Stan wyjątkowy spowodowany kryzysem gazowym w Mołdawii. "Nie chcemy klęczeć przed Moskwą"

Polska
Stan wyjątkowy spowodowany kryzysem gazowym w Mołdawii. "Nie chcemy klęczeć przed Moskwą"
Wikimedia/Pudelek/zdjęcie ilustracyjne
MSZ Mołdawii: nie chcemy klęczeć przed Moskwą, nasz kraj przeszedł do historii

Szef MSZ Mołdawii Nicu Popescu w wywiadzie dla BBC skomentował obecny kryzys gazowy wywołany ograniczeniem dostaw surowca z Rosji i zaznaczył, że pierwszy raz w historii jego kraj zabezpieczył lokalne potrzeby poza Gazpromem.

- To najgorszy czas na kryzys gazowy w domu – stwierdził Popescu i wyraził opinię, że "Mołdawia znalazła się w takiej sytuacji, bo patrzy w kierunku Europy".

 

Minister przypomniał, że do poniedziałku, kiedy nadeszła dostawa gazu z PGNiG, obejmująca milion metrów sześciennych, 100 proc. tego surowca wykorzystywanego w Mołdawii pochodziło z Rosji. Kontrakt na zakup rosyjskiego gazu wygasł wraz z końcem września. Gazprom podniósł cenę, czemu mołdawska strona sprzeciwiła się.

Gazprom oskarża Mołdawię

Wobec braku nowej umowy, rosyjski gigant energetyczny ograniczył dostawy, co skłoniło Mołdawię do ogłoszenia trzydziestodniowego stanu wyjątkowego. Gazprom oskarżył Mołdawię o "sprowokowanie kryzysu" i zażądał spłaty długu w wysokości 709 mln dolarów który Mołdawia kwestionuje. Trwają negocjacje dotyczące kolejnego nowego kontraktu, który, jak mówi Popescu, Mołdawia chciałaby podpisać, ale na korzystnych dla siebie warunkach.

 

ZOBACZ: Mołdawia. Lekarz zdyskwalifikowany za podstawianie sobowtórów na kontrole antydopingowe

 

- Gazprom potrzebuje kontraktu gazowego z Mołdawią, aby mógł zaopatrywać w ten surowiec także separatystyczne regiony – zauważył były doradca prezydenta Mołdawii ds. energii, Sergiu Tofilat, dodając: "Gazprom jest spółką państwową, której akcje są notowane na giełdzie. Nie może sobie pozwolić na podpisanie umowy z nieuznawanym oficjalnie dostawcą (naddniestrzańskim)".

 

Tofijat przypomniał też, że mołdawska spółka gazowa Moldovagaz jest w większości własnością Gazpromu. Ponad 80 proc. elektryczności w Mołdawii pochodzi z należącej do Rosji elektrowni w Naddniestrzu - separatystycznego regionu Mołdawii, wspieranego gospodarczo, politycznie i militarnie przez Moskwę.

"Kreml chce ukarać naród mołdawski"

Były prezydencki doradca określił Naddniestrze jako "słaby punkt Rosji", ale zarazem stwierdził: "Jeśli myślisz o negocjacjach gazowych jak o grze w pokera, to Rosja ma bardzo silną rękę".

 

ZOBACZ: Podwyżki cen prądu. Premier: przyczynami są spekulacje i zależność wielu państw od Gazpromu

 

Tegoroczne wybory parlamentarne w Mołdawii wygrały siły proeuropejskie. Reakcją Rosji na tę decyzję mołdawskiego społeczeństwa jest, zdaniem Tofijata, obecna polityka gazowa.

 

- Kreml chce ukarać naród mołdawski. To czysta polityka (…). A my nie chcemy klęczeć przed Moskwą – skomentował.

 

W środę Mołdawia kupi kolejny milion metrów sześciennych gazu od holenderskiego koncernu Vitol, handlującego gazem ziemnym, ropą naftową i węglem – poinformowała agencja TASS.

wys/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie