Stany Zjednoczone. Pierwsza ofiara Omikronu. Nie żyje 50-latek

Świat
Stany Zjednoczone. Pierwsza ofiara Omikronu. Nie żyje 50-latek
PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
Ponad 70 proc. nowych przypadków Covid-19 to wariant Omikron

50-letni mężczyzna, który zmarł w Houston w Teksasie to pierwsza ofiara wariantu Omikron w Stanach Zjednoczonych. Według danych Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom Omikron stanowi ponad 70 proc. nowych przypadków zakażeń w kraju.

O śmierci mężczyzny poinformowała sędzia hrabstwa Harris Lina Hidalgo. Jak podaje "Houston Chronicle", stało się to tuż po tym, jak na terenie hrabstwa podwyższono poziom zagrożenia na drugi najwyższy. W związku z błyskawicznym rozprzestrzenianiem się nowego wariantu koronawirusa, w ciągu tygodnia procent pozytywnych testów wzrósł w Houston ponad dwukrotnie.

 

Jak wynika z danych, które upubliczniły w poniedziałek Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC), podobna sytuacja panuje w całym kraju. Według zrewidowanych statystyk, w ubiegłym tygodniu aż 73,2 proc. wykrytych przypadków Covid-19 były związane z nową odmianą koronawirusa. Jeszcze tydzień wcześniej było to 12,6 proc.

 

ZOBACZ: Omikron w Polsce. Rośnie liczba przypadków zakażeń nowym wariantem

 

Łącznie w USA notuje się średnio ponad 131 tys. nowych zakażeń dziennie i prawie 1,3 tys. zgonów. Obie statystyki szybko rosną; w poniedziałek wykryto prawie rekordową liczbę 300 060 nowych przypadków - najwięcej od 8 stycznia tego roku.

Pierwsza ofiara Omikronu w USA. Joe Biden zachęci do szczepień

We wtorek przemówienie na temat sytuacji pandemicznej ma wygłosić prezydent USA Joe Biden, w którym ponownie ma podkreślić znaczenie szczepień. W ubiegły czwartek Biden ostrzegł niezaszczepionych Amerykanów, że mają przed sobą "zimę ciężkiej choroby i śmierci (...) dla siebie, swoich rodzin i szpitali". Do szczepień zachęcił też były prezydent Donald Trump, który ujawnił, że przyjął dawkę przypominającą szczepionki.

 

ZOBACZ: WHO: Omikron omija barierę immunologiczną wytworzoną przez szczepienia i infekcje

 

W poniedziałek Biały Dom poinformował, że zakażenia doznał jeden z pracowników Białego Domu średniego szczebla, który w ubiegły piątek spędził w pobliżu prezydenta pół godziny na pokładzie Air Force One. Test wykonany w piątek dał wynik negatywny, ale następny - przeprowadzony w poniedziałek już po wystąpieniu u mężczyzny pierwszych objawów - wykazał obecność koronawirusa.

dsk/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie