Pocovidowy dług zdrowotny. Odkładali planowane zabiegi na "lepsze czasy", teraz wracają do leczenia

Polska
Pocovidowy dług zdrowotny. Odkładali planowane zabiegi na "lepsze czasy", teraz wracają do leczenia
Pixabay/zdj. ilustracyjne
Teraz, kiedy zniesiono stan epidemii COVID-19 w Polsce, wielu pacjentów umawia się na odkładane w czasie pandemii wizyty i zabiegi

Mieli problem z dostaniem się do lekarza albo z obawy przed zakażeniem koronawirusem odkładali planowane zabiegi i wizyty na "lepsze czasy" po pandemii. Teraz pacjenci wracają do leczenia, które prowadzili przed pandemią. - W szpitalu mamy wszystkie oddziały pełne. Takiej sytuacji nigdy nie było - mówi Interii dr Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. S. Żeromskiego w Krakowie.

W pocovidową rzeczywistość wejdziemy z ogromnym długiem zdrowotnym - o tym, że tak będzie, mówili eksperci w styczniu podczas konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2022.

 

Jak wskazywali, dług ten istniał już przed 2020 rokiem, ale w trakcie pandemii znacznie się powiększył. Prof. Andrzej Fal wśród powodów niezaspokojonych potrzeb zdrowotnych wymieniał trudności w dostępie do lekarzy, zbyt długie kolejki do specjalistów, niską świadomość zdrowotną. Przed pandemią dotyczyło to ok. 6,5 proc. obywateli. Ekspert wyliczał, że w czasie pandemii nie wykonano w różnych obszarach mniej więcej 35 proc. świadczeń, a w niektórych obszarach nawet do 50 proc., np. w chorobach przewlekłych, czyli w grupie pacjentów wymagających stałej opieki specjalistycznej. Jak wskazał, zaniedbania dotyczą też świadczeń ostrych i operacji.

 

ZOBACZ: Koronawirus w Polsce. Pozostanie obowiązek szczepień przeciw Covid-19 dla medyków

 

Teraz, kiedy zniesiono stan epidemii COVID-19 w Polsce, a w szpitalach nie ma już oddziałów covidowych, wielu pacjentów umawia się na odkładane w czasie pandemii wizyty i zabiegi.

W szpitalu wszystkie oddziały pełne

Dr Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie, mówi Interii: - W szpitalu mamy wszystkie oddziały pełne. Takiej sytuacji nigdy nie było, aby wszędzie był komplet. Do poradni specjalistycznych czas oczekiwania mamy taki sam, natomiast faktycznie przyjmujemy obecnie więcej pacjentów w tych samych godzinach.

 

Dyrektor szpitala nie chce uogólniać i mówić, w jakim stanie przyjmowani są pacjenci. - Muszę  jednak przyznać, że odnosimy wrażenie, iż wielu pacjentów zgłasza się ze schorzeniami bardziej zaawansowanymi - przyznaje dyrektor. - Część z nich czekało i odkładało wizytę, bardziej bali się leczenia, niż choroby - mówi dr Jerzy Friediger.

Oczekiwanie na "lepsze czasy"

- Niestety, ten dług zdrowotny po pandemii COVID-19 jest ogromny - wskazuje w rozmowie z Interią Tomasz Karauda, lekarz Oddziału Pulmonologii i Alergologii w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. N. Barlickiego w Łodzi.

 

ZOBACZ: Odszkodowania po szczepionkach. 418 postępowań, wypłacono łącznie ok. 700 tys. zł

 

W oddziale, w którym pracuje, ma tylu chorych, że nie mieszczą się w salach. Muszą być umieszczani na korytarzach.

 

- Jak długo tu pracuję, to nigdy tylu pacjentów u nas nie było. Bywają wśród nich osoby, które przez rok, dwa, czekały na "lepsze czasy", by podjąć leczenie. Jeszcze wtedy czuły się dobrze, a teraz mają już bardzo zaawansowane zmiany - wskazuje lekarz.

Zaniedbała diagnostykę wiedząc, że ma guza

- Mieliśmy w oddziale pacjentkę, która trafiła do nas z dusznością. Ona bardzo bała się COVID-19, do tego stopnia, że nie chciała odwiedzać szpitali, zaniedbała diagnostykę, choć wiedziała, że ma guza. Pytała, czy została zakażona, i dlatego ma taką duszność. Wykluczyliśmy zakażenie koronawirusem - to guz tak się rozrósł, że nie mogła oddychać. Mówiła: umieram z powodu choroby, której bałam się mniej, niż koronawirusa, a powinno być na odwrót. Po trzech dniach zmarła - opowiada Tomasz Karauda.

 

I dodaje: - Przez cały okres pandemii podkreślaliśmy, że osoby z chorobą nowotworową nie mogą czekać. Powinny się szczepić i podchodzić do diagnostyki i leczenia.

 

Czytaj więcej na Interii.

 

- Przyjmowane są też do nas osoby z chorobami śródmiąższowymi płuc, które diagnostykę odkładały. U nich ta diagnostyka i włączenie leczenia immunosupresyjnego może być warunkiem spowolnienia postępu choroby. Niezgłoszenie się do lekarza może w ich przypadku skutkować skróceniem ich życia. Oni zapłacą ogromną cenę.


Lekarz podkreśla, że obecna sytuacja "to oczywiście nie tylko wina pacjentów, ale i systemu".

 

- My staraliśmy równolegle leczyć te osoby w trakcie pandemii, ale tak dużo było chorych z powikłaniami po COVID-19, że nie dało się przyjąć wszystkich. Nie byliśmy w stanie jako system zapewnić odpowiedniej opieki dla obu grup chorych. Będziemy zbierali tego żniwo w najbliższych latach - ocenia lekarz.

"Ludzie biedni stają się biedniejsi zdrowotnie"

Tomasz Karauda wskazuje jeszcze na jeden problem. Chodzi o inflację.

 

- Kolejki do specjalistów na NFZ są długie i jeśli ktoś nie chce, albo nie może czekać, musi się liczyć z większym kosztem wizyty u lekarza prywatnego. Ludzie, którzy mają więcej pieniędzy, mają większą szansę na szybszą diagnostykę i leczenie - ocenia lekarz. I dodaje, że pracując dodatkowo w Szpitalu Powiatowym w Łęczycy widzi, jak nieraz całe rodziny skrzykują się, żeby zebrać pieniądze na to, by ktoś z ich bliskich mógł dostać się do specjalisty prywatnie. - Coraz gorzej im te pieniądze będzie teraz zgromadzić. Ludzie biedni stają się coraz biedniejsi zdrowotnie. Oszczędzają na zdrowiu, by mieć na inne wydatki pierwszej potrzeby. Sytuacja u niektórych bywa dramatyczna - wskazuje lekarz.

 

Na koniec stwierdza: - Ten dług zdrowotny się wyrówna, ale to wymaga czasu. Myślę, że rok-dwa do bilansu sprzed pandemii. To jednak zależy od tego, jaka będzie jesień - czy przyniesie wzrost zachorowań na COVID-19. Jeśli tak, rządzący będą musieli podjąć decyzję, gdzie tych zakażonych pacjentów hospitalizować. Oni muszą trafiać do szpitali covidowych, po to, by te klasyczne skupiły się na nadrabianiu długu zdrowotnego.

 

Magdalena Raducha, Interia Wydarzenia

 

an/Interia Wydarzenia
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie