Marcin Sakowicz z Zabrza. Mężczyzna poszukiwany od 17 lat. Badania DNA dały odpowiedź

Polska
Marcin Sakowicz z Zabrza. Mężczyzna poszukiwany od 17 lat. Badania DNA dały odpowiedź
Policja/KPP Krapkowice

Marcin Sakowicz z Zabrza zaginął w kwietniu 2005 roku, miał wtedy 25 lat. Tajemnica jego zniknięcia przez 17 lat spędzała sen z oczu jego rodzinie i śledczym. Zagadkę pomogło rozwikłać przypadkowe odkrycie wraku samochodu na dnie Odry, a ostateczną odpowiedź co do losów mężczyzny - jak się wydaje - dały specjalistyczne badania DNA.

"Niemal dwa miesiące temu, na początku lipca 2022, Polskę obiegła sensacyjna wiadomość o odnalezieniu przez nurka - Marcela Korkusia wraku samochodu na dnie Odry w okolicy miejscowości Obrowiec (woj. opolskie)" - przypomina "Dziennik Zachodni". Nurek sprawdzał sonarem dno rzeki w poszukiwaniu innych zaginionych osób, odkrycie wraku pojazdu należącego do Sakowicza było przypadkiem. 

 

Nurek zszedł na dno, żeby sprawdzić znalezisko. Okazało się, że to czerwony fiat Siena. Mężczyźnie udało się zabrać tablicę rejestracyjną i oznaczenie modelu samochodu. Po powiadomieniu policji i straży pożarnej okazało się, że numer rejestracyjny wskazuje, iż pojazd należy do zaginionego Marcina Sakowicza. 

Badania DNA

Służby wyciągnęły z wody samochód, którego zaginięcie zgłoszono w 2005 roku. Ze szczątków wyodrębniono materiał DNA i przesłano do laboratorium. Kod genetyczny został porównany z materiałem pobranym od członków rodziny zaginionego. 

 

- Udało się wyizolować DNA z wydobytych ludzkich szczątków, które następnie porównano z materiałem genetycznym rodziców poszukiwanego. Wynik badań był pozytywny tzn. pozwala twierdzić, że szczątki należały do osoby będącej dzieckiem rodziców poszukiwanego mężczyzny - poinformował w środę reporterów "Dziennika Zachodniego" rzecznik Prokuratora Prokuratury Okręgowej w Opolu, Stanisław Bar.

 

ZOBACZ: Wierzchowisko. Wypadek wiceministra sportu. Opuścił szpital po badaniach

 

Wszystko więc wskazuje na to, że zagadka zaginięcia Marcina Sakowicza z Zabrza została rozwiązana. 

Jak doszło do śmierci? 

Śledczy badają teraz okoliczności śmierci Marcina, który w momencie zaginięcia 12 kwietnia 2005 roku miał 25 lat. Tego dnia udał się do banku, żeby wypłacić gotówkę i pokryć za nią koszty czesnego za studia swojej żony oraz opłacić kurs na wózki widłowe, który planował odbyć. 

 

"Rano wyszedł z mieszkania i odjechał samochodem. Co działo się później? Udało nam się ustalić, że mężczyzna przed zniknięciem borykał się z problemami. Dopiero co się ożenił, przyszła na świat jego pierworodna córka. Nie mógł znaleźć pracy i bardzo stresował się tym, że nie uda mu się należycie zadbać o rodzinę. Czy te czarne myśli mogły być zalążkiem depresji i finalnie doprowadzić go do tak radykalnego kroku, jakim jest odebranie sobie życia?" - pytają dziennikarze "DZ". 

 

ZOBACZ: Wielkopolskie: Tragiczny wypadek na przejściu dla pieszych. Zginął czteroletni chłopiec

 

Rodzice mężczyzny wspominają, że w dniu zaginięcia miał przy sobie 400 zł, co na tamte czasy było sporą sumą. - Wskazuję, że stan ujawnionego przy szczątkach portfela nie pozwala rozstrzygnąć, czy znajdowały się w nim pieniądze (banknoty) - przekazał prokurator. 

 

Trwa śledztwo Prokuratury Rejonowej w Strzelcach Opolskich, które ma odpowiedzieć na pytanie dotyczące okoliczności śmierci Sakowicza.

ap/zdr / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie