Andrzej Dera: nikt ze strony polskiej nie rozmawiał z Łukaszenką, żeby go nie uwiarygadniać

Polska
Andrzej Dera: nikt ze strony polskiej nie rozmawiał z Łukaszenką, żeby go nie uwiarygadniać
PAP/EPA/BELARUS PRESIDENT PRESS SERVICE / HANDOUT
Aleksandr Łukaszenka

Nikt ze strony polskiej nie rozmawiał z Aleksandrem Łukaszenką, żeby go nie uwiarygadniać. Nie jest on uznawany przez świat demokratyczny jako prezydent – powiedział w niedzielę prezydencki minister Andrzej Dera.

Dera, który był jednym z niedzielnych gości w programie "Kawa na ławę" w TVN24, został zapytany, na ile Polska i polska dyplomacja dziękuje dzisiaj kanclerz Niemiec Angeli Merkel za rozmowę z Aleksandrem Łukaszenką, a na ile ma do niej pretensje.

 

Prezydencki minister odparł, że problemem wynikającym z tej rozmowy "jest uwiarygodnienie Łukaszenki, który jest dyktatorem".

 

ZOBACZ: Sekretarz stanu USA Antony Blinken wyraził "realne obawy" ws. aktywności Rosji na granicy z Ukrainą

 

Według niego Polska uzyskała wielki sukces na arenie międzynarodowej, "ponieważ cała demokratyczna Europa, (...) cały demokratyczny świat w tej sprawie mówi jednym głosem". - Komisja Europejska mówi jednym głosem, Rada Europejska mówi jednym głosem, NATO mówi jednym głosem, Zgromadzenie Ogólne ONZ mówi jednym głosem. Wszyscy potępiają to, co dzieje się na tej granicy i w jaki sposób są ludzie wykorzystywani przez Łukaszenkę, że jest to element wojny hybrydowej i działania Polski są w tym momencie akceptowane – powiedział Dera.

"Nikt nie rozmawiał z Łukaszenką"

W jego ocenie "strona niemiecka w pełni akceptuje to, co dzieje się na naszej granicy i w pełni popiera, to co się dzieje". Prezydencki minister zwrócił też uwagę, że "nikt ze strony polskiej nie rozmawiał z Łukaszenką, żeby go nie uwiarygadniać". - Nie jest on uznawany przez świat demokratyczny jako prezydent – dodał Dera.

 

Powiedział też, że bardzo się cieszy, że w tej sprawie zmieniła się narracja wewnętrzna w naszym kraju.

 

ZOBACZ: Kryzys na granicy. Premier Mateusz Morawiecki przybył do Wilna na spotkanie z premier Szimonyte

 

- Pierwsze ruchy, takie idiotyczne, głupie, które robiła opozycja, przedstawiciele opozycji nie całej, ale patrzę na Platformę Obywatelską, patrzę na niektórych polityków Lewicy, którzy robili sobie happeningi na granicy, kiedy sytuacja była poważna. To było coś dramatycznego, coś, co nie może i nigdy nie powinno być akceptowane – zaznaczył prezydencki minister.

 

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 34 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego ponad 6 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

Kryzys na granicy. Wprowadzenie stanu wyjątkowego

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

 

Sytuacja zaostrzyła się przed tygodniem, kiedy niedaleko przejścia granicznego Kuźnica – Bruzgi po białoruskiej stronie granicy zgromadziła się duża grupa cudzoziemców, która podjęła siłową próbę sforsowania granicy. Grupa przeszła ostatecznie na samo przejście graniczne, gdzie w ostatni wtorek doszło do szturmu na granicę. W stronę polskich służb rzucane były m.in. kamienie i kłody drewna. Niektórzy funkcjonariusze zostali ranni.

 

Obozowisko stworzone przy przejściu ostatecznie opustoszało, a migranci skierowani zostali przez służby białoruskie do centrum logistycznego. W związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej ruch graniczny na przejściu drogowym w Kuźnicy został zawieszony od 9 listopada br. do odwołania.

aml/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie