Zima zaskoczyła Holendrów w Tatrach. Spadli w stronę Doliny Pięciu Stawów

Polska
Zima zaskoczyła Holendrów w Tatrach. Spadli w stronę Doliny Pięciu Stawów
Polsat News
Ratownicy TOPR ewakuowali nieodpowiedzialnych turystów, którzy dostali się w trudny teren bez odpowiedniego wyposażenia.

Jeden dzień i kilkunastu uratowanych turystów. Ratownicy TOPR w Tatrach mają co robić, bo turyści wychodzą w góry bez odpowiedniego przygotowania. We wtorek ratownicy śmigłowcem ewakuowali z gór grupy turystów, którzy wybrali się w Tatry bez odpowiedniego ekwipunku. Zaskoczeni przez zimę byli bezradni. Mieli dużo szczęścia, że skończyło się tylko tak - twierdzą zakopiańscy ratownicy.

Tylko we wtorek ratownicy TOPR ratowali jedenastu turystów w okolicach Szpiglasowej Przełęczy, w tym sześcioro Holendrów, którzy ześlizgnęli się i spadli w stronę Doliny Pięciu Stawów, bo nie mieli raków.

Helikopter TOPR znowu w akcji

- Trzeba ich było stamtąd ewakuować - mówi Piotr Konopka, ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Później była piątka turystów, którzy utknęli, idąc za śladami zimowego wariantu spod Szpiglasowej Przełęczy do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Jedna osoba miała uszkodzony staw skokowy - mówi toprowiec "Wydarzeniom".

 

Dwa dni wcześniej ratownicy pomogli turystce, która bez zimowego ekwipunku utknęła w Zawratowym Żlebie w Dolinie Gąsienicowej.

 

ZOBACZ: Tatry. Pożar schroniska górskiego na Hali Kondratowej. Nikt nie ucierpiał

 

Pomocy udzielono także turyście, który pod Rysami zsuwał się po śniegu przez 300 metrów. Życie uratował mu kask.

 

W wyższych partiach gór nadal leży śnieg ostrzegają ratownicy. W ciągu dnia topnieje, w nocy zamarza. Bez czekana i raków albo raczków trudno bezpiecznie pokonać takie języki śnieżne.

Specjaliści zalecają zabranie sprzętu

Eksperci zalecają zabranie sprzętu, który pomaga w bezpiecznym wędrowaniu.

 

- Raczki zabezpieczają nas raczej przed takim poślizgnięciem na raczej płaskim terenie, no i nie trzymają się zbyt dobrze obuwia. Natomiast raki to już jest sprzęt bardziej wyspecjalizowany. Gdy je zakładamy, możemy być raczej pewni, że one nie spadną nam z nóg - mówi Paweł Krąż z Koła Przewodników Tatrzańskich im. Macieja Sieczki w Krakowie. Przewodnik ostrzega, że raczki nie nadają się w teren wysokogórski, do zimowej turystyki wysokogórskiej i wspinaczki w zimowych warunkach.

 

ZOBACZ: Dolina Chochołowska. Tatry. Owce zginęły od uderzenia pioruna

 

Ratownicy przypominają o konieczności sprawdzenia prognozy pogody, by wiedzieć jaki ekwipunek ze sobą zabrać. Zalecają naładować komórkę, by w razie potrzeby była możliwość wezwania pomocy. Radzą, by mieć papierową mapę.

 

- Na pewno, gdyby ludzie przestrzegali tych zasad, byłoby mniej wypadków i na pewno te osoby przyjemniej spędzałyby czas w górach - mówi Sławomir Czubak, naczelnik Grupy Karkonoskiej GOPR. Bowiem takie same zasady obowiązują i w wysokich Tatrach i w niższych od nich Karkonoszach.

Turyści: Lepiej się zabezpieczyć, niż dać się zaskoczyć

Zapytani przez "Wydarzenia" turyści mówią, że nie ruszają się na szlaki bez odpowiedniego wyposażenia. - Lepiej się zabezpieczyć, niż warunki miałyby zaskoczyć. A jeżeli zaskoczą, to lepiej się wycofać niż brnąć w niepewne - powiedział na Kasprowym Wierchu Leszek, turysta z Janowca Wielkopolskiego.

 

- Mapę mam zawsze przy sobie papierową i kompas, i czołówkę. Mam też zapasowe baterie do latarki, bo różnie bywa. Bez tego się nie ruszam - mówi napotkana na karkonoskim szlaku turystka.

 

ZOBACZ: Tatry. Nie mogą zejść z Zawratu. Silny wiatr utrudnia akcję TOPR

 

- Mam kurtkę, czapkę, mapę, pogoda jest sprawdzona, wszystko jest - mówi inny turysta w Karpaczu.

 

Według znawców w góry należy iść rano, by zdążyć z powrotem przed zmierzchem. Im później, tym niższa temperatura i większe prawdopodobieństwo wychłodzenia organizmu.

 

WIDEO - Ratownicy TOPR ratowali w Tatrach nieodpowiedzialnych turystów

W górach pomoże aplikacja "Ratunek"

Ratownicy górscy przypominają, że w sytuacji zagrożenia, szybką pomoc może zagwarantować lokalizacja turysty uzyskana dzięki aplikacji "Ratunek".

 

Aplikacja została opracowana przez spółkę Polkomtel. Jest to jedyna aplikacja zaaprobowana i dołączona przez Ochotnicze Służby Ratownicze do systemu powiadamiania o zgłoszeniu wypadku.

 

ZOBACZ: Zdjęcia odmrożonych dłoni i stóp turystów. GOPR publikuje ku przestrodze

 

Aplikację "Ratunek" przeznaczoną dla telefonów komórkowych można pobrać z serwisów Google Play i App Store. Za pomocą tej aplikacji można wezwać pomoc w górach lub nad wodą. Gdy turysta użyje aplikacji, telefon połączy go automatycznie z właściwą służbą ratowniczą (GOPR, TOPR, WOPR lub MOPR).

 

Podczas rozmowy zostanie automatycznie wysłany SMS z lokalizacją osoby dzwoniącej z dokładnością do 3 metrów.

Agnieszka Milczarz/hlk/Polsat News/Polsatnews.pl/"Wydarzenia"
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie