"Interwencja". Sądziła, że dzwonią z banku. Straciła wszystko

Polska
"Interwencja". Sądziła, że dzwonią z banku. Straciła wszystko
Polsat News

Ewa Jańczak ma 22 lata i jest studentką z Gdyni. Pracuje w jednej z sieci handlowych. Na początku kwietnia odebrała telefon. To był początek problemów, które finalnie doprowadziły do wyczyszczenia jej konta z 11 tys. zł oraz zaciągnięcia pożyczki. Szczegóły procederu opisali reporterzy programu "Interwencja".

- Przedstawił się pan jako pracownik banku, z pytaniem czy wnioskowałam o pożyczkę na 22 tys. zł. Odpowiedziałam, że nie. Otrzymałam informację, że on ten wniosek anuluje, zawiadomi policję o tej sytuacji i powiadomi też mój bank, który może się ze mną kontaktować – opowiada.

 

ZOBACZ: Katowice. Oszuści wynajmowali Ukrainkom nieistniejące mieszkania. Areszt i dozór

 

W trakcie drugiej rozmowy z rzekomą pracownicą banku pani Ewa zdążyła jeszcze sprawdzić numer z jakiego do niej dzwoniono. Był to numer identyczny jak numer infolinii w banku, w którym ma konto.

"Przedstawiła się jako pracownica mojego banku"

- Pani przedstawiła się jako pracownica mojego banku. Tłumaczyła, że otrzymała informację, że na moim koncie są jakieś oszukańcze ruchy. Na oficjalnej stronie banku numer się zgadzał, centrum techniczne Pekao S.A. – wspomina Ewa Jańczak.

- Przestępcy dysponują instrumentami, które pozwalaj na naszym telefonie wyświetlać inne dane niż te, z których dzwonią. Tylko to jest kolejny raz pytanie w stronę banku a nie nas, konsumentów: dlaczego nie ma działań, żeby uchronić konsumentów przez takimi telefonami – mówi Michał Nowak, pełnomocnik pani Ewy.

 

- Na moim prywatnym koncie były 2 tysiące złotych, a na moim koncie oszczędnościowym 9,5 tys. zł. Ona mówiła, że pieniądze wypływają i aby namierzyć IP hakera, potrzebują mojej pomocy w postaci zainstalowania aplikacji. Zostałam poinformowana, że jeżeli się rozłączę i aplikacji nie ściągnę, wszystkie środki, które są na moim koncie znikną i bank nie będzie za nie odpowiedzialny.

 

ZOBACZ: Ponad 800 zarzutów korupcyjnych dla małżeństwa lekarzy. Wyłudzili 120 tys. zł


Dostałam też informację, że został złożony wniosek o kredyt na 57 tysięcy zł i żeby anulować ten wniosek, muszę odesłać SMS, który dostanę - mówi Ewa Jańczak.

 

WIDEO: Materiał programu "Interwencja" o oszustach 

 

Oszuści przejęli dostęp do konta

 

Po zainstalowaniu aplikacji oszuści przejęli dostęp do konta pani Ewy. Zniknęły z niego oszczędności kobiety. Przestępcy wzięli również kredyt. O komentarz poprosiliśmy bank, w którym pani Ewa ma konto. Odpowiedź otrzymaliśmy przez e-mail. To jego fragment.

 

"Możemy wnioskować, że mamy do czynienia z oszustwem, polegającym na tym, że oszust za pomocą kontaktu telefonicznego podszywa się pod pracownika banku i przekonuje ofiarę do wykonania określonych czynności. Najczęściej chodzi o to, aby poszkodowany zainstalował program lub aplikację do zdalnej kontroli urządzenia" - Biuro Komunikacji, Bank Pekao SA.

 

ZOBACZ: Łomża. Oszustwo metodą "na zdalny pulpit". Kobieta straciła 18 tysięcy złotych

 

- Jak bank może przydzielić kredyt na taką kwotę dziewczynie, która ma 22 lata, nie ma mieszkania, żyje z tego co zarobi, musi zapłacić za studia, ratę kredytu, kupić jedzenie – komentuje pani Monika, siostra pani Ewy.

Pełnomocnik oszukanej: W mojej ocenie to niedopatrzenie banku

Pani Ewa zgłosiła sprawę do prokuratury. Jej konto zostało zablokowane do momentu wyjaśnienia sprawy. Kobieta chce walczyć o odzyskanie pieniędzy, czyli ponad 11 tysięcy.

 

- W mojej ocenie to jest niedopatrzenie banku, to powinno był zrektyfikowane na etapie brania pożyczki. Bank powinien, dnia następnego po stwierdzeniu nieautoryzowanej transakcji, środki na rachunek zwrócić – mówi Michał Nowak, pełnomocnik pani Ewy.

grz/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie