"Mamy do czynienia z największym atakiem politycznym po 1989 r.". Łukasz Mejza odpowiada na zarzuty

Polska
"Mamy do czynienia z największym atakiem politycznym po 1989 r.". Łukasz Mejza odpowiada na zarzuty
PAP/Tomasz Gzell
Konferencja wiceministra sportu Łukasza Mejzy

- Przez ostatnie dni mamy do czynienia z największym atakiem politycznym po 1989 r. Atakiem na Zjednoczoną Prawicę i większość rządową. Atakiem bezpardonowym i bez precedensu - mówił w środę wiceminister sportu Łukasz Mejza na konferencji prasowej.

- Mamy do czynienia przez ostatnie dni z największym atakiem politycznym po 1989 roku. Atakiem na Zjednoczoną Prawicę i atakiem na większość rządową. Atakiem bezpardonowym i bez precedensu. Atakiem, w którym przekroczono wszystkie możliwe granice, aby obalić rząd. Atakiem, w którym manipulując faktami, do walki politycznej wykorzystuje się chore, niewinne osoby i ich rodziny. Atak ten jest wymierzony we mnie, ale jego celem jest obalenie większości rządowej - przekonywał na konferencji prasowej Łukasz Mejza.

 

Mejza przekonywał, że artykuły na jego temat nie były "rzetelnym dziennikarstwem", ale "próbą zniszczenia jego cywilnej osoby".

Polityk przypomniał, że został wybrany z list opozycyjnych. - Atak medialny, nakręcenie spirali nienawiści, tej fali hejtu ma na celu zniszczenie mnie psychiczne, tak żebym miał dość polityki i z niej zrezygnował. Abym zrezygnował z bycia posłem na Sejm RP. Jeżeli zrezygnuję, to w moje miejsce wejdzie poseł opozycyjny. Wtedy opozycja uzyska większość i wywoła kryzys parlamentarny - mówił.

 

ZOBACZ: Sondaż: większość Polaków za dymisją wiceministra sportu Łukasza Mejzy


Wiceminister sportu dodał, że za jego działalność polityczną i wybory "bardzo wysoką cenę płaci jego rodzina i przyjaciele", którzy "są nękani i zastraszani przez przedstawicieli mediów, działających na zlecenie opozycji".

Łukasz Mejza: Jestem tu po to, żeby bronić mojego dobrego imienia

- Jestem tu po to, żeby bronić mojego dobrego imienia, nie tylko przed mediami, ale też na drodze prawnej - zapewnił polityk, dodając, że ma napisanych kilkadziesiąt pozwów dot. m.in. naruszania jego dobrego imienia, a także wniosków o sprostowania.

Dlaczego poświęca się tyle czasu mi, atakując mnie medialnie, a nie poświęca się i nie wymaga dymisji od Tomasz Grodzkiego. W jego sprawie przesłuchano 180 osób i stwierdzono 14 zdarzeń korupcyjnych. Prokuratura nie może postawić mu zarzutów, bo opozycja, która tak ochoczo krytykuje mnie na podstawie pomówień, od ponad 250 dni blokuje głosowanie nad uchyleniem immunitetu - mówił Mejza.

Wiceminister sportu zaznaczył, że chciał "pomagać chorym ludziom w organizowaniu wyjazdów na terapie zagraniczne". - A tutaj, z tego co mówią świadkowie z imienia i nazwiska, mieliśmy do czynienia z uzależnianiem leczenia śmiertelnie chorych umierających ludzi od przyjmowania łapówek. Nie dziwi państwa, że ci dziennikarze nie domagają się dymisji marszałka Grodzkiego, a domagają się mojej dymisji? - pytał Mejza.

 

Po zakończeniu konferencji wiceminister nie odpowiadał na pytania dziennikarzy.

 

"Po konferencji Ł. Mejzy napiszę tak: długo jestem w Sejmie, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Buta, wulgarność, absolutny brak wyrzutów sumienia" - skomentował na Twitterze poseł PO Marcin Kierwiński.

"Branie na litość, teatr, oskarżenie o atak polityczny, historia choroby" - skomentowała Katarzyna Lubnauer.

 

Do sprawy Łukasza Mejzy odwołał się w środę także wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Powiedział, że nie widział konferencji Mejzy, ale czeka na informację służb w sprawie doniesień dotyczących wiceministra sportu. - Słyszałem o występie, że tak powiem, osoby, która poddana została terapii - dodał Terlecki, nawiązując do osoby towarzyszącej Mejzie podczas konferencji.

 

Dopytywany, czy nie czuje obrzydzenia w związku z tym, że Zjednoczona Prawica musi opierać się na ludziach takich jak Łukasz Mejza. - Życie jest brutalne. Różni posłowie trafiają do Sejmu - odpowiedział Terlecki.

Firma medyczna Mejzy

Pod koniec listopada Wirtualna Polska podała, że Mejza założył w przeszłości firmę medyczną, która miała się specjalizować w kosztownym leczeniu nowatorskimi metodami chorych na raka, Alzheimera czy Parkinsona. Jak twierdzi portal, Mejza miał osobiście przekonywać potencjalnych pacjentów, w tym dzieci, o skuteczności stosowanych przez firmę metod, które jednak zarówno w Polsce, jak i na całym świecie uznawane są za niesprawdzone i niebezpieczne. Według portalu interes Mejzy nie wypalił, za to pozostawił po sobie wielu oszukanych pacjentów i ich rodziny.

Na wiceministra spadła ostra krytyka ze strony ugrupowań opozycyjnych. O tym, że sprawa będzie wyjaśniona, zapewniali m.in. premier Mateusz Morawiecki oraz szef PiS Jarosław Kaczyński.

 

 

an/polsatnews.pl/Interia Wydarzenia/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie