Tusk do dziennikarza TVP: czuję się jak wtedy, kiedy przesłuchiwał mnie funkcjonariusz SB

Polska
Tusk do dziennikarza TVP: czuję się jak wtedy, kiedy przesłuchiwał mnie funkcjonariusz SB
PAP/Mateusz Marek
Donald Tusk

Jak słyszę TVP Info i tego typu pytania, to mam deja vu, czuję się mniej więcej tak samo jak wtedy, kiedy przesłuchiwał mnie funkcjonariusz SB - mówił Donald Tusk. Lider Platformy Obywatelskiej odpowiadał na pytania dziennikarza TVP Info Miłosza Kłeczka o "zdrady" europosłów PO podczas głosowania w Parlamencie Europejskim.

Na konferencji przewodniczącego PO dziennikarz TVP Miłosz Kłeczek pytał, kto podczas spotkania Tuska na ubiegłotygodniowym unijnym szczycie w Brukseli i na spotkaniu Europejskiej Partii Ludowej udzielił mu gwarancji, że Polska dostanie pieniądze z Funduszu Odbudowy, i z kim tam się dokładnie spotkał.

 

Tusk odpowiedział, że nic nie mówił o gwarancjach. Dziennikarz odpowiedział mu, że na konferencji mówił: "nikomu nie przyszło w Europie do głowy i nie przyjdzie, żeby karać Polaków", więc rozumie, że jednak otrzymał gwarancję.

 

ZOBACZ: Donald Tusk komentuje "für Deutschland" w TVP. Łukasz Schreiber odpowiada

 

- Nie, proszę pana. Jeśli pan słyszy swoje pytanie, to już się pan wstydzi - mówił Tusk do dziennikarza TVP, na co ten odparł: - Nie wstydzę się. Proszę mi nic nie sugerować, tylko proszę mi powiedzieć, z kim pan rozmawiał.

Donald Tusk: nie znaczy to, że będę ulegał tego typu manipulacjom

Tusk odparł, że najpierw musi wyeliminować tezę z pytania. - Nie dziwi mnie to, znamy pańską misję, ale nie znaczy to, że będę ulegał tego typu manipulacjom. Nie mówiłem nic o żadnych gwarancjach - dodał. - Mówiłem o tym, że wszyscy moi rozmówcy, w tym nowy kanclerz Austrii, wieloletnia kanclerz Niemiec, premier Słowenii i jednocześnie lider prezydencki słoweńskiej, wicepremier Irlandii, premier Chorwacji, wicepremier Belgii, premier Grecji, premier Słowacji - to było grono, z którym siedziałem na szczycie Europejskiej Partii Ludowej przy jednym stole na kilka godzin przed rozpoczęciem szczytu Rady Europejskiej - dodał.

 

- Wszyscy moi rozmówcy, bez wyjątku, z różnym nastawieniem, z różnym temperamentem, bo premier (Słowenii, Janez) Jansza jest bardziej tolerancyjny wobec PiS-u i Kaczyńskiego, można sobie wyobrazić, że np. wicepremier Irlandii z różnych powodów jest dużo bardziej krytyczny wobec rządu PiS-u w Polsce, ale wszyscy bez wyjątku bardzo by chcieli, to było zupełnie jednoznaczne, bardzo by chcieli, żeby rząd Polski podjął takie decyzje, które umożliwią odblokowanie pieniędzy dla Polski i wypłacenie tej pierwszej zaliczki - mówił Tusk.

 

ZOBACZ: Morawiecki w "Financial Times" o III wojnie światowej. Tusk: świat zdębiał

 

Jak zaznaczył lider PO, "nikt nie jest zainteresowany awanturą". - Każdy chciałby, bo każdy ma swoje kłopoty dzisiaj, żeby Unia Europejska działała jak jeden mechanizm, żeby żadne państwo nie czuło się pokrzywdzone i każdy mój rozmówca, z mniejszym lub większym naciskiem, mówi o bezwzględnej potrzebie szanowania prawa europejskiego i praworządności - powiedział.

 

- To jest ciągle dobry klimat, bo tam nikt na nikogo - pan musi dobrze znać to słowo - nikt na nikogo nie szczuje, tam każdy każdemu chce pomóc - na tym polega filozofia Unii Europejskiej i tego typu deklaracje, nie gwarancje, od każdego z nich słyszałem wielokrotnie i warto z tego skorzystać i to nie jest jakaś moja zasługa - mówił Tusk, zwracając się do dziennikarza TVP.

 

- Robię też wszystko, co w mojej mocy, ona jest ograniczona, ja dzisiaj nie jestem premierem, prezydentem, mogę trochę wpływać, trochę przekonywać, nie ja podejmuję dzisiaj decyzje, ale też proszę wszystkich moich rozmówców, tam jeszcze była szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która jest też członkinią naszej Europejskiej Partii Ludowej, żeby znaleźli taki sposób wyjścia z tego klinczu, równocześnie ratować polską praworządność i dać pieniądze Polakom, bo one nam, Polakom, się po prostu należą - dodał.

Tusk: wczoraj powinna być szybka decyzja, która odblokuje pieniądze dla Polski

Polityk Platformy zaznaczył, że teraz ruch - ws. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego - jest po stronie PiS i rządu. - Gdyby Kaczyński i Morawiecki tego publicznie nie zapowiedzieli, to ja mógłbym się jakoś zastanawiać, czy istnieją jakieś inne warianty, ale skoro zapowiedzieli, że są gotowi wycofać się z Izby Dyscyplinarnej, a więc chodzi o ten pierwszy krok, pierwszy odwrót z tego ataku na polski wymiar sprawiedliwości, to ja to wiem, ja to mówiłem też publicznie, że to będzie bardzo dobry powód, żeby przynajmniej zaliczkę wypłacić Polsce i co stoi na przeszkodzie, żeby to zrobić? Ja tego nie rozumiem - mówił.

 

Zapowiedział też, że Platforma i on osobiście nie będzie bronić Izby Dyscyplinarnej. - O co chodzi? W czym jest problem - pytał. - Wczoraj na Sejmie powinna być szybka decyzja, która odblokuje pieniądze dla Polski - mówił.

 

ZOBACZ: Wybory w Platformie. Donald Tusk wybrany przewodniczącym PO. Poparło go 97,4 proc. głosujących

 

Dziennikarz TVP wrócił do sugestii, że polityk zna pojęcie szczucia. - Pan zna na pewno doskonale pojęcie zdrady. Jeżeli pan zna pojęcie zdrady, to czy pan rekomendował europosłom Platformy Obywatelskiej to, żeby głosowali za rezolucją, która nakłania Komisję Europejską do wstrzymania Polsce środków z Krajowego Planu Odbudowy? Czy pan jest dumny z tego, że europosłowie Platformy Obywatelskiej tak zagłosowali? Czy na pana prośbę? - pytał Tuska.

 

- Jak byłem w pana wieku mniej więcej, byłem przesłuchiwany przez SB. To był rok 1982 czy 1983. Byłem wtedy aresztowany i wiedziałem, bo miałem pewną praktykę i doświadczenia, że jedyną praktyką jest odmawiać odpowiedzi na zadawane pytania - odpowiedział lider PO. - Jak słyszę TVP Info i tego typu pytania, to mam deja vu, czuję się mniej więcej tak samo jak wtedy, kiedy przesłuchiwał mniej funkcjonariusz SB, i pan pewnie też coś o tym wie - dodał.

Rezolucja PE

W ubiegły czwartek PE przyjął rezolucję, w której głęboko ubolewa nad decyzją polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 7 października, określając ją "jako atak na europejską wspólnotę wartości i prawa jako całość" i twierdząc, że Trybunał nie ma mocy prawnej i został przekształcony "w narzędzie legalizacji bezprawnych działań władz". W rezolucji, która ma charakter niewiążący i została przyjęta 502 głosami, przy 153 przeciw i 16 wstrzymujących się, PE żąda m.in., aby pieniądze podatników UE nie były przekazywane rządom, które "rażąco, celowo i systematycznie podważają wartości europejskie" oraz wzywa Komisję Europejską i Radę Europejską do działania.

 

7 października Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie wyższości konstytucji nad prawem unijnym, po rozpoznaniu wniosku premiera Mateusza Morawieckiego

an/PAP/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie