Wałcz. Dwulatek chodził po parapecie na trzecim piętrze. Nie pierwszy raz

Polska
Wałcz. Dwulatek chodził po parapecie na trzecim piętrze. Nie pierwszy raz
Polsat News
Z powodu chłopca spacerującego po parapecie policja interweniowała dwukrotnie

O krok od tragedii w Wałczu (woj. zachodniopomorskie), gdzie przechodzień zauważył spacerującego po parapecie na trzecim piętrze dwulatka. Chłopiec i jego siostra byli pod opieką pijanego ojca. Jak się okazało, miesiąc wcześniej mundurowi interweniowali w tym mieszkaniu z powodu chłopca stojącego w otwartym oknie.

Do zdarzenia doszło w wtorek przed godz. 11. Policja otrzymała informację, że na parapecie trzeciego piętra stoi małe dziecko. Zauważył je przechodzień, który zadzwonił na numer alarmowy, a następnie pobiegł do tego mieszkania.

Ojciec dzieci był pijany

Policjanci zastali w domu 31-letni ojca chłopca. - Mężczyzna tłumaczył, że po prostu zasnął - powiedziała polsatnews.pl asp. Beata Budzyń, oficer prasowy policji w Wałczu. W chwili zdarzenia w domu nie było matki dziecka. Mężczyzna miał pod opieką jeszcze trzyletnią córkę. 

 

ZOBACZ: Wałcz. Dwulatek chodził po parapecie okna. Był już na krawędzi. Interweniowała policja

 

31-latka poddano badaniu na obecność alkoholu. Okazało się, że ma 1,5 promila. 

 

Mężczyzna został zatrzymany. Usłyszał zarzut bezpośredniego narażenia dziecka na utratę życia lub zdrowia. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

 

- We wtorek sąd rodzinny w Wałczy podjął decyzję o odebraniu rodzinie dzieci. Trafiły do rodziny zastępczej. 

Nie pierwszy raz

- Okazało się, że to był ten sam adres i ten sam niespełna dwuletni chłopiec, który miesiąc temu stał na parapecie otwartego okna - wyjaśniła asp. Beata Budzyń. Wówczas (w połowie października) chłopiec był pod opieką matki, która była trzeźwa. 

 

ZOBACZ: Zarzuty dla ojca 3,5-latka, który spacerował po parapecie na 7 piętrze. Mężczyzna miał 2 promile

 

Mundurowi przeprowadzili wtedy rozmowę profilaktyczną z młodą matką. Z jej przebiegu wynikło, że kiedy kobieta zauważyła nieobecność synka, zaczęła go szukać. Zobaczyła synka na parapecie. Przy policjantach zabezpieczyła okno zamykając je na kluczyk. 

 

Policjanci przekazali wtedy sprawę do sądu rodzinnego oraz oraz prowadzili czynności wyjaśniające i sprawdzające pod kątem narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. 

 

pgo/grz/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie