Szkocja. Ciało zmarłej przez sześć tygodni leżało w zamrażarce. Rodzina chce wyjaśnień

Świat
Szkocja. Ciało zmarłej przez sześć tygodni leżało w zamrażarce. Rodzina chce wyjaśnień
zdjęcie ilustracyjne, Pixabay/carolynabooth
Ciało zmarłej przez sześć tygodni znajdowało się w szpitalnej kostnicy

41-letnia Charlene McGregor zmarła niespodziewanie w Uniwersyteckim Szpitalu Królowej Elżbiety w Glasgow. Kobieta czekała na zabieg usunięcia torbieli za uchem. Po śmierci jej ciało przez sześć tygodni znajdowało się w szpitalnej kostnicy, co wpłynęło na wyniki sekcji zwłok. Rodzina żąda wyjaśnień. Lekarze twierdzą, że zapomnieli o pacjentce.

Kobieta w ramach przygotowania do zabiegu przyjmowała antybiotyki i pozostawała pod obserwacją lekarzy. 12 marca w godzinach porannych została znaleziona martwa w swoim szpitalnym łóżku. - W nocy przed śmiercią prosiła pielęgniarki, aby dały jej cokolwiek na sen. To było około drugiej w nocy. O 6 rano była martwa - mówił w rozmowie z "Daily Record" brat zmarłej, William. 

 

Kobieta osierociła czworo dzieci. Rodzina została poinformowana, że ze względu na pandemię Covid-19 wyniki sekcji zwłok zmarłej będą znane później niż zwykle. Gdy jednak po sześciu tygodniach bliscy skontaktowali się z personelem szpitala, usłyszeli, że ciało nadal znajduje się w szpitalnej kostnicy. 

"Czy celowo zostawili ją tam na sześć tygodni"

- Nie mogę przestać się zastanawiać, czy gdybyśmy się z nimi nie skontaktowali, moja siostra nadal by tam leżała? I czy celowo zostawili ją tam na sześć tygodni, ponieważ wiedzieli, że ktoś popełnił błąd i gdyby była w zamrażarce tak długo, sekcja zwłok by takiego błędu nie wykaszała? - zastanawiał się brat zmarłej.

 

Szpital poinformował, że po sześciu tygodniach przetrzymywania ciała w zamrażarce, wyniki sekcji zwłok będą niejednoznaczne. 

 

ZOBACZ: Lek przeciw COVID-19. EMA zaleca tocilizumab przy ciężkim przebiegu choroby

 

Toksykologia wykazała, że przyczyną zgonu było przedawkowanie metadonu (leku przeciwbólowego, silniejszego od morfiny - red.).

 

- Powiedziano nam, że poziom metadonu w jej organizmie zabiłby każdego. Ale skąd ona to wzięła? Czy ktoś przez pomyłkę przepisał za dużo? Chcemy odpowiedzi, ale nikt nam ich nie udziela - przyznaje William. Jego zdaniem szpital próbuje zatuszować swój błąd i wykorzystać fakt, że zmarła Charlene przez lata miała problem z narkotykami. 

 

Rodzina zmarłej na jej pochówek czekała dwa miesiące. Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić jak doszło do zgonu pacjentki w szpitalu.  

 

 

dsk/ml/Daily Record/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie