Żaryn: Powrót kilkuset migrantów do kraju pochodzenia nie oznacza końca kryzysu migracyjnego

Polska
Żaryn: Powrót kilkuset migrantów do kraju pochodzenia nie oznacza końca kryzysu migracyjnego
Polsat News
Ostatniej doby ponad 170 próbowało przekroczyć polsko-białoruską granicę

Białoruś organizuje dla migrantów loty powrotne z Mińska do kraju pochodzenia. Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że powrót kilkuset migrantów z Białorusi do krajów ojczystych nie oznacza końca kryzysu migracyjnego.

Rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn przekazał, ze "wczoraj z Mińska odleciał samolot ze 118 cudzoziemcami sprowadzanymi na Białoruś w celu zasilania tego szlaku migracyjnego, te osoby podejmowały próby przekroczenia granicy, podobny lot organizowany jest dzisiaj". 

- Mamy też informacje, że jedno z tzw. biur podróży, które organizowało podróże do Białorusi, szuka chętnych do powrotu do krajów ojczystych - przekazał. - Te loty mogę być powodem do twierdzeń o deeskalacji, jednak sądzimy, że jest przedwcześnie, by o tym mówić - ocenił Żaryn.

 

ZOBACZ: Kryzys na granicy. Straż Graniczna: stan kobiety, która poroniła, jest ciężki

 

Wyjaśnił, że wszyscy klienci tego podmiotu którzy zostali sprowadzeni na Białoruś mogą skorzystać z tego lotu bezpłatnie, wszyscy inni muszą zapłacić kilkaset dolarów.  

- Reżim Łukaszenki szuka innych dróg i kierunków, by podtrzymać kryzys i ominąć aktualnie zablokowane trasy (...) Rotacja migrantów może być manipulacją na skalę międzynarodową - powiedział. 

"Twarda postawa Polski" 

- Część cudzoziemców jest odsyłana do swoich krajów ojczystych. Te sygnały to jednak nie jest dowód zmiany, czy wycofania się z planu strategicznego reżimu Łukaszenki. Te decyzje i te loty mogą być na pierwszy rzut oka oznaką deeskalacji tego kryzysu, ale uważamy jednoznacznie, że takie wnioski byłoby przedwczesne - tłumaczył Żaryn.

 

ZOBACZ: Granica polsko-białoruska. Żaryn: dochodzi do coraz większej agresywności cudzoziemców

 

- Widzimy coraz większą agresywność na naszej linii granicznej. Wciąż powtarzające się próby forsowania naszej granicy i te próby, jak szacujemy, będą kontynuowane (...) Z drugiej strony widzimy również, że reżim Łukaszenki wciąż poszukuje nowych kierunków, żeby cudzoziemców na Białoruś sprowadzać. Mamy sygnały, że w najbliższym czasie może ulec intensyfikacji wykorzystanie trasy między Moskwą a Mińskiem do celów zasilenia tego kryzysu organizowanego przez służby białoruskie - podkreślił rzecznik koordynatora służb specjalnych.

 

- Wiemy, że reżim Łukaszenki poszukuje innych kierunków tak, by te, które są w tej chwili przyblokowane, czy zablokowane, wręcz uzupełnić czy ominąć - dodał Żaryn.

Ostatnia doba na granicy 

Rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska podczas wtorkowej konferencji przestawiła sytuację na granicy polsko-białoruskiej.

 

- W poniedziałek, około godziny 21 na odcinku ochranianym przez placówkę Straży Granicznej w Białowieży doszło do próby nielegalnego przekroczenia granicy - przekazała.

 

Dodała, że była to 50-osobowa grupa migrantów.

 

ZOBACZ: Białoruś. Służby instruują migrantów, w jaki sposób nożem atakować polskich funkcjonariuszy

 

- 18 osób forsowało siłowo granicę. Rzucały kamieniami, kładły kładkę na concertinę, mieli też przy sobie drabiny. Użyto również po stronie białoruskiej granatów hukowych. Te osoby wdarły się na teren Polski na odległość kilku metrów. Zostały zatrzymane. Wśród nich 13 osób to obywatele Iraku, 5 obywateli Egiptu. Osoby zostały poinformowane o obowiązku opuszczenia terytorium Polski i doprowadzone do linii granicy - dodała.

 

 

Kolejna 50-osobowa grupa cudzoziemców zebrała się około godziny 22.30 na odcinku ochranianym przez placówkę Straży Granicznej w Mielniku.

 

- Te osoby chciały przekroczyć granicę, ale po jakimś czasie oddaliły się i nie przekroczyły granicy - przekazała Michalska.

 

Jak zaznaczyła, pojedyncze zdarzenia miały miejsce na odcinku ochranianym przez placówkę w Szudziałowie. Były to mniejsze grupy - kilkuosobowe.

 

ZOBACZ: Korwin-Mikke o strzelaniu do migrantów. Zacytował starożytną zasadę

 

- Osoby te rzucały kamieniami, konarami w stronę polskich służb. Nikt nie przekroczył granicy na tym odcinku - powiedziała rzeczniczka SG.

 

- W wyniku wczorajszych zdarzeń żaden z funkcjonariuszy SG, żołnierzy nie doznał obrażeń. Również nikt z cudzoziemców nie wymagał udzielania pomocy medycznej - podsumowała Michalska.

 

Ostatniej doby zanotowano 174 próby nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski. 66 cudzoziemcom wydano postanowienia o opuszczeniu terytorium naszego kraju.

 

 

Od początku roku SG zanotowała ponad 35 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego ponad 6 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

 

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

 

Do połowy przyszłego roku na odcinku granicy z Białorusią stanie stalowy płot zwieńczony drutem kolczastym i wzbogacony o urządzenia elektroniczne. Zapora o długości 180 km i 5,5 m wysokości powstanie na Podlasiu. Wzdłuż granicy zamontowane będą czujniki ruchu, kamery dzienne i nocne. Na Lubelszczyźnie naturalną zaporą jest Bug.

 

 

mad/Polsat News/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie