opinię, podpisał się pod nią i przybił pieczątkę, zrobił ją uczciwie. Jeśli jest błędna, to jego odpowiedzialność, nie nasza - tłumaczy Józef Jodłowski, starosta rzeszowski.

Geolog popełnił samobójstwo

Geolog który wydał błędną opinię nie żyje, kilka miesięcy temu popełnił samobójstwo. Starostwo miało jednak wcześnie wiedzę, że teren, na którym deweloper planuje zbudować osiedle, jest zagrożony osuwaniem się ziemi. Działki te znajdowały się w rejestrze gruntów, z którymi mogą wystąpić tego typu problemy. Mimo tego wydano pozwolenie na budowę.


- Wiedzę mieliśmy, była taka informacja, jednak dokumentacja dostarczona przez inwestora była w porządku i wskazywała, że można tam budować. Dlatego zostało wydane pozwolenie – mówi starosta.

 

A poszkodowani nie wiedzą, co będzie z ich majątkiem. Mają żal do urzędników, że pozwolili na budowę domów na takim terenie. Do prokuratury zgłosili oszustwo, a do sądu skierowali pozew o zapłatę.

 

ZOBACZ: "Państwo w Państwie": Musi spłacić dług za mieszkanie, w którym nie mieszka

 

- Wszyscy czujemy się oszukani, nie tylko przez dewelopera, ale też przez państwo, które pozwoliło na to, żebyśmy stracili właściwie wszystko - podkreśla Ksenia Sztuk.

 

"Państwo w Państwie", niedziela 25 września o godz. 19:30 w Polsacie.

grz/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie