Pegasus. Nowe doniesienia. "PiS oszukało posłów"

Polska
Pegasus. Nowe doniesienia. "PiS oszukało posłów"
Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay
"Wyborcza": 25 mln zł miało trafić na "inne działania" zapobiegające przestępczości

Zakup systemu Pegasus z Funduszu Sprawiedliwości był precyzyjnie zaplanowaną operacją resortu sprawiedliwości i CBA; na każdym etapie zadbano o kamuflaż - pisze w poniedziałek "Gazeta Wyborcza".

Zdaniem "GW", zakup systemu Pegasus zrealizowano ze środków Funduszu Sprawiedliwości, nad którym pieczę sprawują Zbigniew Ziobro i jego ludzie. W ocenie gazety, CBA i resort sprawiedliwości przeprowadziły "precyzyjnie zaplanowaną operację", a na jej każdym etapie "zadbano o kamuflaż". 

 

ZOBACZ: Premier Mateusz Morawiecki skomentował inwigilowanie systemem Pegasus senatora Krzysztofa Brejzy

Dziennikarze "Wyborczej" przypomnieli o posiedzeniu sejmowej komisji finansów z 15 września 2017 roku. Zaakceptowała ona wtedy wniosek ministra sprawiedliwości ws. "zmian w planie finansowym Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej". Przedstawił go współpracownik Ziobry Michał Woś. 

"Wyborcza": 25 mln zł miało trafić na "inne działania" zapobiegające przestępczości

Woś wyjaśniał wówczas, że miesiąc wcześniej zmieniono zasady wypłacania pieniędzy z Funduszu, dodając "katalog instytucji z sektora finansów publicznych". Według dziennika, ten ruch mógł pozwolić CBA na zakup Pegasusa, chociaż na zebraniu komisji "nie pada o tym ani jedno słowo". 

 

ZOBACZ: "Czas wrócić do sprawy". Szef NIK Marian Banaś o sprawie inwigilacji i fakturze za zakup Pegasusa

"Posłowie nie wiedzą, że dzień wcześniej Woś wystąpił do Ministerstwa Finansów o zgodę na przeznaczenie 25 mln zł z Funduszu na 'inne działania", które mają 'służyć zapobieganiu przestępczości" - dodała "GW". 

 

W artykule czytamy też m.in. że ówczesna premier Beata Szydło spotkała się w lipcu 2017 r. ze swoimi odpowiednikami z krajów Grupy Wyszehradzkiej i premierem Izraela Beniaminem Netanjahu. To wówczas miała zapaść decyzja o sprzedaży licencji na Pegasusa rządom Polski i Węgier.

 

Michał Woś odniósł się do artykułu "Gazety Wyborczej", publikując post na swoim Twitterze: "Odgrzewany kotlet. Opisana dotacja była omawiana w Sejmie i mediach 4 lata temu."

AP pisała o inwigilacji Giertycha, Brejzy i Wrzosek

"Wyborcza" przekazała, iż CBA otrzymało 25 mln zł z Ministerstwa Sprawiedliwości w dwóch transzach. Resort finansów, który badał legalność zakupu, potwierdził, że "dyscyplinę finansów" naruszono wtedy "w stopniu nie wyższym niż znikomy", dzięki czemu - jak pisze dziennik - nikt nie poniesie konsekwencji. 

 

Przypomnijmy, że według amerykańskiej agencji AP za pomocą oprogramowania Pegasus inwigilowani w Polsce byli: mecenas Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek i senator Krzysztof Brejza w czasie, gdy był szefem sztabu wyborczego KO. Podkreśla się przy tym, że klientami stojącej za Pegasusem izraelskiej NSO Group są jednostki rządowe.

 

ZOBACZ: Pegasus. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie cyberataku na telefon Ewy Wrzosek

 

W poniedziałek Bogdan Rymanowski zapytał prezydenta Andrzeja Dudę w internetowej dogrywce "Gościa Wydarzeń" w Interii o doniesienia w sprawie użycia systemu Pegasus w Polsce. - Od tego są parlamentarzyści, żeby te sprawy były wyjaśnione w parlamencie - powiedział prezydent.

 

Na pytanie, czy należy powołać komisję śledczą, odpowiedział: Nie wykluczam, jeśli będzie taka decyzja posłów.

 

- Uważam, że jeżeli takie pojawiają się twierdzenia, to sprawa wymaga wyjaśnienia. Zwłaszcza, jeżeli tego typu twierdzenia dotyczą prokuratora, który prowadził jakąś sprawę. Zdumiewające były te informacje dla mnie, bo tak jak mówię, ja nigdy o tym nie słyszałem i nigdy też nie miałem żadnych dokumentów, które o czymś takim mogłyby stanowić, w związku z powyższym uważam, że sprawę trzeba wyjaśnić, skoro takie twierdzenia są - zaznaczył Andrzej Duda.

 

- Powtarzam jeszcze raz. Jest chociażby w Sejmie komisja do spraw służb specjalnych, która - jeżeli są wątpliwości - w pierwszej kolejności mogłaby się tym zająć - dodał.

Jarosław Kaczyński: Nie mam w tej sprawie dowodu

O sprawę pytany był też Jarosław Kaczyński w rozmowie z redaktorem naczelnym Interii Piotrem Witwickim i dziennikarzem Polsatu Marcinem Fijołkiem.

 

- Nie wiem, co z tym Pegasusem. Dostałem pismo od dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej, by wyjaśnić wątpliwości wokół rzekomego podsłuchu wobec Romana Giertycha. To się miało dziać w roku 2019, nie byłem wówczas wicepremierem do spraw bezpieczeństwa, nie mam o tym większego pojęcia - mówił prezes PiS.


Dodał: - Nie mam w tej sprawie dowodu. Będzie posiedzenie komitetu do spraw bezpieczeństwa, to ta sprawa wtedy stanie i poproszę o wyjaśnienia.

 

nb/ml/PAP/Interia Wydarzenia
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie