Donald Tusk: trzeba robić wszystko, aby raty kredytów nie zabiły młodych ludzi

Polska
Donald Tusk: trzeba robić wszystko, aby raty kredytów nie zabiły młodych ludzi
PAP/Marcin Gadomski
Proponujemy doprowadzić do tego, żeby rata kredytu wróciła do poziomu z końca minionego roku - powiedział Tusk

Mieszkanie dla młodych ludzi powinno być standardem i nie może być przywilejem bogaczy. Dlatego proponujemy doprowadzić do tego, żeby rata kredytu wróciła do poziomu z końca minionego roku – powiedział w Puławach szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk.

Tusk podczas czwartkowego spotkania z mieszkańcami Puław (woj. lubelskie) pytany był m.in. o sposoby rozwiązania problemu drogich mieszkań dla młodych ludzi. Szef PO przyznał, że "mieszkanie dla młodych ludzi powinno być standardem i nie może być przywilejem bogaczy". - Wiadomo, że mieszkania nie dostajemy z dnia na dzień, może trzeba wziąć kredyt, może samemu zbudować, ale to musi być osiągalne. Nie podzielam poglądu, że mieszkanie należy się każdemu, bez względu czy coś robi w tym kierunku czy nie. Trzeba na to mieszkanie zarobić, ale powinno być ono dostępne dla każdego, kto pracuje – powiedział.

 

ZOBACZ: Donald Tusk: najbliższe wybory będą wolne, ale nie będą uczciwe

 

Przypomniał, że Platforma Obywatelska miała kilka programów mieszkaniowych dla młodych ludzi, które dotyczyły dotowania kredytów na mieszkanie lub budowę domu.

Tusk: Trzeba robić wszystko, aby raty kredytu nie zabiły młodych ludzi 

- Dzisiaj mamy na pokładzie pożar, dlatego proponujemy, biorąc pod uwagę gigantyczne pieniądze, jakie zarabiają banki czy firmy energetyczne na drożyźnie, doprowadzić do tego, żeby rata kredytu wróciła do poziomu z końca minionego roku – przekonywał.

 

Zdaniem Tuska "nie jest łatwo zdusić inflację, ale dziś trzeba zrobić wszystko, aby raty kredytów nie zabiły młodych ludzi, którzy są płatnikami kredytu hipotecznego i nie chcieliby sprzedawać mieszkania czy domu".

 

ZOBACZ: Władysław Kosiniak-Kamysz: Wysokie raty kredytów i inflacja rujnują budżety polskich rodzin

 

- To jest rzecz absolutnie najważniejsza, dlatego mogę powiedzieć odpowiedzialnie, że dziesiątki miliardów złotych każdego roku jest wyrzucanych w błoto, między innymi poprzez idiotyczne niedokończone, zmarnowane inwestycje. Mądre wykorzystanie tych funduszy mogłoby pomóc kredytobiorcom, tylko to wymaga samodyscypliny – podkreślił. - Kiedy byłem premierem to kancelaria prezesa rady ministrów, czyli bezpośrednia administracja, moje zaplecze kosztowała 100 milionów złotych. Morawiecki i jego bezpośrednie zaplecze to jest prawie 900 milionów złotych – powiedział.

 

W jego ocenie państwo musi przede wszystkim doprowadzić do tego, że osoba ciężko pracująca nie będzie miała mniej pieniędzy, niż osoba niepracująca. - Żeby młodzi ludzie, którzy wchodzą na rynek pracy uwierzyli znowu w to, że praca daje owoce i warto pracować – podkreślił.

Tusk: sprzątanie po PiS-ie to proces na rok, może dwa

Tusk podczas wystąpienia nawiązał też do kwestii przywrócenia praworządności w Polsce. - Można przywracać praworządność na podstawie wyroków, które zapadały w Polsce, w europejskich Trybunałach i które mogą zapadać także po wygranych wyborach. Decyzje, które zostały podjęte nielegalnie przez PiS nie będą - moim zdaniem - wymagały ustawowego uchylenia, one są nielegalne i będą po prostu uchylone – stwierdził.

 

ZOBACZ: Ceny na stacjach Orlenu. Tusk: nikt nie łupił kierowców jak Daniel Obajtek. Szef koncernu odpowiada

 

Dodał, że "sprzątanie po PiS-ie to jest proces na rok, może na dwa lata". - To czas bardzo ciężkiej pracy, ale mam wrażenie, że można to bardzo szybko odbudować. Jeśli wygramy te wybory, jeśli na listach wyborczych nie będzie zdrajców, to zwycięstwo, w które głęboko wierzymy, nie będzie zwycięstwem 200 głosami więcej – podsumował.

dsk/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie