Prokurator o zabójcy 11-latka: nie mogę wykluczyć, że usłyszy kolejne zarzuty

Polska
Prokurator o zabójcy 11-latka: nie mogę wykluczyć, że usłyszy kolejne zarzuty
Polsat News
Reporterka "Raportu" Beata Glinkowska dotarła do porwanego w 2008 r.

Sprawa 11-letniego Sebastiana zamordowanego przez optyka z Sosnowca. Z relacji świadków i z dokumentów, do których dotarła reporterka Beata Glinkowska, wynika, że zabójca w przeszłości skrzywdził już inne dzieci. Popełniono wtedy szereg błędów, na każdym etapie badania tej sprawy sprzed lat. Czy gdyby ich nie popełniono Sebastian wciąż by żył? Materiał "Raportu".

Seria tragicznych wydarzeń zaczęła się w Siemianowicach Śląskich. Był 2008 rok, a Tomasz M. miał wtedy 28 lat, kiedy w biały dzień porwał sprzed sklepu dziewięciolatka. Reporterka "Raportu" Beata Glinkowska dotarła do porwanego. Dziś to 23-letni mężczyzna.

Pierwsza ofiara pedofila z 2008 roku

- Wziął mnie za rękę i powiedział: chodź do mnie, coś ci pokażę, coś ci dam. No i, jak to dziecko, poszedłem. Wsiedliśmy do auta, spyta, czy pojedziemy, nie zdążyłem odpowiedzieć, on i tak ruszył. Weszliśmy do salonu (optycznego – red.), po takich trzech schodkach do piwnicy. Kazał mi tam stanąć i zrobił mi jedno zdjęcie najpierw. Wtedy zacząłem biec w stronę wyjścia, ale okazało się, że drzwi są zamknięte – opowiada mężczyzna.

 

ZOBACZ: Ks. Isakowicz-Zaleski o pedofilii w Kościele. "Tylko niezależna komisja uleczy sytuację"

 

Tomasz M. został zatrzymany 30 marca 2008 roku. Śledczym tłumaczył: "nie wiem, co mną kierowało, kiedy przyjechałem do Siemianowic. Nie wiem, dlaczego poprosiłem tego chłopaka, aby wsiadł do mojego samochodu i zaproponowałem mu pieniądze za wykonanie zdjęć. Nie wiem też, co mną kierowało, że chciałem, aby ten chłopak się rozebrał i że chciałem mu zrobić zdjęcia nago".

 

U Tomasza M. śledczy zabezpieczyli 4 komputery. Jak się okazało, wypełnione były pornografią dziecięcą. "Być może jestem chory i powinni mnie zbadać lekarze, nigdy wcześniej nie miałem takich skłonności i teraz nie rozumiem swojego zachowania – tłumaczył w trakcie kolejnego przesłuchania. Nie przyznał się, że na komputerze mogą znajdować się pliki z dziecięcą pornografią.

Po dniu wyszedł na wolność

Optyk z Sosnowca został oskarżony o paserstwo, uprowadzenie 9-latka, a także o posiadanie i rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem dzieci przez okres ponad 2 lat.

 

Zatrzymany30 marca, już 1 kwietnia wyszedł na wolność. Siemianowicka prokuratura uznała wówczas, że wystarczy poręczenie majątkowe i dozór policji. Nie domagała się tymczasowego aresztowania, uzasadniając, że nie jest to potrzebne.

 

WIDEO: Pedofil z wyrokiem w zawieszeniu. Prokurator: zarzutów może być więcej

 

 

Prokurator Rejonowa w Siemianowicach Śląskich nie zgodziła się odpowiedzieć przed kamerą na pytanie, dlaczego mężczyzna został potraktowany tak łagodnie. Wysłała jedynie oświadczenie.

 

"Wskazane środki zostały zastosowane w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, w oparciu o przepisy Kodeksu Karnego" – czytamy w jego treści.

 

Tomasz M. złożył wniosek o skazanie bez rozprawy. Na przesłuchaniu ustalił z prokuratorem wymiar kary w zawieszeniu. Sąd w Siemianowicach Śląskich wniosek uwzględnił. Mężczyzna do więzienia nie trafił. Został uznany za winnego, sąd wymierzył łączną kare 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat.

Zaskakujące zawieszenie

Taki wyrok zaskoczył 23-latka, porwanego przed laty przez Tomasza M. - To jest ciężkie do wytłumaczenia, żeby sam prokurator o karę w zawieszeniu o takie przestępstwo – komentuje mężczyzna.

 

Kluczowe w sprawie mogły być opinie biegłych. Tomasz M. został przez nich przebadany dopiero w grudniu, niemal 9 miesięcy po porwaniu.

Psychiatra stwierdził, że Tomasz M. był w pełni poczytalny, wiedział co robił i był w stanie się kontrolować. Z kolei biegły seksuolog nie stwierdził u oskarżonego zaburzeń preferencji seksualnej, dawniej nazywanych dewiacjami, mimo wszystkich materiałów zawartych w aktach.

 

- Najistotniejsze w sądowym badaniu seksuologicznym jest umiejętne zebranie wywiadu i krytyczne odniesienia się do tego, co mówi człowiek. Większość badanych nie przyznaje się – mówi seksuolog Marcin Borowski, biegły sądowy. - Jeżeli mamy człowieka, który gromadził pornografię pedofilną przez okres ponad dwóch lat, to zdecydowanie powinno zapalić jakąś lampkę – dodaje.

Zarzutów może być więcej

Teraz stwierdzenie przez biegłego zaburzeń preferencji seksualnych - kwalifikuje do przymusowego leczenia. W 2008 roku nie było jeszcze takich przepisów. Decydująca była opinia psychiatry, który jednoznacznie ocenił, że Tomasz M. wiedział, co robi.

 

ZOBACZ: Pabianice. Areszt dla pedofila, który chciał umówić się z 10-latką

 

- Prokurator i policjanci nadal badają przeszłość podejrzanego. W tym momencie nie mogę wykluczyć, że mężczyzna usłyszy kolejne zarzuty mówi prok. Waldemar Łubniewski Z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

pdb/"Raport" Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie