Zamość: Z komendy policji zniknęło 20 tys. paczek papierosów. Prokuratura umorzyła śledztwo

Polska
Zamość: Z komendy policji zniknęło 20 tys. paczek papierosów. Prokuratura umorzyła śledztwo
Pixabay/Chefchen

Blisko 20 tys. - tyle paczek papierosów zniknęło bez śladu z depozytu komendy policji w Zamościu. Winnych nie znaleziono, a prokuratura umorzyła śledztwo. Konsekwencje służbowe ponieśli dwaj policjanci oraz pracownica cywilna, która była odpowiedzialna za nadzór nad magazynem.

Sprawa ma swój początek w marcu ubiegłego roku - wtedy bowiem podczas przeprowadzonej w magazynie Komendy Miejskiej Policji w Zamościu zauważono, że brakuje niemal 20 tys. paczek papierosów. Był to towar skonfiskowany przestępcom, który miał też być dowodem w sprawie. 

 

O sytuacji poinformowano Komendę Wojewódzką Policji w Lublinie, Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, a także prokuraturę. Ruszyło też postępowanie wyjaśniające, które zostało zakończone latem 2021 roku. Wniosek? "Stwierdzono nieprawidłowości oraz naruszenie dyscypliny służbowej przez funkcjonariuszy". 

Trzy osoby poniosły konsekwencje służbowe

Skutkiem śledztwa było wyciągnięcie konsekwencji przez komendanta wobec podwładnych. 

 

ZOBACZ: Zamiast węgla dostała pomalowane na czarno kamienie

 

- Jeden z z funkcjonariuszy został ukarany naganą, drugi ostrzeżeniem o niepełnej przydatności do służby na zajmowanym stanowisku - mówiła Dorota Krukowska-Bubiło, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Zamościu, cytowana przez "Dziennik Wschodni".

 

Karę wymierzono też cywilnej pracownicy komendy, która była m.in. odpowiedzialna za nadzór nad magazynem. Kobieta straciła pracę.

Prokuratura "nie zdołała ustalić sprawcy"

Sprawę "wyparowania" papierosów wartych kilkaset tysięcy złotych badała też Prokuratura Okręgowa w Lublinie. "Dziennik Wschodni" podaje, że "papierosy zniknęły podczas gdy w komendzie prowadzone były remonty".

 

ZOBACZ: Sosnowiec: Mumia mężczyzny o nieznanej tożsamości. Policja publikuje zdjęcia i prosi o pomoc

 

"W związku z tym dochodziło do sytuacji, gdy dostęp do pomieszczeń depozytu miały osoby postronne, czyli pracownicy budowlani. Wiadomo było również, że ktoś najprawdopodobniej 'majstrował' przy kłódce. To, że coś jest z nią nie tak, kobieta nadzorująca depozyt odkryła jeszcze przed inwentaryzacją, ale nie informowała o tym swoich mundurowych przełożonych, tylko ta kłódka została po prostu wymieniona" - podaje portal.

 

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka wyjaśniła, że "śledztwo było prowadzone w kierunku włamania i kradzieży. Zostało jednak umorzone, bo w toku postępowanie nie zdołano ustalić sprawcy".

mst/ sgo/ Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie