Niemcy. Dramatyczna sytuacja w Bawarii. Od wtorku wprowadzą nowe obostrzenia

Świat
Niemcy. Dramatyczna sytuacja w Bawarii. Od wtorku wprowadzą nowe obostrzenia
PAP/EPA/FRIEDEMANN VOGEL
Tylko dzięki konsekwentnym ograniczeniom, takim jak 2G, możemy skutecznie chronić nasz system opieki zdrowotnej przed jeszcze bardziej dramatycznym obciążeniem - powiedział Minister Zdrowia.

Z uwagi na dużą ilość infekcji koronawirusa w Bawarii , gdzie sytuacja jest "niezwykle dramatyczna i niepokojąca", już od najbliższego wtorku obowiązywać będą zaostrzone środki ostrożności – oficjalnie potwierdził w sobotę portal Merkur.

Tygodniowa zapadalność (na 100 tys. mieszkańców) wynosi w Bawarii 455, w niektórych powiatach przekracza poziom 1000. Wyższy niż w Bawarii poziom odnotowuje się tylko w słabo wyszczepionych Turyngii i Saksonii. Średnia dla całych Niemiec to ok. 264.

 

ZOBACZ: Niemcy. Liczba nowych zakażeń koronawirusem gwałtownie rośnie, ponad 50 tys. infekcji

 

Na terenie Bawarii sytuacja pandemiczna "od tygodni zbliża się do szczytu: coraz wyższa zachorowalność, szpitale znajdują się już na granicy, są liczne zgony" – wylicza Merkur. Ministerstwo Zdrowia potwierdziło, że od przyszłego tygodnia zasada 2G (wstęp dla zaszczepionych i ozdrowieńców) będzie obowiązywać niemal w całej Bawarii.

 

- Obecna sytuacja jest niezwykle dramatyczna i niepokojąca – poinformował w piątek wieczorem bawarski minister zdrowia Klaus Holetschek. - Tylko dzięki konsekwentnym ograniczeniom, takim jak 2G, możemy skutecznie chronić nasz system opieki zdrowotnej przed jeszcze bardziej dramatycznym obciążeniem - dodał.

Medycy ostrzegają

Medycy ostrzegają przed zbliżającym się dużymi krokami "wąskim gardłem" na oddziałach szpitalnych. - Jeśli prognozy się sprawdzą, że za 14 dni ponad połowa pacjentów intensywnej terapii będzie pacjentami z Covid-19, to w końcu nas to przytłoczy – ostrzega jeden z dyrektorów szpitali na łamach Merkur.

 

ZOBACZ: Rekord zakażeń w Holandii. Najwięcej infekcji od początku pandemii

 

Najtrudniejsza sytuacja jest w powiecie Rottal-Inn (Dolna Bawaria) – tam Instytut Roberta Kocha (RKI) poinformował w piątek rano o tygodniowej zapadalności na poziomie 1156 przypadków (na 100 tys. mieszkańców), co czyni to miejsce ogólnokrajowym liderem w zakresie ilości nowych infekcji. Na drugim miejscu plasuje się Miesbach (Górna Bawaria) z wynikiem 1049.

 

Osiem z dziesięciu powiatów o najwyższej zapadalności znajduje się na terenie Bawarii, m.in. Muehldorf am Inn, Berchtesgaden, Traunstein. "Oddziały intensywnej terapii są całkowicie pełne, w dzielnicy Rottal-Inn jest teraz tylko jedno wolne łóżko" – informuje w sobotę "Tagesspiegel".

"W rzeczywistości nie ma kontroli"

Eksperci analizują, dlaczego koronawirus rozprzestrzenia się tak gwałtownie akurat w Bawarii.

 

"Wysokie ilości zachorowań nie są równomiernie rozłożone. Największe ogniska wirusa znajdują się raczej na południu, na skraju Alp i w Lesie Bawarskim" – pisze "Tagesspiegel" i wylicza możliwe przyczyny: przeważają tam obszary wiejskie, gdzie trudno o testy PCR, a ludzie w oczekiwaniu na wynik testu nie pozostają na kwarantannie.

 

Wskazuje się też na bliskość Austrii, gdzie liczby zachorowań są jeszcze wyższe, a na granicy "w rzeczywistości nie ma kontroli".

"Utrata zaufania do instytucji państwowych i mediów"

Ursula Muench, politolog z Akademii Edukacji Politycznej w Tutzing (Górna Bawaria) tłumaczy sytuację na terenie Bawarii postawami ludzi.

 

- W ostatnich latach, zwłaszcza na obszarach wiejskich, ogromnie wzrosła utrata zaufania do instytucji państwowych i mediów. Im dalej ludzie są od centrum, tym większa ich niechęć – podkreśla Muench.

 

- W tych regionach stosunkowo wysokie oceny ma skrajnie prawicowa AfD, wielu jest tu koronasceptyków. (…) Jednocześnie wskaźniki szczepień w wielu tych okręgach są znacznie poniżej ogólnej wartości dla Bawarii, która i tak pozostaje poniżej średniej ogólnoniemieckiej - dodała.

"Ogólny sceptycyzm"

Jak dodaje "Tagesspiegel", na obszarach wiejskich, w regionach konserwatywnych, "panuje ogólny sceptycyzm wobec nowego, a w wiejskich plotkach rzadkie, wyjątkowe przypadki mogą szybko zamienić się w ogólnie słuszną prawdę".

 

Rolnik z okręgu Garmisch-Partenkirchen nie chce się szczepić pomimo przewlekłej choroby układu oddechowego, ponieważ „nie ufa temu”. W jego otoczeniu „krążą szalone plotki o masowych chorobach mięśnia sercowego po szczepieniach, a prawie wszyscy zaszczepieni nie żyją".

 

Inni z kolei powtarzają, że "skutki uboczne szczepionek nie zostały zbadane, a koronawirus to po prostu zwykła grypa", albo że "wirus pojawia się i odchodzi", urządzając mimo zakazów spotkania towarzyskie w czasie kwarantanny – opisuje "Tagesspiegel".

rsr/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie