Wojna w Ukrainie. Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy: bardzo potrzebujemy zachodniej broni

Świat
Wojna w Ukrainie. Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy: bardzo potrzebujemy zachodniej broni
EPA/ALESSANDRO GUERRA
Generał podkreślił, że siły ukraińskie walczą o każdą miejscowość. "Jest nam bardzo trudno, ale trwamy" – zaznaczył

Ukraina bardzo potrzebuje zachodniej broni umożliwiającej atakowanie celów z dużych odległości i z dostawami tej broni nie można zwlekać – oświadczył w czwartek naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy generał Wałerij Załużny na Telegramie.

Dodał, że sytuacja wojsk ukraińskich odpierających rosyjskie ataki na wschodzie kraju jest bardzo trudna.

 

"Odpierać wroga (...) pomaga nam zachodnia broń i sprzęt. Jesteśmy wdzięczni za już udzieloną międzynarodową pomoc techniczną. Ale bardzo potrzebujemy dostaw broni, która pozwoli atakować wroga na duże odległości. I z tym nie można zwlekać, bo ceną opóźnień jest życie ludzi, którzy bronią świat przed raszyzmem" - oznajmił Załużny. 

 

Generał podkreślił, że siły ukraińskie walczą o każdą miejscowość. "Jest nam bardzo trudno, ale trwamy" – zaznaczył.

Rosyjskie Iskandery na Białorusi

Rosjanie rozlokowują rakiety Iskander w Brześciu na Białorusi, co może oznaczać, że mają zamiar ostrzeliwać stamtąd zachodnią Ukrainę – powiedział w czwartek generał Ołeksij Hromow, zastępca szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy. Hromow dodał, że siły rosyjskie mają obecnie przewagę w regionie Ługańska. "Robimy, co możemy" - dodał.

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Rosyjska propaganda o "eksperymentach biologicznych"

 

W środę szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj poinformował, że sytuacja na wschodzie Ukrainy jest "wyjątkowo zła", a 95 proc. Ługańszczyzny zostało już opanowane przez wroga. Zapewnił jednak, że wciąż nie doszło do utraty kontroli nad strategicznie ważną trasą Lisiczańsk-Bachmut, łączącą Siewierodonieck z miastami Dniepr i Zaporoże, a także centralną i zachodnią częścią Ukrainy.

 

Sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy ostrzegł po raz pierwszy we wtorek, że rosyjska armia rozlokowała dywizjon rakiet Iskander-M w obwodzie brzeskim, 50 km od granicy z Ukrainą.

"Mam nadzieję, że Ukraina się utrzyma"

Na wschodzie Ukrainy "presja ze strony rosyjskich sił zbrojnych jest coraz silniejsza. Koncentrują wszystko co mają, by zdobyć przestrzeń w Donbasie" - ocenił w rozmowie z dziennikiem "Die Welt" emerytowany generał Bundeswehry Klaus Wittmann. "Mam nadzieję, że Ukraina się utrzyma i odzyska inicjatywę" - dodał.

 

Wittmann zwraca uwagę, że pod kontrolą Rosjan "znajduje się już 90 proc. obwodu ługańskiego. Kiedy prezydent (Wołodymyr) Zełenski mówi, że presja rośnie, sytuacja jest bardzo poważna. (...) Nie oceniam morale i woli walki żołnierzy rosyjskich jako lepszych niż w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Trzeba jednak myśleć realistycznie: rosyjska siła ognia jest znacznie większa".

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Tylko 2 proc. mieszkańców Ukrainy ma dobre nastawienie do Rosji

 

Emerytowany generał twierdzi, że w ciągu ostatnich siedmiu dni Rosjanie uzyskali więcej przestrzeni niż wcześniej od początku maja. "Mogę tylko powtórzyć, że wzmocnienie ukraińskiego oporu nie jest jeszcze wystarczające. I możemy spojrzeć na siebie, wiele z naszych zapowiedzi nie zostało jeszcze zrealizowanych w znacznym stopniu" - powiedział.

 

Pytany, jaki jest ogólny kierunek rozwoju sytuacji na wschodzie Ukrainy Wittmann odparł: "Mam nadzieję, że Ukraina się utrzyma, że nadal będzie zaopatrywana w systemy uzbrojenia i że odzyska inicjatywę. Przewodniczący frakcji SPD Rolf Muetzenich powiedział w wywiadzie na temat wojny z Ukrainą: »Mam nadzieję, że wkrótce uda się doprowadzić do zawieszenia broni. Wtedy będziemy mogli wreszcie skupić się na innych sprawach«. Po pierwsze, uważam to za niewiarygodny brak empatii, a po drugie, podsyca to podejrzenia, które wyrazili już inni, że niemieccy przywódcy polityczni grają na zwłokę, licząc na zawieszenie broni, dzięki czemu nie trzeba będzie dotrzymywać obietnic dotyczących broni ciężkiej. Nie dostrzegają też, co dzieje się z ludźmi na terenach okupowanych przez Rosję. Nie zdają sobie też sprawy, że Rosja podwoiła okupowane terytorium Ukrainy w porównaniu z lutym tego roku i z pewnością nie odda tego zdobytego terytorium w negocjacjach".

laf/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie